piątek, 10 lutego 2012,
 
ZDANIEM NRZHiU

Zdaniem NRZHiU - Dodyzm i jego tryumfy


Autor: Tomasz Uchman Dyrektor Generalny NRZHiU

DODYZM I JEGO TRYUMF

Nowy rok zaczął nam się od ważnych wydarzeń i informacji. Wśród tych pierwszych na czoło wysuwają się powołanie przez Pana Prezydenta Narodowej Rady Rozwoju i Bal Dziennikarzy z Jego udziałem. Wśród informacji dominuje podana przez GUS o wzroście sprzedaży detalicznej aż o 21,1% (miesiąc do miesiąca) i o 7,2% w stosunku rocznym.

Zaskoczeni są niemal wszyscy. Statystycy podają, że najbardziej wzrosła sprzedaż w działach włókno, odzież i obuwie (16,8%) oraz farmaceutyki, kosmetyki i sprzęt ortopedyczny (15,7%). A więc wkroczyliśmy w pierwszy rok wyborczy najedzeni (zakupy żywności nie wzrosły, więc widać nie trzeba było), odziani, ale troszkę niedomagający (choć do czysta wymyci) i nieco połamani. Cieszyć się, czy smucić? Niektórzy kupcy internauci narzekają wprawdzie, że u nich obroty spadły o 30% (rok do roku), ale widać nie uwierzyli w statystykę, bo tymczasem Biedronce obroty wzrosły aż o 25%! Pewnie dlatego, że tam codziennie niskie ceny... Wrócę jednak do ważnych wydarzeń. Narodowa Rada Rozwoju to gremium, które powinno powstać już dawno i chwała Panu Prezydentowi, że ją powołał. Problem z tym, że - kiedy się czyta jej skład - nasuwa się skojarzenie z Trójstronną Komisją: znów pracodawcy i związki zawodowe. Pracodawcy z organizacji skupiających niespełna 3% polskich przedsiębiorców i to w dodatku tych dużych. Mały wyjątek stanowią wprawdzie rzemieślnicy, ale i tak zabrakło w tym gremium reprezentacji przedsiębiorców, w tym zwłaszcza mikro i małych, w tym także tej grupy, która tworzy ok. 20% PKB, a więc kupców. Na szczęście Pan Prezydent zadeklarował, że nie zamknął jeszcze listy. Z udziałem Pana Prezydenta odbył się także doroczny noworoczny Bal Dziennikarzy, gdzie doszło do ślicznego wydarzenia. Oto niejaka Doda publicznie wygłaskała i wycałowała Pana Prezydenta. Jakiś czas temu dopadła była w jednej telewizji Prezesa Rady Ministrów. Namaściła obu? Abraham Moles, francuski elektryk(!) i filozof napisał książkę zatytułowaną „Kicz, czyli sztuka szczęścia", w której przedstawił pięć zasad rządzących kiczem. Dla opisywanego zdarzenia najważniejsze z nich to syntezacja (oddziaływanie na wiele zmysłów naraz) oraz komfort (unikanie wszystkiego, co trudne). Generalnie kicz jest dziełem (kiedyś wyłącznie plastycznym) pozbawionym wartości intelektualnych, opartym na stereotypach. Czy nie warto byłoby zatem - na nasz rodzimy użytek - używać jako synonimu kiczu słowa dodyzm? Jest wiele przykładów dodyzmu, np. w legislacji. Jednym z przejawów jest np. nowelizacja ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych z 17 lipca 2009 r., która wprowadziła zwolnienie od tego podatku wypłat gotówkowych z funduszu socjalnego, ale opodatkowała bony towarowe. Dlaczego tak? Nie wiadomo, bo pierwsze projekty tej nowelizacji - zgodnie z liberalną doktryną - wszystkie formy wypłat traktowały równo. Wyszło inaczej i NRZHiU zwróciła się do Pana Prezydenta o zawetowanie tej nowelizacji, czego nie uczynił. Ale opracował projekt zmiany, przywracającej równość wszystkich form pomocy dla potrzebujących, posługując się w uzasadnieniu argumentami przedstawionymi Mu przez organizację kupiecką. Stoimy więc w sprawie legislacyjnego dodyzmu w jednym szeregu. Tak jak i posłowie, którzy już we wrześniu ub.r. złożyli projekt nowelizacji. Prezydencki wpłynął w listopadzie i już 22 stycznia br. sprawą zajęła się Komisja Finansów Publicznych. Kolejny dowód na dodyzm panujący w gremiach rządowych to Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie ograniczenia możliwości sprzedaży wyrobów farmaceutycznych w sklepach zielarsko-kosmetycznych. Na zakazanej liście znalazły się (wśród ponad 100 różnych wyrobów) i aspiryna, i jodyna, i gencjana, i nasienie lnu, jako produkty potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia... (zapytaj swojego lekarza lub farmaceutę). Rzecz podano satyrycznej krytyce na posiedzeniu Komisji „Przyjazne Państwo", ale obecny na nim wiceminister zdrowia pryncypialnie bronił rozporządzenia (dopóki jestem w Ministerstwie...), wskazując, że upadają apteki. Rozumiem, że upadek kilkunastu tysięcy sklepów zielarskich nie boli. Czy pamiętają Państwo te piękne numery Kabaretu „Pod Baranami", kiedy czytane były teksty z Trybuny Ludu i śpiewana kantata pt. „Marszałek Koniew"? A gdyby tak przeczytać głośno całą listę wyłączeń? Powódź pewna. Międzynarodowi teoretycy i badacze kiczu (pol. dodyzm) twierdzą, że może on być także prowokacją, sprzeciwem wobec klasycznych kanonów estetycznych (np. dadaizm), a w opisywanym przypadku - legislacyjnych. Dowodem kolejny akt prawny, który niebawem wyjdzie z Sejmu - ustawa o działalności usługowej. Już czwarta, która będzie regulowała obszar działalności gospodarczej. Postulowaliśmy włączenie jej przepisów do ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, żeby przedsiębiorcy mieli łatwiej. Na upór nie ma lekarstwa. Dodyzm górą.

 




Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!