Felieton - Potrzebna gwaranta!
Autor: Janusz Korwin-Mikke
POTRZEBNA GWARANTA!
Śp. książę Aleksander M. Gorczakow twierdził, że nie wierzy niezdementowanym informacjom. Miał, bestia, bogate doświadczenie: przez ponad ćwierć wieku był ministrem spraw zagranicznych Imperium Wszechrusi w okresie burzliwego rozwoju Europy.
Dziś po kilka razy dziennie czytamy,że „Rząd" planuje takie czy inne podwyżki podatków - a JE Donald Tusk i JE Jan Vincent-Rostowski (vulgo „Jacek Rostowski") dementują to pracowicie. Dementują, oczywiście słusznie, bo podniesienie podatków byłoby ciosem w gospodarkę, która jest na krawędzi ześlizgu w nadchodzący kryzys.
Do tej pory „Rząd" III RP nie poszedł w ślady tych (tu pomijam kilka celnych określeń i zasłużonych inwektyw) z Waszyngtonu i Brukseli, którzy sztucznie (z pomocą dziennikarzy, uwielbiających przecież katastrofy!) wywołali ten kryzys - i robią, co mogą, by się powiększał (na niczym nie można lepiej zarobić, niż na „walce z kryzysem" - nawet na „walce z Globalnym Ociepleniem", w które ludzie przestali już wierzyć). Premier Donald Tusk znany jest z niechęci do działania - i w przypadku gospodarki ta cecha doskonale współgra z liberalną doktryną nieinterweniowania w naturalne procesy. O ile okupująca Niemcy RFN walczy z kryzysem i walczy (odbierając podatnikom kolejne dziesiątki miliardów i dofinansowując nimi rozmaite kulawe kaczki, typu stocznie, czy „OPEL"), o tyle okupująca Polskę III RP tego nie robiła - i wskutek tego Polska jest ciągle na lekkim plusie, a osławiona Deutsche Wirtschaft zwija się w tempie 6% rocznie. Jeszcze 3-4 lata rządów koalicji „pobożnych socjalistów" z CDU i „bezbożnych socjalistów" z SPD - a nie będziemy mogli opędzić się przed gastarbeiterami z Brandenburgii, Meklemburgii i Saksonii!
Pod warunkiem, że podatki będziemy raczej obniżać, niż podwyższać.
Nacisk frakcji biurokratów, też pragnących nakraść się tak, jak obłowili się ich koledzy z Brukseli i Waszyngtonu, jest jednak potężny; to z tych kręgów wychodzą właśnie owe „kontrolowane przecieki", mające przyzwyczaić obywateli do tego, że podatki jednak będą podniesione, a z drugiej wywrzeć psychologiczny nacisk na cieniutką warstewkę polityków utrzymujących spokój tak samo, jak cieniutka warstewka oliwy wylana na wzburzone morze. Musicie bowiem Państwo wiedzieć, że liberałowie (w klasycznym sensie - nie mylić z amerykańskimi „liberals", w Polsce: socjal-demokratami) nie stanowią nawet 5% członków Platformy Obywatelskiej!!
Czy zdołają oni powstrzymać ofensywę Ciemnej Strony Mocy, grożącej a to uruchomieniem p. Andrzeja Olechowskiego, a to buntem urzędników?? Groźba, że jeśli p. Tusk nie podniesie podatków, to do wyborów stanie p. Andrzej Olechowski, odbierając p. Tuskowi część elektoratu - jest poważna.
Proszę pamiętać, że JE Lech Kaczyński, który już obiecał, że ratyfikuje tę absurdalną Kartę Praw Podstawowych (to ona jest główną przyczyną tragedii Niemiec!), jest dla Ciemnej Strony Mocy jak najbardziej do przyjęcia. W co najmniej kilku przypadkach bronił już przecież socjalizmu własną piersią. Państwo, oczywiście wiecie, że żadna to Prawica - ale dla 90% Polaków to właśnie PiS jest partią prawicową, a PO raczej lewicową!!!
Ale jest i (słabiutka, niestety...) kontrofensywa: siły liberalne przebąkują, by nie kombinować, tylko po prostu przywrócić Ustawę Wilczka z 1988 r. - bez żadnych zmian! Jej efekt mógłby być znacznie większy, niż wtedy, gdy prawie 90% formalnej gospodarki była w łapskach PRL - a obecnie jest to już tylko nieco powyżej 50%.
Osiągnięcie tempa 7% wzrostu jest możliwe w ciągu kilku miesięcy. Jeśli tylko przedsiębiorcy zamiast rozglądania się za mysią dziurą, w którą można by się schować przed fiskusem, z zapałem wzięliby się do rozwijania swojej działalności.
W tym celu jednak muszą mieć nie tylko dobre ustawy: muszą mieć gwarancję, że nie zostaną one zmienione!
A na to nie wystarczy nierobienie nic - panie Donaldzie!