piątek, 18 maja 2012,
TEMAT MIESIĄCA

Temat miesiaca: Polscy menadżerowie


Autor: Katarzyna Teleżyńska

 

POLSCY MENADŻEROWIE FMCG W MIĘDZYNARODOWYCH KORPORACJACH

Jak pokazuje opublikowany już po raz trzeci raport Portalu Spraw Zagranicznych („Polacy w Korporacjach 2010 - Liderzy Korporacji") zagraniczne koncerny coraz chętniej zatrudniają menedżerów znad Wisły. Polacy kierują kluczowymi działami i firmami wszystkich branż. Wśród nich wyróżnia się branża FMCG z jej największymi koncernami.

W awangardzie polskich menadżerów można wymienić Leo Wencla, obecnie General Menegera Nestlé Włochy i Malta, Mirosława Zielińskiego, prezesa koncernu Philip Morris na Europę Wschodnią, Bliski Wschód i Afrykę, Jacka Olczaka, prezesa Philip Morris na region Unii Europejskiej (w sumie w Philip Morris na wysokich stanowiskach pracuje aż 3 Polaków), czy Andrzeja Bekisza, Dyrektora Sprzedaży GlaxoSmithKline Healthcare Ukraine (dodajmy - aktywnego uczestnika biegów maratońskich). Mężczyznom nie ustępują kobiety. Na listach liderów międzynarodowych korporacji jest ich już osiem. Wśród nich Wioletta Rosołowska, członek zarządu Tchibo, uznana przez „Financial Times" za jedną z najbardziej wpływowych kobiet w Niemczech.

Korporacyjne awanse

Globalizacja przedsiębiorstw, otwarcie granic dla biznesu i pojawienie się w naszym kraju obcego kapitału otworzyły drzwi do międzynarodowej kariery wielu Polakom, którzy na ogół zostają szefami na region Europy Środkowowschodniej, ale zdarza się, że obejmują kluczowe posady w centralach koncernów na Zachodzie. Czasem migrują w ramach międzynarodowych korporacji, ale bywa i tak, że są rekrutowani przez zagraniczne firmy. - Momentem przełomowym w mojej karierze były 2 lata pracy w centrali Nestlé w Szwajcarii, gdzie pełniłem funkcję Business Matter Expert w projekcie Globe. Ten kontrakt pozwolił mi wejść na ścieżkę rozwoju zawodowego na arenie międzynarodowej - mówi Zbigniew Walkiewicz, Country Manager Nestlé Bułgaria. Zbigniew Walkiewicz związany jest z firmą od 1994 r., czyli od momentu, jak weszła na polski rynek. Zaczynał jako przedstawiciel handlowy i przez kolejne lata przeszedł wszystkie szczeble kariery w tym dziale, aż do kierownika ds. sprzedaży w jednym z regionów. Do połowy 2003 r. pracował równolegle w Szwajcarii i Polsce w ramach wspomnianego projektu Globe. Jeszcze w tym samym roku został szefem sprzedaży i członkiem kierownictwa Nestlé na Ukrainę i Mołdawię. Po 3 latach wrócił do Polski, by objąć stanowisko dyrektora sprzedaży i członka zarządu. W tym czasie udało mu się stworzyć zespół profesjonalistów, który przyczynił się nie tylko do osiągnięcia założonych celów, ale również do ich znacznego przekroczenia. Z powodzeniem wdrażał i rozwijał nowe strategie rynkowe. Dziś Zbigniew Walkiewicz jako Country Manager Nestlé Bułgaria jest odpowiedzialny za rozwój biznesu i nadzór nad wszystkimi działami Nestlé w tym kraju. Walkiewicz podkreśla jednak, że jego sukces ściśle związany jest z doświadczeniami wyniesionymi z Polski. - Propozycję objęcia stanowiska szefa rynku Nestlé w Bułgarii, gdzie jesteśmy największym producentem żywności, zatrudniającym ponad 2 tys. pracowników i posiadającym dwie fabryki słodyczy i lodów, zawdzięczam wymiernym sukcesom w pracy w Polsce - podkreśla, jednak zaraz dodaje: - By otrzymać propozycję awansu w korporacji, nie wystarczą kwalifikacje i świetne wyniki. Ważna jest także umiejętność właściwego komunikowania wewnątrz organizacji, do centrali, jak i właściwe kierowanie swoją karierą. Do tego dochodzi nieustanna praca i poszerzanie wiedzy z zakresu biznesu na międzynarodowych szkoleniach, studiach, np. IMD w Szwajcarii.

Rozwinąć skrzydła na Zachodzie

Kontrakt w Szwajcarii okazał się przepustką do kariery również w przypadku Grzegorza Gacka, który we wrześniu 2010 r. dołączył do firmy Coca Cola Hellenic na stanowisku Group International Customer Director i odpowiada za współpracę ze strategicznymi klientami w Europie oraz za sprzedaż w 28 krajach w Europie i Afryce. Wcześniej przez 4 lata pracował w SabMiller, najpierw jako Dyrektor Sprzedaży ds. Key Accounts w Polsce, a po 2 latach otrzymał awans na stanowisko Dyrektora Sprzedaży na Europę i przeniósł się do Szwajcarii. Grzegorz Gacek był pierwszym Polakiem, który awansował w strukturach koncernu SabMiller na to stanowisko. - Wyniki i sposób, w jaki kierowany przeze mnie zespół je osiągnął, były argumentem, dla którego poproszono mnie, abym podzielił się swoim doświadczeniem z innymi rynkami koncernu i zaadaptował równie skuteczne rozwiązania w krajach w Europie Środkowej i Zachodniej - zdradza. Jak mówi, decyzja o przyjęciu tego stanowiska była jedną z trudniejszych. Ryzykował bowiem nie tylko swoją przyszłość zawodową, ale przyszłość całej rodziny, która razem z nim miała ponieść wysiłek przeprowadzki i rozpoczęcia nowego życia. - Całe zawodowe życie myślałem, aby rozwinąć skrzydła i spróbować swoich sił na szerszym polu. Odpowiadając za zmiany w polskich oddziałach zagranicznych firm odnosiłem wraz z zespołami, którymi kierowałem, bardzo dobre rezultaty. Po przyjęciu awansu zdałem sobie sprawę, że jeśli mi się powiedzie, będzie to przepustką do coraz bardziej odpowiedzialnych projektów i stanowisk. Szansa rozwoju zawodowego, realizacja ambicji, możliwość poznania innej kultury i życia w niej były dla mnie równie istotne. Z dzisiejszej perspektywy oceniam, że przyjmując ofertę pracy w SabMiller, wykonałem rewelacyjny krok do przodu - stwierdza.

Jacy jesteśmy?

Jeszcze dziesięć lat temu polski menadżer w strukturach zachodniej firmy był ewenementem. Dziś nie budzi już takiego zdziwienia. Prezesi wielkich międzynarodowych korporacji coraz częściej stawiają za wzór właśnie polskich menadżerów, a potem chętnie ten wzór przenoszą w inne miejsce, gdzie reszta ma im dorównać. Mają świadomość, że świeży wybitny umysł to wielka korzyść dla całej korporacji. Kariera Grzegorza Gacka to doskonały przykład na to, jak globalne firmy zaczynają wysysać dobrych menadżerów z peryferyjnych rynków do góry. Choć wysokie awanse polskich specjalistów na szczeblu międzynarodowym jeszcze wciąż należą do rzadkości, ich notowania rosną. Cieszą się opinią ludzi nastawionych na sukces, efektywnych, innowacyjnych i kreatywnych, potrafiących rozwinąć biznes w każdych warunkach. Posiadają bogate doświadczenie zawodowe i świetny background w postaci dobrych studiów. Ten pozytywny image podbudowują też sukcesy gospodarcze Polski w skali europejskiej. - Jesteśmy zmotywowani i nastawieni na osiąganie wysokich wyników w pracy, a dzięki naszemu pochodzeniu mamy wrodzoną umiejętność wykraczania poza schematy myślenia, radzenia sobie w trudnych sytuacjach, ten tzw. enterprenership. - Nasza zdolność do walki z przeciwnościami zawsze była wysoko ceniona - podkreśla Grzegorz Gacek. - To jednocześnie daje nam odwagę podejmować decyzje i ponosić za nie odpowiedzialność. A na Zachodzie to dość unikalna cecha. Listę atutów uzupełnia Zbigniew Walkiewicz. - Upór w dążeniu do dostarczenia wymaganych rezultatów, otwartość na różne rozwiązania i zmiany, umiejętność motywowania ludzi z różnych kultur, jak również sprawne dopasowanie swojej strategii do wymagań zarządzanego rynku, osiąganie wymiernych efektów w pracy i przekraczanie założonych celów na zajmowanych poprzednio stanowiskach to główne cechy, które pretendują menadżera do zrobienia zagranicznej kariery. Największy popyt na polskich menadżerów jest w Europie Środkowowschodniej. - Od kilku lat niezmiennie polski menadżer branż FMCG najbardziej poszukiwany jest w Rosji. Zachodnie koncerny wchodzące na rosyjski rynek kuszą Polaków ogromną pensją, luksusowym mieszkaniem, samochodem z szoferem i atrakcyjną opieką socjalną - twierdzi Aleksandra Borkowska-Odo, dyrektor handlowy AIC Recruitment. Zdaniem ekspertów Polaków i Rosjan więcej łączy niż dzieli i dlatego lepiej radzą sobie na tym rynku niż Holendrzy, Francuzi czy Niemcy. Polakom łatwiej zrozumieć wschodnią rzeczywistość, biurokrację, mentalność, ponieważ pamiętają to jeszcze sprzed kilkudziesięciu lat. Do tego dodać można podobne poczucie humoru i język. Zdecydowanie mniej Polaków pracuje na stanowiskach top menadżerskich na Zachodzie. Zarządzanie irlandzką czy włoską organizacją to dla wielu większe wyzwanie ze względu na bardziej zaawansowane mechanizmy rynkowe tam panujące. - Niektórzy Polacy wciąż mają kompleks prowincji w stosunku do kolegów z Austrii, Szwajcarii, Włoch czy Irlandii. A nie ma takiej potrzeby. Jesteśmy świetnie wyedukowani, znamy mechanizmy rynkowe, mamy ogromną wiedzę i potencjał. Bazując na swoich zaletach, potrafimy być charyzmatycznymi liderami - podkreśla Grzegorz Gacek. Jak dodaje, wielu blokuje też brak odwagi odcięcia się od korzeni i niechęć wyjścia poza „strefę komfortu", którą stanowi to, co znają, co zbudowali w miejscu zamieszkania. - Boimy się przeciąć pępowinę i zaryzykować. Ponadto trzeba umieć i chcieć przestawić się wewnętrznie, tj. porzucić myślenie o sobie, jako o polskim menadżerze pracującym za granicą, i zacząć postrzegać siebie jak menadżera międzynarodowego. Nieważne, skąd dana osoba przybyła, ale co sobą reprezentuje, co jest w stanie wnieść do organizacji, jak funkcjonuje w multikulturowym zespole i jaką ma siłę budować silny i trwały biznes.




Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!