piątek, 10 lutego 2012,
 
FELIETON

Felieton - Spokojnie to tylko 2009


Autor: Janusz Korwin-Mikke

 
 
 
 
SPOKOJNIE, TO TYLKO 2009

 

Co będzie w Nowym Roku? Ano jeszcze nic szczególnie nowego. W ogóle to 1 stycznia nie jest w normalnym kraju żadną szczególną datą. W normalnych krajach Nowy Rok obchodzi się wiosną – a nie w środku zimy! 1 stycznia to pomysł biurokracji Cesarstwa Rzymskiego. „Musiała” – jak to biurokracja – uzgodnić datę obejmowania urzędu przez konsulów (1 stycznia właśnie) z datą Nowego Roku (na wiosnę) – i, oczywiście, dopasowała... Nowy Rok do konsulów. Nie był to zresztą najgorszy – ale jakże symboliczny – wyczyn rzymskiej biurokracji. Ewangelia wg św. Łukasza (2, 1-14) przypomina inny: „Onego czasu wyszedł dekret od Cesarza Augusta, aby spisano wszystek świat. (...) i szli wszyscy, aby się spisali, każdy do miasta swego. Szedł też Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do żydowskiej ziemi, do miasta Dawidowego, które zowią Betlejem, przeto iż był z domu i pokolenia Dawidowego, aby był spisan z Marją, poślubioną sobie małżonką brzemienną.”
Jak kiedyś pisałem: „Pomysł, by w celu spisania się każdy musiał pojawić się w miejscu swojego urodzenia (!) mógł narodzić się tylko w głowie państwowego urzędnika. Koszt tego dla Imperium był nie-praw-do-po-dob-ny – tyle, że nie płacili za to urzędnicy, lecz poddani Cesarza z własnej kieszeni. Więc co to obchodziło urzędników? Najpewniej dali im w łapę hotelarze i właściciele statków, twierdząc, że „ożywi to gospodarkę imperium” – bo, jak wiadomo, transport jest dźwignią rozwoju…
Niestety: prywatna baza hotelowa, obliczona na przeciętny ruch, nie wytrzymała – i niektórzy zamiast w gospodach musieli nocować w stajniach, oborach itp. miejscach. Co, nawiasem mówiąc, dowodzi, że standardy w szpitalach położniczych są zupełnie niepotrzebnie wyśrubowane: dzieci urodzone w stajenkach są równie zdrowe, jak te rodzone przy pomocy nowoczesnej aparatury przewidzianej normami europejskimi, na której znów zarabia masa cwaniaków”.
Pod takimi rządami Rzym nie myślał już o ekspansji – tylko o tym, by jak najpóźniej i jak najłagodniej upaść. Co się zresztą udało (jeśli nie liczyć słynnego najazdu Wandalów). Obecnie los Rzymu najprawdopodobniej podzielą Stany Zjednoczone. Nie, nie Europa: Europy już, w sensie cywilizacyjnym i gospodarczym, nie ma – podobnie jak „gdzieś zniknęła” starożytna Grecja. Dokładnie wiadomo kiedy: gdy niepodległe państwa greckie połączyły się w Związek Achajski, co miało zapewnić im hegemonię nawet nad Rzymem. W Rzymie długo się z tego śmiano. Z życzliwością zresztą. Podobnie, jak w Waszyngtonie słucha się buńczucznych wypowiedzi kolejnych szefów KE.
I to jest jakiś temat na rok MMIX. UE nadal formalnie nie powstała – ale nie jest wykluczone, że federastom uda się pokonać opór Trybunału Konstytucyjnego Niemiec, prezydentów Czech i Polski, wreszcie: Irlandczyków. Zresztą, jak już Niemcy zapowiadają od 10 lat: jeśli jakieś państwo nie zechce oddać swego kraju w pacht WE, to UE powstanie bez tego kraju. Ostatecznie może istnieć bez Grenlandii i Islandii – to czemu nie bez Irlandii?
Jestem absolutnie przeciwny utworzeniu państwa pn. „UE”, bo nie chcę, by Europę spotkał los starożytnej Grecji. Ale, z drugiej strony, pod panowaniem rzymskim nic takiego strasznego w Grecji się nie działo. Tyle, że epoka Wielkich Wojowników, Wielkich Strategów, Wielkich Filozofów, Wielkich Poetów, Wielkich Matematyków itd. – bezpowrotnie odeszła. A może odwrotnie: ta epoka odeszła – i dlatego Grecja połączywszy się utraciła niezależność?

 




Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!