piątek, 10 lutego 2012,
 
TEMAT MIESIĄCA

Temat miesiąca - Rządowa kontrola cen


Autor: Marek Szymula

BITWA O HANDEL

Na początku roku powstał zespół monitorujący ceny produktów rolnych, a także marże i opłaty stosowane przez sprzedających. Jak zapewniają przedstawiciele rządu, nowo powołane ciało nie będzie ingerowało w rynek - ma jedynie badać i informować konsumentów, jak dużo muszą płacić pośrednikom, a jaka część ceny danego produktu trafia do rolnika lub wytwórcy. Mimo to, zespół budzi obawy i wątpliwości uczestników rynku.

Badacze i obserwatorzy rynku twierdzą, że trudno sobie wyobrazić instytucję, która będzie w stanie skutecznie monitorować polski handel - organizm składający się z ok. 450 tys. punktów sprzedaży z całą swoją różnorodnością i specyfiką. Niewiadomo też, jakich ostatecznie efektów tych działań można się rzeczywiście spodziewać. Zdaniem Andrzeja Marii Falińskiego, Dyrektora Generalnego Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, zespół nie wpłynie na koszty i ceny, jego działalność będzie miała przede wszystkim efekt medialny. Przedstawiciele świata handlu podkreślają, że polski rynek jest bytem zdrowym, samoregulującym się. Przypominają też, że, jak pokazuje doświadczenie ostatnich miesięcy, to handel miał niebagatelny wpływ na ograniczone skutki ogólnoświatowej recesji i na dodatnie tempo wzrostu w naszym kraju. Majstrowanie przy nim i odgórne, administracyjne eksperymenty mogą tylko uszkodzić ten skomplikowany mechanizm. Faliński uważa, że stworzenie zespołu nie jest jeszcze formą ingerencji w rynek, ale może wywołać chęć politycznego skorzystania z jego danych. - Trzeba mieć nadzieję, że nie będzie ingerencji w mechanizm cenowy rynku, ani administracyjnych nakazów proceduralnych. W takim przypadku zawsze bowiem tracą najsłabsi uczestnicy rynku - mówi.

MRiRW: to ważny problem

Z zarządzenia premiera, na którego podstawie stworzono zespół monitorujący ceny, czy też, jak brzmi jego pełna nazwa, Międzyresortowy Zespół do spraw Zwiększenia Przejrzystości Rynku Artykułów Rolno-Spożywczych i Poprawy Funkcjonowania Łańcucha Żywnościowego, niewiele można się dowiedzieć na temat funkcji zespołu. Mało nowych informacji przyniosło też pierwsze posiedzenie gremium. Wiadomo, że ma ono zająć się przeglądem i oceną praktyk handlowych w łańcuchu żywnościowym, a także przygotowaniem rekomendacji w zakresie ewentualnych zmian przepisów prawa. Stworzone przez premiera grono ma opracować koncepcję systemu ciągłego monitoringu wysokości cen, oraz przygotować kodeks dobrych praktyk handlowych w handlu żywnością. W skład zespołu wchodzą przedstawiciele resortów rolnictwa, gospodarki, finansów i Skarbu Państwa, a także m.in. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Szefem MZ ds. ZPRAR-SiPFŁŻ został Kazimierz Plocke, sekretarz stanu w ministerstwie rolnictwa. Przedstawiciele rządu przekonują, że działania w zakresie monitorowania cen to istotny problem nie tylko w Polsce, ale także na innych rynkach UE. Jak stwierdził Dariusz Mamiński, radca w biurze prasowym resortu rolnictwa, o podjęcie takich działań postulowała Rezolucja Parlamentu Europejskiego z 26 marca 2009 r. Problem cen i marż w łańcuchu żywnościowym dyskutowała w ubiegłym roku dwukrotnie Rada Ministrów Rolnictwa i Rybołówstwa Unii Europejskiej. Jak dodał Mamiński, również pierwsze, tegoroczne posiedzenie unijnych ministrów ds. rolnictwa i rybołówstwa w styczniu br. było poświęcone zagadnieniom dotyczącym łańcucha żywnościowego i nierówności podmiotów w nim uczestniczących. - Zwracana jest szczególnie uwaga na to, aby wszystkie kraje wspólnie wypracowały Kodeks Dobrych Praktyk Handlowych. We wszystkich państwach podnoszony jest problem dominacji handlu nad przetwórstwem, dominacji wobec dostawców, a nawet stosowania wobec tych ostatnich praktyk, które na dzień dzisiejszy nie są nawet opisane i nie stanowią tzw. klauzul niedozwolonych - powiedział Mamiński. Przypomniał, że ten temat będzie w najbliższych tygodniach w centrum zainteresowania samej prezydencji hiszpańskiej oraz Komisji Europejskiej. - Ta ostatnia, do listopada br., została zobowiązana do przygotowania ostatecznego raportu. W związku z tym oczekuje od wszystkich państw członkowskich takiego komunikatu i monitoringu sytuacji bieżącej w poszczególnych krajach - zaznaczył przedstawiciel resortu rolnictwa.

Pomysł z księżyca

Faliński przyznaje, że zespół jest, tak jak w innych krajach, odpowiedzią na postulaty niektórych środowisk sektora żywnościowego. - Chodzi o ukazanie proporcji korzyści w łańcuchu dostaw. Osobiście uważam, że w Polsce taka wiedza jest dostępna, np. Instytutowi Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w departamentach analitycznych NBP, w GUS, MF, na uczelniach i w instytutach badawczych, nie mówiąc o specjalistycznych badaniach firm researcherskich. Być może dzięki komisji dokona się synteza rozproszonych danych i pojawi się w miarę zobiektywizowany obraz rynku żywności wraz z obrazem procesów dostawy i udostępnienia produktów w handlu - stwierdza Faliński. Jego zdaniem, gdyby tak było, funkcjonowanie komisji nie byłoby niczym złym, gdyż wiedza zawsze jest potrzebna i chroni przed manipulowaniem informacją. - Okaże się raz jeszcze, że handel wcale nie jest największym beneficjentem łańcucha, że dokonuje się kumulacja kosztów i marż licznych ogniw, zaś kilkunastoprocentowe korzyści handlu nie decydują o różnicy między ceną dla rolnika a ceną dla konsumenta - zaznacza Faliński. Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu, również jest zdania, że sam fakt powstania komisji nie budzi zastrzeżeń, ale niektóre jej cele - już tak. - Komisja powinna wypracować mechanizmy, które będą miały wpływ na łańcuch żywnościowy, ale nie na ceny i marże. Te mechanizmy to m.in. ustawa o nieuczciwej konkurencji - chodzi o to, żeby duże sieci handlowe nie wykorzystywały swojej dominującej pozycji na rynku i żeby nie było rażących dysproporcji - mówi Nowakowski. Zdaniem prezesa PIH, komisja powinna skonstruować lub podać założenia dla instytucji, która mogłaby karać za praktyki nieuczciwej konkurencji. Podaje przy tym przykład Francji. - Jest tam specjalny urząd, który w przypadku stwierdzenia nieuczciwej konkurencji nakłada wysokie kary. Takie same instrumenty w Polsce powinien mieć UOKiK - konkluduje Nowakowski. Podkreśla stanowczo, że jego zdaniem kwestia wpływania bezpośrednio na ceny i marże jest tzw. pomysłem z księżyca, gdyż ingeruje w wolny rynek. - Nasze stanowisko, Polskiej Izby Handlu, jest tutaj niezłomne - nie ma na to zgody - mówi. Zenon Paduch ze Stowarzyszenia Kupców Polskich „Sklep Dla Ciebie" przypomina, że swojego czasu przetoczyła się w mediach dyskusja o tym, jak to stosując bardzo wysokie marże handlowcy „nabijają sobie kabzy, gnębiąc konsumentów". Jego zdaniem jest to kontynuacja tych działań. - Z samej nazwy tego zespołu wyciągnąć należy wniosek, że „przejrzystość" jest, ale podobno niedostateczna. Wszelkie dyskusje wokół tematu cen dotychczas w domyśle dotyczyły tylko cen detalicznych na sklepowych półkach. Z tego przekazu wynikało, że to tylko właściciele sklepów właśnie te ceny tak windowali. Takie przedstawianie sprawy powoduje, że w złym świetle stawiani są całkiem niezasłużenie przede wszystkim tacy, jak my - właściciele małych sklepów. Nie mamy bowiem instrumentów dostatecznie skutecznych, by móc negocjować u hurtownika „dobrą" cenę - stwierdza Paduch. Jak podkreśla, jego zdanie podzielają także inni członkowie stowarzyszenia.

Winny handel?

Zespół ma m.in. monitorować i oceniać „praktyki handlowe w łańcuchu żywnościowym", jednak, jak przypomina Faliński, na każdym etapie tegoż łańcucha pojawiają się koszty, które poszczególne podmioty kompensują sobie w marży. Handel jest dopiero na końcu i dokłada sobie stosunkowo (czyli w porównaniu z innymi) niską marżę. Podnoszone dane o znaczącej różnicy między ceną rolnika (producenta) a ceną detaliczną (handlowca) biorą się z kumulacji kosztów i marż w ogniwach pośrednich pomiędzy „polem a stołem". Chodzi o transport, chłodzenie, przetwórstwo, dostawę, marketing, obsługę sanitarną, itd. Stąd, nawet jeśli pomiędzy skrajnymi ogniwami łańcucha marże nie są przesadnie wysokie, to finalnie widać znaczącą różnicę - zaznacza Faliński. Przedstawiciele organizacji kupieckich z całą stanowczością podkreślają, że w przypadku wolnego rynku nie można mówić o jakiejkolwiek ingerencji w proces ustalania cen i marż na którymkolwiek etapie drogi produktu od producenta do ostatecznego ogniwa, jakim jest klient sklepu. Każda bowiem ingerencja w zasady wolnego rynku czy swobody działalności gospodarczej tę ideę podważy i osłabi. - Problem cen istnieje i jest bardzo szeroki. Trudno będzie wykazać, że kupujący od producenta środki do produkcji zapłacił za mało, że sprzedał za drogo. To właściciel przedmiotu obrotu gospodarczego na każdym etapie tę cenę ustala w oparciu o koszty zakupu, przerobu, magazynowania, itp. Łańcuch czynników cenotwórczych jest olbrzymi. Nie można przy tym nie wspomnieć o takich elementach cenotwórczych, jak: wzrost kosztów energii, pracy, obciążeń podatkowych, w tym także tych ukrytych - stwierdza Paduch. Również rzecznik UOKiK, Małgorzata Cieloch, którego prezes wchodzi w skład komisji przyznaje, że na podstawie istniejących przepisów ingerowanie w wysokość cen nie jest możliwe. Zapewnia przy okazji, że urząd będzie uczestniczyć w spotkaniach i pracach zespołu. - Naszym zdaniem receptą na problemy producentów jest dbanie o zachowanie konkurencji rynkowej i wkraczanie wówczas, gdy zostanie ona naruszona. Drobni przedsiębiorcy mogą jednoczyć siły lub korzystać z pomocy instytucji powołanych do ich reprezentowania. Konsumenci natomiast, wyposażeni w niezbędną wiedzę na temat dostępnej na rynku oferty, powinni dokonywać świadomych wyborów, kierując się zarówno ceną, jak i jakością produktów - powiedziała Cieloch.

Efekt raczej medialny

Jak mówi Zenon Paduch, trudno uwierzyć, by nowo powołany zespół cokolwiek zdziałał. - Niższe koszty wytworzenia, to niższa cena. Po prostu! Nie możemy wypowiadać się, jak ceny kształtują się po drodze od producenta do dystrybutora, którym na końcu dla nas jest hurtownia. Najzwyczajniej tego nie wiemy. Nie sądzimy jednak, że powołany zespół coś może zmienić. To może mieć tylko propagandowy wydźwięk. Mnie źle się on kojarzy. To para w gwizdek, nie w koła. Ceny mogłyby być niższe, ale możliwości ich zmian leżą zupełnie gdzie indziej - uważa Paduch. Ustawy reglamentujące sprawy marż, opłat, wysokości kosztów, sposobu ich pokrywania przyjęto wprawdzie w kilku krajach naszego regionu (Czechy, Węgry, Rumunia), jednak zdaniem Falińskiego nie można im wróżyć dobrej przyszłości. - Te grupy interesu, które niedawno stanęły za restrykcyjnymi regulacjami, w niedługim czasie zaczną je oprotestowywać. Warto to dziś zapamiętać. Zaś instytucje monitoringu, szczególnie te nie skierowywane na poszczególne branże lub sektory, są wszędzie. Wskazać można na banki narodowe, organy statystyczne, instytuty resortowe, itp. Od lat dobrze pełnią swoje misje - podkreśla Dyrektor Generalny POHiD.

 



Galeria



Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!