piątek, 10 lutego 2012,
 
FELIETON

Felieton - Podatki a d***kracja


Autor: Janusz Korwin-Mikke

 

PODATKI A D***KRACJA

 

W dawnych dobrych czasach pieniądze pochodziły z pracy. Jedni fedrowali, drudzy wymyślali maszyny do fedrowania, trzeci sprzedawali im chleb, a czwarci ku ich zadowoleniu pisali za parę złotych ucieszne wierszyki – i wszyscy jakoś żyli, choć wedle obecnych norm powinni w ciągu tygodnia umrzeć z głodu. Ponieważ jednak ten system był bardzo wydajny, nie tylko nie umierali, ale potrafili postawić np. Luwr czy zbudować Empire State Building. Dziś pracą zajmują się już tylko resztki frajerów. W d***kracji znacznie opłacalniejszym zajęciem jest głosowanie. Wystarczy zgromadzić 51% chętnych pod jakimkolwiek „politycznie poprawnym” hasłem – i już można, bez żadnej pracy, obrabować pozostałe 49% frajerów, którzy zamiast zająć się lobbingiem przez 12 godzin dziennie, tyrają jak głupi w swoich sklepikach czy warsztatach. By być ścisłym: przy sprawnym lobbingu wystarczy zebrać 10% – byle dostatecznie wymownych i agresywnych. Ponieważ większość jest zazwyczaj bierna, albo nawet nie wie, że właśnie się ją rabuje – bardzo często taki numer przechodzi. Proszę to zrozumieć: KAŻDA ustawa przeznaczająca milion złotych na coś-tam – to obrabowanie wszystkich „obywateli” (czyli tych, którzy będą musieli obyć się bez tego miliona) na rzecz jakichś mniej lub bardziej zacnych cwaniaków, którzy mieli „dojście”. W dawnych dobrych czasach nakładano na ludność podatki – przy czym władca zastanawiał się, czy (a) – podatek jest sprawiedliwy (bo bał się, że mu poddani pouciekają za granicę) – i (b), czy jest rozsądny (bo mu gospodarka może siąść). Dziś kryteria te są w odstawce. Dzięki wspaniałej technice można wyprodukować 20 razy tyle, ile nam potrzeba – więc choćby system był najgłupszy, to jakoś się przeżyje. Natomiast co do ucieczki, to Wspólnota Europejska błaga wszystkie państwa, by ujednoliciły system podatkowy – właśnie po to, by nie było dokąd uciec. Jeśli zostanie (nie daj Bóg!) ratyfikowany Traktat„Lizboński” i formalnie powstanie Unia Europejska, to nie będzie już musiała błagać: po prostu wszystkim państwom się jednakowy system podatkowy narzuci. Na razie jednak obecni właściciele III Rzeczypospolitej starają się zmontować takie 51%, jakie będzie dla nich najrozsądniejsze. Bo przecież 51% można zmontować z najrozmaitszych elementów. Na ogół jest to Tęczowa Koalicja Wszystkich przeciwko najbardziej uciskanej mniejszości: przeciwko mężczyznom w średnim wieku (25-55 lat), wytwarzającym 90% dochodu narodowego – i z tej okazji obkładanych setką (to nie przesada – wręcz przeciwnie!!) najrozmaitszych podatków. Bo Ciężko Pracujący Mężczyźni w Średnim Wieku nie tylko stanowią mniejszość, ale jeszcze nie mają czasu zajmować się obroną swoich interesów. Oni pracują. I za to są karani, a wraz z nimi karana jest cała Polska. Bo ludzie rabowani pracują znacznie mniej chętnie. Właśnie czytam sondaż (pytani byli Polacy od 15. roku życia!!), jaki system podatkowy uważasz za sprawiedliwy. Trudno się dziwić, że taki Polak, któremu przedstawiono ponętną perspektywę obrabowania bliźniego, ochoczo odpowiada, że „bogaty” powinien płacić „więcej”, a konkretnie: za podatkiem liniowym opowiada się tylko 32%. Co jest o tyle zabawne, przy podatku liniowym zarabiający dwa razy więcej, płaci przecież dwa razy więcej!! Jedynym sprawiedliwym jest podatek ryczałtowy, ale za nim opowiada się (w tym sondażu w ogóle o ten podatek nie pytano – to na podstawie innych sondaży) tylko 9% ludzi. Więc nie ma w d***kracji żadnych szans. Cóż: każdy woli być inkasentem, niż klientem...To są ostatnie lata d***kracji, bo apetyty rabujących rosną w miarę jedzenia, co musi skończyć się katastrofą. Ciekawe: kiedy to się zawali?

 




Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!