Temat miesiąca: Wyjść do klienta!
Autor: Małgorzata Krysińska
WYJŚĆ DO KLIENTA!
Zrobiło się ciepło, więc – jeśli jest tylko taka możliwość – warto wykorzystać powierzchnię przed sklepem do zwiększenia obrotów. Jak to zrobić? Zależy to od otoczenia naszego sklepu, jego asortymentu i naszych możliwości finansowych.
Od dawna wiadomo, iż obroty sklepu zależą nie tylko od tego, czy znajduje się w lepszym czy gorszym punkcie, od sprzedawanych w nim produktów i wysokości ich cen oraz od profesjonalizmu i uprzejmości personelu. Gdyby tak było, nikt by nie silił się na reklamę, aranżowanie wnętrza, witryn sklepowych, specjalne ekspozycje czy zatrudnianie merchandiserów. A skoro wielu handlowców zadaje sobie taki trud, oznacza to, że jednak warto. Przyjrzyjmy się zatem najbliższemu otoczeniu naszego sklepu i odpowiedzmy sobie na pytanie: co też takiego możemy jeszcze zrobić, by już z daleka zachęcić klientów do wejścia doń i do zrobienia w nim zakupów? – Gdy tylko mam taką możliwość, zawsze wybiorę sklep, który coś w sobie ma, wyda mi się nastrojowy – mówi Małgorzata Dubrownik, opolski psycholog. – Podoba mi się zawsze, gdy do wnętrza zapraszają donice z iglakami, ustawione po obu stronach drzwi. Jestem poza tym fanką światełek: uwielbiam, gdy mrugają do mnie wieczorem z wystawy. Lubię też stragany owocowo-warzywne. A ponadto, co tu ukrywać, lubię też wszelkie możliwe promocje. Dlatego, gdy tylko się o nich dowiem, staram się skorzystać. – Wybieram zawsze sklepy, przed którymi łatwo zaparkować samochód – kwituje zaś krótko Beata Kacprzyk, nauczycielka z Włocławka. – Nie lubię robić zakupów, więc kiedy już jestem do nich zmuszona, staram się kupić jak najwięcej, ile się tylko zmieści w bagażniku i na tylnym siedzeniu. A potem zawieźć to wszystko hurtem do domu. Jeżeli nasz sklep to wolnostojący market i jest przed nim wystarczająco dużo wolnej powierzchni, warto postarać się o zamienienie choć części z niej w parking dla samochodów. I urządźmy go przy tym jak najbardziej komfortowo. Wyłóżmy wygodną nawierzchnią, by ani auta, ani ludzie nie grzęźli po drodze w błocie. Oświetlmy możliwie rzęsiście, by po zmroku zwracał z daleka uwagę i dawał poczucie bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że wielu klientów jeździ na zakupy, zwłaszcza te większe, samochodem, i jeśli nie mają go gdzie bezpiecznie zaparkować, po prostu sklep omijają. Jeśli do drzwi sklepu prowadzą schody, nie zapominajmy o jak najwygodniejszym podjeździe dla wózków. Sklep stanie się przyjazny dla niepełnosprawnych, a przy okazji podjazd przyciągnie też doń mamy i babcie z małymi dziećmi. Jeżeli natomiast nasz sklep znajduje się w ciągu ulicznym, w zwartej zabudowie budynków, zwróćmy się do zarządcy przebiegającej przed nim drogi o pozwolenie na tzw. zajęcie na handel fragmentu graniczącego ze sklepem pasa chodnika. Gdy bowiem sklep dosłownie „wyjdzie” naprzeciw przechodniom, wielu z nich nie będzie mogło się oprzeć pokusie zakupów. Najprostszym i chyba najtańszym ze wszystkich zabiegów jest zaaranżowanie przyciągającej wzrok i zachęcającej do zakupów wystawy. Nie zasłaniajmy jej więc żaluzjami czy roletami. Nie obklejajmy plakatami, afiszami, ogłoszeniami, ani też papierowymi reklamami produktów. Bez względu na to, czy okno wystawowe jest duże, czy też tak małe, jak w lokalu mieszkalnym (zdarza się to zwłaszcza w zabytkowych kamienicach), ma być czyste i na tyle odsłonięte, by z zewnątrz było przez nie widać przynajmniej fragment wnętrza. Wyeksponujmy więc w nim na specjalnych stojakach najatrakcyjniejsze wizualnie produkty. Oczywiście takie, które nie psują się, ani nie tracą swych wartości pod wpływem światła. Umieśćmy przy nich ich ceny – to wzbudza zaufanie. Pamiętajmy, by ani towarów na wystawie, ani tym bardziej dekoracji nie było za dużo, bo wtedy miast sugerować bogactwo asortymentu, mogą sprawić, że oglądający odniesie wrażenie, iż w sklepie panuje bałagan. Ważnym jest też, aby produkty, które przy tej okazji chcemy szczególnie zareklamować, znajdowały się mniej więcej na wysokości oczu patrzącego. Jeśli zostanie wystarczająco dużo wolnej powierzchni, umieśćmy w oknie też estetyczną tablicę informującą o aktualnych promocjach i przecenach. Nie zapominajmy o wieczornym oświetleniu: ma być jasne i wyraziste, ale nie może razić. Unikajmy przy tym światła niebieskiego. Produkty spożywcze, podobnie jak ludzie, zdecydowanie najlepiej prezentują się w świetle białym lub żółtym. Trzeba przestrzegać tych zasad, bo tylko wtedy ekspozycja będzie kusić potencjalnych klientów do jej dokładnego obejrzenia. I tylko wtedy zachęcimy też patrzących na wystawę do skorzystania z zakupów. A gdy zamocujemy do tego pod oknem, przy wejściu oraz tuż nad nim skrzynki, donice lub gazony z kwiatami, efekt będzie murowany! Do tak ustrojonego sklepu nie sposób przecież nie zajrzeć! W dodatku stanie się on tak rozpoznawalny na tle szarej ulicy, że nawet przypadkowi przechodnie będą musieli go zauważyć. Ale i w tym przypadku należy zachować czujność. Kwiaty w skrzynkach, donicach i gazonach muszą być odpowiednie do położenia wystawy względem kierunków świata – inne będą nam bujnie rosły na wystawie północnej, inne na wschodniej, a jeszcze inne na południowej. Ponadto o rośliny trzeba dbać: systematycznie podlewać (w upały nawet dwa razy dziennie), co dwa tygodnie zasilać nawozami i regularnie usuwać przekwitłe kwiaty oraz uszkodzone pędy. Kto ma ku temu warunki, powinien przynajmniej spróbować wyjść z towarem przed sklep. Bardzo malowniczo i przy okazji kusząco wyglądają wszelkie stragany, wypełnione po brzegi skrzynkami z barwnymi warzywami i owocami lub też z płodami ziemi ułożonymi w piramidki. Aby uniknąć problemów z palącym słońcem, z kurzem i deszczem, należy stragan przed nimi starannie osłonić. Ponieważ będzie on ustawiony wzdłuż ściany sklepu, wystarczy doń przymocować ładną, wodoodporną markizę. Jeśli z jakichś powodów nie możemy sobie na nią pozwolić – możemy rozpiąć nad straganami dwa wielkie parasole ogrodowe. Pamiętajmy tylko, aby markiza albo parasol obejmowały przestrzeń znacznie szerszą niż nasze stoisko. Tak, by w upalne dni rzucały przyjemny cień nie tylko na nasz towar, ale i pas chodnika zajmowany przez klientów, zaś w razie deszczu – chroniły tych ostatnich przed zmoknięciem. Halina i Kazimierz Bednarek, właściciele sklepu owocowo-warzywnego w starym centrum Włocławka, przy ul. 3 Maja, rozkładają takie stragany przed swym sklepem już od blisko 20 lat. – Wychodzimy na zewnątrz z towarem mniej więcej w połowie kwietnia i handlujemy tak aż do końca października – mówi Mariusz, syn państwa Bednarków. – Jest z tym trochę zachodu, ale naprawdę warto. To nasza wizytówka, prezentujemy w ten sposób towar. Skutecznie, bo klient kupuje oczami. Gdyby nie było więc tego stoiska, nasze obroty spadłyby o połowę. Kto nie handluje owocami i warzywami lub nie ma na to przed sklepem miejsca, może przy wejściu ustawić lodówki z lodami na patyku (również pod parasolem lub markizą), zaaranżować ministoisko z lodami na gałki lub wręcz wmontować w okno małą kabinę, w której sprzedawać będzie lody z automatu. Znakomicie też sprawdzą się tam lodówki ze wszelkimi napojami chłodzącymi. Postarajmy się tylko o ich jak największy wybór i na bieżąco uzupełniajmy sprzedany towar, by przyzwyczaić klientów, że zawsze tam znajdą to, czego oczekują. Wiadomo, że taki towar, wystawiony na zewnątrz w upalny dzień, to dodatkowy wabik i szkoda by było kogoś zniechęcić brakiem tego, czego akurat szuka. Ponadto na zewnątrz możemy handlować, zwłaszcza przed weekendem, wszelkimi akcesoriami, przydatnymi na ogrodowym przyjęciu. Przyzwyczajmy zatem swoich klientów, że już od piątku rano znajdą tam m.in.: węgiel drzewny, podpałki do grilla, wszelkie jednorazowe naczynia i sztućce, papierowe serwety i serwetki oraz drewnianą lub metalową galanterię do szaszłyków. Natomiast, jeżeli nasz sklep znajduje się w miejscowości wypoczynkowej lub blisko miejscowych stawów, plaż nad rzeką, terenów rekreacyjno-spacerowych, działek lub skwerów, wystawny na zewnątrz (gdzieś w cieniu!) gablotę z kosmetykami do i po opalaniu, a także z preparatami przeciw ukąszeniom owadów.