Jesteś tutaj

PIH o projekcie zmian przeciwdziałających zatorom płatniczym

Nowe założenia mają regulować transakcje biznesowe między dużymi przedsiębiorcami a mikro-, małymi- lub średnimi firmami. Mają nałożyć na kupującego obowiązek zapłaty za towary w określonym terminie – maksymalnie do 60 dni.

Są jednak branże, które nie powinny podlegać takim zasadom, bo rządzą się odmiennymi regułami. Dla nich zbyt rygorystyczne podejście do problematyki płatności może zaszkodzić poprzez zbytnie ujednolicenie i niedostosowane do specyfiki biznesu.

– Obecnie przykładowo w branżach wyposażenia domu i ogrodniczej średni termin płatności faktur wynosi ponad 100 dni, a średni czas przechowywania towarów na stanie magazynowym sklepu i ich rotacji jest nawet dłuższy. Dlatego też jakkolwiek planowane zmiany w założeniu mają pomóc małym i średnim przedsiębiorcom, to paradoksalnie mogą im zaszkodzić w przypadku niektórych branż. Jeżeli terminy płatności zostaną odgórnie skrócone do maksymalnie 60 dni, może to spowodować, że sieci handlowe będą wybierać większych dostawców, z którymi ustalą dłuższe terminy płatności zamiast współpracować z mniejszymi podmiotami z sektora MŚP. Dostosowanie specyfiki terminów płatności do konkretnych branż wydaje się kluczowe przy pracach nad tą ustawą, ponieważ tylko tak można zagwarantować dostęp do rynku licznym małym przedsiębiorcom. Umożliwi to także funkcjonowanie wszystkich uczestników rynku zgodnie ze specyfiką danej branży i jej produktów – mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu.

Nie można uregulować wszystkich rodzajów działalności w jednakowy sposób. Wprowadzenie 60-dniowego terminu płatności nie ma uzasadnienia w takich branżach jak wyposażenie mieszkań, artkuły budowlane, sprzęt ogrodniczy, sprzęt elektroniczny, AGD, książki oraz artykuły papiernicze, akcesoria i części samochodowe, sprzęt sportowy czy artykuły dla dzieci. Wynika to z charakteru towaru, czasu jego zbywalności, a więc i harmonogram rozliczeń powinien być inny. Takie produkty rotują znacznie wolniej, nie mają daty przydatności do spożycia, popyt na nie podlega wahaniom, a jeżeli już to sezonowym, gdzie okres 60 dni zupełnie się nie sprawdza. Przykładowo niesprzedany sprzęt sportowy czy do pielęgnacji ogrodu może przebywać w magazynie sklepu nawet pół roku.

Proponowane zmiany jakkolwiek celowe jednak nie uwzględniają specyfiki niektórych branż oraz są zbyt ogólne. Może to doprowadzić do ograniczenia udziału małych i średnich przedsiębiorców w rynku.

Foto: Pixabay

Kategoria: 

Podobne artykuły

W Senacie toczą się prace w sprawie ustawy ograniczającej marnowanie żywności przez sklepy spożywcze. Sankcjami, które wiążą się z nieprzestrzeganiem ustawy są kary finansowe. W temacie prac nad ustawą wypowiedział się Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu – Nie warto ustanawiać nakazów oddawania żywności i ustalać kar. Nikt nie chce marnować jedzenia, dlatego należy zastanowić się jak wspierać tych, którzy chcą je oddawać.

We wczorajszym newsletterze pisaliśmy o wątpliwościach handlowców związanych ze skutecznością zapowiadanych zmian dotyczących zmniejszenia progu kwalifikowanego jako przestępstwo w kontekście kradzieży. Wątpliwości potwierdza Polska Izba Handlowa.  - Nie możemy  poprzeć ustalenia progu przestępstwa na kwocie 400 zł. Przed zmianą w kodeksie wykroczeń było to 250 zł i już wówczas przyczyniało się to ogromnych strat sklepów z tytułu kradzieży. Zmiana z 2013 roku spowodowała tylko wzrost wartości kradzieży w handlu – czytamy w komunikacie PIH.

X

Przeczytaj również