Temat miesiąca: Rozmowa z Komendantem Głównym Policji, gen. insp. Andrzejem Matejukiem
Autor: Jacek Ratajczak

HANDLOWCY MOGĄ CZUĆ SIĘ BEZPIECZNI
Jacek Ratajczak: Panie Komendancie, Policja w ubiegłych latach narzekała na brak środków finansowych, do czego wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić, ale obecny rok to pod tym względem katastrofa. Oszczędzacie już praktycznie na wszystkim, a wymogi budżetu spowodują kolejne drastyczne ograniczenia. Szef MSWiA Grzegorz Schetyna odebrał Policji 540 mln zł. Jak w tej sytuacji możecie wypełniać zadania dotyczące ochrony przedsiębiorców i ich mienia?
GEN. INSP. ANDRZEJ MATEJUK: Zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa są dla nas najważniejsze. Dlatego też cięcia budżetowe, które dotknęły Policję, muszą obejmować te obszary, które nie przełożą się bezpośrednio na efektywność pracy Policji, czyli liczbę patroli policyjnych, czy też czas dojazdu na miejsce zdarzenia. Podobnie jak wiele innych instytucji, zmuszeni jesteśmy do oszczędzania. Rozumiemy trudną sytuację, w jakiej znalazł się nasz kraj. W związku z oszczędnościami będziemy musieli zrezygnować z kontynuowania i podejmowania nowych inwestycji zaplanowanych na ten rok. Te zadania trzeba będzie przesunąć w czasie. Policja w mniejszym stopniu będzie też korzystała z usług podmiotów zewnętrznych. Zablokowane zostało też 3 tys. wakatów w Policji. Są to również pieniądze, które zostaną zaoszczędzone w ramach cięć budżetowych. Pragnę zapewnić jednak, że z punktu widzenia przedsiębiorców i ich mienia sytuacja się nie pogorszy. Chciałbym, żeby była jeszcze lepsza. W ramach oceny pracy jednostek wprowadziłem nowe kryterium, jakim jest skrócenie czasu dojazdu patroli na interwencję.
W Wielkiej Brytanii tamtejsze władze obawiają się, że kryzys wywoła falę włamań oraz przyczyni się do wzrostu przestępczości o agresywnym charakterze. Czy podobne przygotowania czyni się w Polsce?
W ostatnich latach zrobiliśmy wiele w dziedzinie ograniczenia przestępczości, szczególnie kryminalnej, czyli tej najbardziej dotkliwej dla wszystkich obywateli. Spadła liczba kradzieży, włamań, rozbojów, bójek i pobić. Chcielibyśmy ten stan utrzymać. Takie zadania postawiłem przed komendantami wojewódzkimi Policji, a oni przed podległymi im komendantami miejskimi i powiatowymi. Musimy mieć bardzo dobre rozpoznanie tego, co dzieje się w poszczególnych miastach i miejscowościach. Musimy wiedzieć, czy osoba karana na przykład za włamanie, która wyjechała za granicę, nie powróciła na swój dawny teren działania. Oprócz tego bardzo aktywnie pracują policjanci z Centralnego Biura Śledczego, zajmujący się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej, która może dotykać również sfery biznesu (haracze, wymuszenia itp.).
Jak na przestrzeni ostatnich kilku lat wygląda wskaźnik przestępstw związanych z branżą handlową: napady na hurtownie, sklepy, włamania, wymuszenia i okupy. Czy mamy tendencję rosnącą czy spadającą? Jaka jest wykrywalność tego rodzaju przestępstw?
Od 2003 r. do 2008 r. ogólna liczba przestępstw zmalała o prawie 380 tys., a liczba przestępstw kryminalnych – o 366 tys. Oznacza to, że jeszcze 5 lat temu średnio każdego dnia dochodziło do 3017 przestępstw kryminalnych, podczas gdy w 2008 r. tych przestępstw było średnio 2014 dziennie. Jednocześnie Policja odnotowała najwyższy w swojej historii wskaźnik wykrycia przestępstw – 65,9%. W 2008 r. mniej było zarówno przestępstw o charakterze kryminalnym, których stwierdzono 735.218 (spadek o 59 tys.), jak też przestępstw o charakterze gospodarczym, których odnotowano 135.305 (spadek o 7,8 tys.). O blisko 12,5% zmniejszyła się liczba kradzieży z włamaniem, zaś o ponad 5% spadła liczba wszystkich przestępstw o charakterze rozbójniczym (napady, wymuszenia, kradzieże rozbójnicze).
Czy wobec sprawców drobnych kradzieży w placówkach handlowych nie należy wprowadzić zamiast kar grzywny, które i tak nie odstraszają sprawców, publikowania za zgodą sądu w okradanych sklepach wizerunków złodziei. Takie postulaty wysuwało środowisko handlowców, czy Policja poparłaby taki wariant w rozmowach z Ministerstwem Sprawiedliwości?
Na gruncie obecnie obowiązujących przepisów istnieje możliwość publikacji wizerunku osoby skazanej za przestępstwo, ale decyzję w tej materii podejmuje sąd. W wielu sytuacjach publikowanie wizerunku sprawców drobnych kradzieży być może mogłoby mieć pozytywny rezultat, ale nie zależy to od Policji.
Ostatnie przypadki świadczą o wyjątkowej brutalizacji przestępców. Na południu Polski grasowała szajka rabująca kantory. Działali bez skrupułów, są ofiary śmiertelne. W napadzie na sklep w Sosnowcu zginęła ekspedientka, którą zamordował szklaną butelką nietrzeźwy mężczyzna. W Chełmnie dwóch mężczyzn w kominiarkach zagroziło ekspedientce użyciem noża, jeżeli ta nie wyda im wszystkich pieniędzy z kasy. Na stację benzynową w Bzowie napadł z siekierą w ręce młody mężczyzna i ukradł 400 zł. Zapewne mimo starań Policji nie unikniemy tego typu przypadków. Jak właściciel hurtowni, czy właściciel sklepu powinien zareagować, gdy już dojdzie do napadu?
Takich przypadków jest na szczęście bardzo mało. W większości realizowanych przez nas spraw mamy do czynienia z napadami, w których sprawcy posługują się atrapą broni i kradną niewielkie kwoty pieniędzy. Są pojedyncze przypadki, kiedy w trakcie napadu dochodzi do śmierci lub zranienia ofiary. Do rozwiązania każdej takiej sprawy powoływane są specjalne grupy złożone z najbardziej doświadczonych funkcjonariuszy, najlepszych policyjnych fachowców zajmujących się zwalczaniem przestępczości kryminalnej. Zdecydowana większość tych spraw jest rozwiązywana, a sprawcy trafiają do aresztu. Ponadto w miejscach zagrożonych wzmacniamy służbę patrolową i wywiadowczą. Warto jednak pamiętać także o możliwościach technicznych zabezpieczenia takich obiektów, jak na przykład kantory. Doświadczenie pokazuje, że tam, gdzie wprowadzono dobre zabezpieczenie i dzięki dobrej współpracy z Policją, liczbę takich napadów znacznie ograniczono. W każdej takiej sytuacji bardzo ważna jest dla nas współpraca ze świadkami, właścicielami hurtowni, restauracji, sklepów. Interesuje nas, czy wcześniej ktoś się pojawiał w takim miejscu, czy wysuwał jakieś żądania, czy wcześniej w jakikolwiek sposób nawiązano kontakt z przestępcami, np. płacąc „za spokój”, który w konsekwencji okazuje się bardzo względny. Dzięki tej współpracy i wzajemnemu zaufaniu łatwiej jest rozbić grupę przestępczą, pozbyć się problemu i mieć rzeczywisty spokój.
Bywają przypadki, że napastnicy są przebrani za funkcjonariuszy i posługują się legitymacjami służbowymi Policji. Od 1 stycznia 2009 r. obowiązuje nowy wzór policyjnych legitymacji. Czy będą trudniejsze do podrobienia? Redakcja „Poradnika Handlowca” chętnie zamieści wzór takiej legitymacji, aby nasi czytelnicy zapoznali się z nim.
Legitymacje policyjne prezentowaliśmy, zanim zostały one rozdane policjantom. Zależało nam i nadal zależy, by jak największa rzesza Polaków wiedziała dokładnie, jak taki dokument wygląda, jakie ma zabezpieczenia. Są to legitymacje, które zdecydowanie trudniej jest podrobić. Są plastikowe, przypominają dowód osobisty, mają napisy wykonane farbą zmienną optycznie, grawerowania, czy też dodatkowe zmienne optycznie zdjęcie funkcjonariusza, właściciela legitymacji.
„Poradnik Handlowca” jest patronem medialnym Akcji „Handluj bezpiecznie” zainicjowanej przez Komendę Wojewódzką Policji w Poznaniu. Akcję stworzono z myślą o podnoszeniu bezpieczeństwa małych i średnich placówek handlowych. To właściwy kierunek w celu uspokojenia środowiska przedsiębiorców. Dlaczego nie udało się dotąd nadać jej ogólnopolskiego charakteru, chociaż akcja trafiła na podatny grunt?
W różnych województwach realizowane są podobne programy na rzecz bezpieczeństwa w sferze handlu i usług, czasami pod trochę innymi nazwami. Najważniejsza dla mnie jest aktywność w tej mierze. To policjanci w terenie wiedzą najlepiej, jakie rozwiązania są najlepsze. Tak jest w przypadku ciekawego programu realizowanego na terenie Wielkopolski.
Kluczową postacią Akcji „Handluj bezpiecznie” jest dzielnicowy. To od niego zależy ład i porządek na określonym terenie. Niestety przez handlowców jest raczej odbierany jako kolejny urzędnik, a nie prawdziwy „gospodarz”, chroniący ich życie i mienie. Czy czynione są starania, aby dzielnicowy zyskał większe zaufanie u przedsiębiorców, a oni sami nie bali się prosić Policji o interwencję?
Takie programy opierają się na dzielnicowym. To on powinien najlepiej znać ludzi na terenie swojego działania. Powinien współpracować z przedsiębiorcami, włączać ich we wspólną pracę na rzecz bezpieczeństwa. Niestety problemem, który zauważam, jest zbyt duża rotacja funkcjonariuszy na tych stanowiskach. Pracujemy nad rozwiązaniami, które mam nadzieję zachęcą policjantów do tego, by chcieli na dłużej wiązać swoją służbę z tym stanowiskiem.
Dziękuję za rozmowę.