Reportaż - Hel
Autor: Heidi Handkowska
HANDEL NA CYPLU MIERZEI HELSKIEJ
Hel to jedno z najpiękniej położonych miast w Polsce. Znajduje się na cyplu Półwyspu Helskiego i z trzech stron otoczone jest wodami Bałtyku. Słynie z dużego portu rybackiego, skąd można dostać się drogą morską do Trójmiasta. Liczne atrakcje - fokarium, latarnia morska, muzeum rybołówstwa z wieżą widokową - przyciągają turystów przez cały rok.
Mocne strony miasta to posiadanie terenów do lokowania działalności gospodarczej i usługowej, a także atrakcyjne położenie regionu i występowanie niepowtarzalnych walorów krajobrazowych. Podstawowymi źródłami utrzymania mieszkańców Helu są: handel, usługi, turystyka, rybołówstwo i przetwórstwo rybne. - Priorytetem rozwoju gospodarczego jest stworzenie warunków do efektywnego wykorzystania istniejącego potencjału gospodarczego miasta. Według danych GUS z 2008 r. w mieście zarejestrowanych jest ok. 500 podmiotów gospodarczych. Można zaobserwować, że przez ostatnie kilka lat liczebność jednostek handlowych utrzymuje się na stabilnym poziomie - mówi burmistrz miasta Hel, Jarosław Pałkowski. Ulica Wiejska to reprezentacyjny deptak o długości ok. 900 m w centrum Helu. Rozciąga się od skrzyżowania z ul. Przybyszewskiego do ronda z ul. Kuracyjną i Leśną. Ruch samochodowy jest tutaj mocno ograniczony. Dzięki ryglowym domkom rybackim z końca XVIII i połowy XIX w. można cofnąć się w czasie. Charakterystyczne białe budynki z ukośnymi ciemnymi belkami nadają całej ulicy wyjątkowy klimat. Władze miasta szczególnie dbają o wygląd tych terenów. - W najbliższym czasie przewidziana jest estetyzacja centrum miasta, ze szczególnym uwzględnieniem ul. Wiejskiej. Planujemy jednolitą nawierzchnię ciągu pieszego - starobruk. Uważam, że ta część Helu stanie się jeszcze bardziej atrakcyjna dla turystów, a także dla drobnego handlu. Jednak najpierw musimy zrealizować przedsięwzięcie polegające na uporządkowaniu gospodarki wodno-ściekowej. Inwestycja ta ma być dofinansowana ze środków Funduszu Spójności - mówi burmistrz miasta Hel, Jarosław Pałkowski. Ulica Wiejska, oprócz swojego historycznego wymiaru, jest także centrum życia miasta. Zaskakuje ilość lokali gastronomicznych (Maszoperia, Fiszeria, Armada, Izdebka, Checz, Kuter), jednak sklepy spożywcze spotykamy tu rzadko. Większość placówek handlowych w Helu zorganizowana jest według tradycyjnej formuły - ze sprzedażą zza lady. Oferta asortymentowa poszerzona jest najczęściej o stoisko z wędlinami, czasem o alkohole, produkty warzywno-owocowe lub chemię. Idąc główną ulicą, natrafiamy na działający od 1996 r. sklep spożywczy Małgorzaty Gwardzik. - U nas nigdy nie jest pusto. Klienci lubią tu robić zakupy. Szkoda im czasu na szukanie tego, co tańsze, jeśli mogą dostać świeży towar. Jestem w stanie nawet dostarczyć konkretny produkt na specjalne zamówienie klienta. Zdaję sobie bowiem sprawę, że gdy czegoś zabraknie na półkach, to klient pójdzie kawałek dalej - do konkurencji, aby to nabyć i być może tam już zostanie. Turyści najczęściej kupują zimne napoje, piwo, zupy błyskawiczne i dania gotowe. W okresie letnim obroty wzrastają kilkunastokrotnie - dodaje właścicielka sklepu. Dwa domy dalej - także przy ul. Wiejskiej - napotykamy kolejny sklep spożywczo-monopolowy „Marina", który wyróżnia się nowoczesną i estetyczną stylistyką wnętrza. Personel placówki handlowej twierdzi, że taka lokalizacja to jak wygrany los na loterii. - Najważniejszy jest u nas klient. Sklep jest czynny od poniedziałku do soboty w godz. 5.00 - 23.00, a w niedzielę - 8.00 - 22.00. Staramy się, aby każdy znalazł coś dla siebie. Przyciągamy klientów bardziej poprzez poszerzanie oferty towarowej, aniżeli obniżkę cen. Podkupywanie klientów nie ma sensu - mówi sprzedawca, pani Ania. Idąc natomiast w stronę portu i fokarium, mijamy sklep rolno-spożywczy. Pomimo konkurencji, pan Adam Dempc dobrze sobie radzi. Od 10 lat z powodzeniem zaopatruje okolicznych mieszkańców. Nie ukrywa jednak, że podstawowym atutem jego sklepu jest spory wybór asortymentowy i niskie ceny większości produktów. - Wakacje to dobry okres dla handlu. W pozostałych miesiącach ruch jest nieco mniejszy, ale zawsze można liczyć na stałych klientów - mówi pani Magda, sprzedawca z ul. Wiejskiej. Jednak wielu lokalnych handlowców podkreśla, że od momentu otwarcia rok temu niedaleko dworca kolejowego placówki POLOmarketu, spadły znacząco obroty w ich sklepach. Teresa Jandeczko, która od 13 lat prowadzi sklep spożywczy przy ul. Leśnej, gdzie w promieniu 400 m znajduje się aż pięć podobnych placówek, twierdzi, że klienci często rezygnują z zakupu produktu, jeśli mogą go dostać taniej, np. w pobliskim markecie. - Właściciel małego sklepu nie wygra rzecz jasna z gigantami pod względem niskich cen, czy dostępnego asortymentu. Ale może być bezkonkurencyjny co do jakości świadczonych usług. W okresie od maja do października można zaobserwować, że schodzą towary gatunkowo lepsze i droższe, jak np. czekolady czy wina. Obroty i zyski są oczywiście wyższe, ale rosną przecież koszty. Zatrudnienie jest bowiem zwiększone, a przy upałach pracują wszystkie lodówki - mówi pani Teresa. Burmistrz Jarosław Pałkowski uważa jednak, iż pojawienie się na rynku lokalnym marketu wpływa ożywczo na drobny handel. A także ogranicza wyjazdy zakupowe mieszkańców Helu do pobliskich, większych ośrodków handlowych, jak np. Władysławowo czy Puck. - Wśród miejscowych najwięcej jest zwolenników obu form handlu, tzn. handlu tradycyjnego i marketów. Zwolenników tylko tradycyjnego handlu jest ok. 20%. A nic tak skutecznie nie stymuluje zmian w handlu, jak pojawienie się konkurenta. W przypadku, gdy w mieście ma pojawić się większy market, równocześnie pojawiają się też protesty - przede wszystkim przedstawicieli drobnego handlu, właścicieli sklepów osiedlowych. To oni pierwsi w rywalu upatrują wszelkiego zła. Podczas konsultacji społecznych prowadzonych w sprawach takich inwestycji przez odpowiednie jednostki lokalnych samorządów zazwyczaj na pierwszym miejscu stawiane jest pytanie: Po co? Przecież wszystkim nam żyje się dobrze. Po co w mieście market? Nie przemawiają tu argumenty, że w dużym sklepie jest więcej różnorodnych towarów, niższe ceny, liczne promocje. Nowa placówka handlowa to także nowe miejsca pracy. Powstanie obiektu oznacza rozwój infrastruktury. Wiąże się bowiem z budową lub przebudową ciągów komunikacyjnych. Na koszt inwestorów powstają nowe odcinki dróg i parkingi. W najbliższym czasie nie przewidujemy jednak nowych lokalizacji pod obiekty typowo handlowe. Głównym kierunkiem rozwojowym gminy miejskiej Hel będzie w przyszłości turystyka połączona z rozwojem funkcji uzdrowiskowych oraz rekreacji całorocznej - mówi na zakończenie burmistrz miasta Hel.
Galeria