piątek, 10 lutego 2012,
 
TEMAT MIESIĄCA

Temat miesiąca: Rozmowy kontrolowane


Autor: Jacek Ratajczak

 

 

ROZMOWY KONTROLOWANE

 

Dyktafon to przenośny magnetofon lub urządzenie cyfrowe z wbudowanym mikrofonem, umożliwiające nagrywanie dźwięku. Nośnikiem dźwięku może być kaseta magnetofonowa lub układ elektroniczny, zapisujący w formie cyfrowej skompresowany dźwięk. Dyktafon został wynaleziony przez Thomasa Edisona, ale jego twórca zapewne nie przypuszczał, do jak niecnych celów może zostać użyty.

Z założenia miał być wykorzystywany do: przeprowadzania wywiadów, dyktowania zadań do wykonania współpracownikom czy nagrywania własnych przemyśleń. Jednak urządzenie, które miało służyć ludziom, stało się niestety równie skuteczną bronią w walce pomiędzy zwaśnionymi osobami czy konkurencyjnymi firmami. Nagrywanie rozmów bez zgody jednej ze stron staje się w dzisiejszych czasach niepokojącą praktyką. Przykłady, jak zwykle, idą z góry. Przedsiębiorca Sławomir Julke zbierał w ten sposób dowody przeciwko prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu. Ta sprawa jest znana społeczeństwu, bo nagłośniły ją ogólnopolskie media. Do opinii publicznej rzadko docierają jednak informacje o nagrywaniu przedsiębiorców przez konkurencję lub przez osoby, które chcą takiego przedsiębiorcę zdyskredytować. W świecie biznesu wytworzył się niebezpieczny klimat, przypominający atmosferę rodem z lat 50. ubiegłego wieku. Panuje nieufność, podejrzliwość, wszyscy nie dość, że uważają na to, co mówią, bo nie wiadomo, czy partner nie nagrywa rozmowy, to jeszcze ukradkiem rozglądają się na boki, czy przypadkiem nie czynią tego osoby trzecie. Łatwo można zostać „sprowokowanym” do wypowiedzi, która później zostanie wykorzystana w całości lub odpowiednio spreparowana. Tak mogło być w przypadku wyżej wspomnianego przedsiębiorcy, ponieważ „zaginęło” oryginalne nagranie, a do dyspozycji mamy wyłącznie zapis na płycie CD. Za nieduże pieniądze można zaopatrzyć się w profesjonalne, miniaturowe urządzenia do nagrywania, które nie wzbudzą niczyich podejrzeń. Czy takie „działania” są dozwolone na gruncie prawnym? I co zrobić, gdy staniemy się ofiarą takiego przypadku, czy zgłosić ten fakt i gdzie? Jakie sankcje karne grożą za to przestępstwo? Analiza aktualnego stanu prawnego prowadzi do wniosku, że wyżej wymienione sytuacje nie są jednak uregulowane w kodeksie karnym. Odpowiedzialność z art. 267 grozi osobom wyłącznie w przypadku „kradzieży” informacji. § 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 2. Tej samej karze podlega, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do całości lub części systemu informatycznego. § 3. Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem. § 4. Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1-3 ujawnia innej osobie. § 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 1-4 następuje na wniosek pokrzywdzonego. Warto zatem w interesie wielu środowisk, w tym przedsiębiorców, pokusić się o poszerzenie odpowiedzialności karnej o nagrywanie osoby bez jej zgody. Osoba, która ma pewność, że jest w ten sposób inwigilowana, powinna to zgłosić odpowiednim organom (policji, prokuraturze). Polskie prawo zabrania takich praktyk, wyjątki od tej zasady dotyczą działań operacyjnych prowadzonych przez upoważnione organy. Zresztą na rozprawach orzekający sędziowie często nie uznają takich dowodów, bowiem zakłada się, że zostały uzyskane niezgodnie z prawem. Wyjątkowo – i to w przypadku procedury karnej, a nie cywilnej – sędzia zgadza się na dopuszczenie dowodu z nagrania dokonanego za pomocą podsłuchu. Kieruje się wówczas interesem osoby pokrzywdzonej, uznając naruszenie tajemnicy komunikowania się za mniejsze zło. Przedsiębiorcy, którzy mają uzasadnione podejrzenie działania na szkodę ich firmy – zarówno przez firmy konkurencyjne lub nielojalnych wspólników, mogą zbierać jednak dowody. Na terenie przedsiębiorstwa jest zdecydowanie łatwiej – pracodawca jest „u siebie” i ma prawo monitorować pracowników, mieć dostęp do ich komputerów, przeglądać służbową pocztę. Chroni bowiem swą własność i wystarczy, że poinformuje o tym pracowników. Zupełnie inaczej sprawa wygląda poza miejscem pracy i po godzinach pracy. Chociaż i wówczas pracowników obowiązuje przestrzeganie tajemnicy służbowej oraz z reguły zakaz działania na rzecz podmiotów konkurencyjnych. Tu jednak o zdobycie dowodów jest trudniej i łatwo samemu przekroczyć przepisy. Jak zatem pogodzić zbieranie dowodów, by samemu nie naruszyć prawa, z procedurami postępowania sądowego, w których werdykt sądu jest bezpośrednio zależny od dowodów, którymi strony dysponują w sprawie?




Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!