Handel w Polsce - Handel lokomotywą gospodarki
Autor: Rafał Boruc
HANDEL LOKOMOTYWĄ GOSPODARKI
Polska jedyną spokojną wyspą w Europie pośród wzburzonego morza recesji. Tylko nasza gospodarka wzrosła w minionym roku. Nikt nie ma wątpliwości, iż ten rewelacyjny rezultat udało się osiągnąć dzięki wysokiemu popytowi wewnętrznemu, a ten był możliwy dzięki wysiłkowi krajowego handlu.
Aby pokazać, jakie znaczenie dla utrzymania dodatniego tempa wzrostu ma handel, wystarczy porównać dane o sprzedaży detalicznej z produkcją przemysłową. Niemal przez cały miniony rok ta ostatnia znajdowała się pod kreską i dopiero w listopadzie zanotowała - skądinąd znaczny wzrost - o 9,8%. Tymczasem sprzedaż detaliczna - co dziwiło nawet najbardziej optymistycznych ekspertów - cały czas znajdowała się nad kreską, ciągnąc w górę wyniki makroekonomiczne. Znamienne są wyniki października (nowszych w momencie powstawania artykułu jeszcze nie opublikowano). Według Eurostatu, sprzedaż detaliczna w całej Unii Europejskiej spadła średnio o 0,9% r/r, a w strefieeuroo1,9%wujęciurocznym. Spośród członków UE sprzedaż wzrosła (w ujęciu rocznym) w 5 krajach, a spadła w 12 krajach. Najwięcej wzrosła w: Belgii (+4,4%), Szwecji (+4,1%) i Polsce (+3,9%). Przy czym tylko my notowaliśmy stały wzrost. W dwóch wymienionych krajach nastąpiło odbicie po miesiącach spadków. Największy regres sprzedaży w październiku zanotowały: Łotwa (-29,1%), Litwa (-24,7%) i Estonia (-18,6%). Proces modernizacji gospodarki Polski w ostatnim dwudziestoleciu zależał w ogromnej mierze od inwestycji w handlu. Ta dziedzina gospodarki okazała się świetnym inkubatorem polskiej przedsiębiorczości. Na początku lat 90. to przede wszystkim bujnie rozwijające się rodzime kupiectwo zmniejszało skutki bezrobocia. Z firm - szczęk z czasem zaczęły powstawać zalążki krajowych sieci detalicznych. Handel stał się głównym kołem zamachowym gospodarki. Zapoczątkował i podtrzymuje obrót produktowy i pieniężny w gospodarce, stając się decydującym czynnikiem zatrzymującym negatywne efekty światowego spowolnienia gospodarczego. Około 60% polskiego PKB powstaje na rynku wewnętrznym; oznacza to, że właśnie dzięki handlowi Polska nie popadła w recesję, doznając jedynie spowolnienia. - Zaszła pozytywna synergia poprawy koniunktury eksportowej i podtrzymania popytu na rynku wewnętrznym (pomimo spadku zatrudnienia), gdyż nowoczesny handel konkurując stosuje politykę niskich cen - mówi Maria Andrzej Faliński, Dyrektor Generalny POHiD. W 2008 r. handel wygenerował 17,8% PKB Polski. Wszystko wskazuje na to, że wobec gorszych wyników produkcji przemysłowej w 2009 r. i utrzymaniu się wzrostu sprzedaży w handlu, ten odsetek wzrósł do ok. 19-20%. Jedną trzecią wszystkich przedsiębiorstw działających w Polsce stanowią firmy handlowe. W końcu 2008 r. w Polsce funkcjonowało niemal 386 tys. sklepów. Tym samym ta liczba była o 3,9% większa od zanotowanej rok wcześniej. W handlu pracuje 16,5% wszystkich zatrudnionych, co oznacza, że pracę znajduje w nim ok. 2 mln osób. Tylko w 2008 r. wartość inwestycji w tym sektorze wyniosła około 15,3 mld zł, a przeszło połowa tych inwestycji została poczyniona przez firmy z kapitałem zagranicznym. Duża liczba firm handlowych oznacza silną konkurencję, co wywołuje politykę niskich cen w skali masowego obrotu produktami konsumpcyjnymi. Od 1994 r. zagraniczni inwestorzy zainwestowali w polski handel ok. 27 mld euro. Do tego doszło ok. 9 mld euro rodzimych przedsiębiorców. 60% sprzedaży w segmencie nowoczesnym generują polskie firmy.Samkanałnowoczesnyzajmuje42% wartości całego rynku detalicznego (dane Nielsena). - Okazuje się, że polskie firmy są w natarciu. Stosują tanią metodę rozwoju. Taki stan rzeczy przewidywałem 5 lat temu, kiedy wykluczyłem dominację zewnętrznych inwestorów, jako mniej efektywnych - mówi Faliński. Jego zdaniem w handlu nie ma spadku zatrudnienia, ale stały jego wzrost. Jedni zwalniają, ale w to miejsce tworzą się nowe stanowiska pracy, bo sektor ciągle znajduje się w fazie rozwoju. Zaletą polskiej gospodarki okazuje się mała zależność od zagranicznych rynków finansowych. Decydujące znaczenie ma popyt wewnętrzny, ale ten fakt trzeba umieć wykorzystać. Handlowcy utrzymują dobre i zdrowe więzi z producentami. Dzięki wysokiemu popytowi krajowemu zarówno producenci, jak i handlowcy mogą szybko „upłynnić" zapasy, z jednej strony pozyskując źródło finansowania, z drugiej obniżając koszty w firmach.90% sprzedaży żywności stanowią produkty krajowe - ma to kolosalne znaczenie dla producentów. Sprzedaż detaliczna żywności i wyrobów tytoniowych wzrosła w październiku 2009 r. o 9,2% w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. We wrześniu wzrost ten był nieco niższy i wynosił 7,9%. Z najnowszego raportu Nielsen European Growth Reporter, pokazującego dynamikę sprzedaży produktów szybko zbywalnych (FMCG) w Europie, wynika, że w III kwartale minionego roku ich konsumpcja w Polsce należała do najszybciej rosnących spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Wartościowo sprzedaż dóbr szybko zbywalnych w naszym kraju wzrosła aż o 5,8% wobec analogicznego okresu 2008 r. Większy od polskiego wzrost wartości sprzedaży produktów FMCG zanotowały jedynie: Turcja (wzrost o 11,3%) i Norwegia (5,9%). Znamienne, że Nielsen w raporcie zalicza Polskę do Europy Zachodniej, a nie - jak to było wcześniej - do regionu Europy Wschodniej. Z danych Nielsena wynika, że wiodącymi pod względem wzrostu sprzedaży dóbr FMCG krajami Europy Zachodniej są: Turcja, Norwegia, Polska, Szwecja, Holandia, Wielka Brytania i Austria. Na efekty tak dobrych danych nie trzeba było długo czekać. Wprawdzie w minionym roku na warszawskim parkiecie dały zarobić wszystkie branże, ale głównym pretendentem do tytułu najlepszej jest branża spożywcza. Subindeks WIG-Spożywczy wzrósł od początku roku ponad 130%, co jest najlepszym osiągnięciem spośród wszystkich sektorowych indeksów. To nie przypadek, ponieważ wiele firm spożywczych odpłaciło się dobrymi wynikami finansowymi. W niepewnych czasach bezcenna okazuje się mądrość krajowych przedsiębiorców, tworzących depozyty w czasach koniunktury, co pozwoliło 70% firm utrzymać płynność w momencie, kiedy banki utrudniły finansowanie. Do tego dochodzą odpowiednie strategie kooperacyjne, ponieważ w tych trudnych czasach egzamin zdają konsolidacje i integracje (grupy zakupowe, franczyza, czy przejęcia z wymianą papierów własnościowych wedle parytetów). Sytuacji makroekonomicznej sprzyja stały wzrost płac - o ponad 2%, a także niewielki w stosunku do pierwotnych oczekiwań wzrost stopy bezrobocia. A perspektywy są obiecujące. Zapowiadany szybki spadek inflacji od początku 2010 r. dodatkowo zwiększy siłę nabywczą płac. Również bezrobocie nie powiększa się w szybkim tempie, a wskaźniki koniunktury - zarówno w Polsce, jak i za granicą - pokazują coraz lepsze nastroje u producentów i konsumentów. To wszystko, w połączeniu z poprawiającą się akcją kredytową pozwala oczekiwać, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na najbliższe miesiące pozostaje stabilizacja sprzedaży detalicznej na obecnym, dodatnim poziomie i późniejsze silne odbicie w górę na wieść o końcu globalnego kryzysu. Wzrost okaże się tym okazalszy, że mierzony będzie od niskiej bazy statystycznej.
Galeria