Temat miesiąca: Wakacje – czas tymczasowych pracowników
Autor: Małgorzata Krysińska
WAKACJA - CZAS TYMCZASOWYCH PRACOWNIKÓW
Sezon urlopowy w pełni, więc także wielu pracowników sklepów korzysta z letniego wypoczynku lub lada moment to uczyni. To często spory problem dla ich pracodawców. Jak sobie z nim radzić? Na szczęście, rozwiązań jest co najmniej kilka.
Zgodnie z obowiązującym Kodeksem Pracy każdy pracownik ma prawo do urlopu wypoczynkowego i, o ile tylko urlop ten został wcześniej zaplanowany, pracodawca winien mu go udzielić w wyznaczonym terminie. Ponieważ ponad połowa zatrudnionych lwią część wolnego decyduje się brać w czasie wakacji, wiele placówek handlowych staje przed dylematem: zamknąć na czas urlopów sklep, czy może jednak postarać się zastąpić stałych pracowników tymczasowymi? Problem dotyczy przy tym głównie mniejszych placówek. Duże i średnie sieci, zarządzane odgórnie, dawno go bowiem rozwiązały. Przykładem może być sieć supermarketów „Piotr i Paweł", która zatrudnia tak dużą liczbę pracowników, że doskonale radzi sobie z okresową nieobecnością części z nich, dzieląc w tym czasie ich zadania między pozostałych. - Znajdujemy się w segmencie sklepów z dużym wyborem zróżnicowanego asortymentu o wysokiej jakości oraz oferujących obsługę na najwyższym poziomie - podkreśla Błażej Patryn, rzecznik prasowy sieci. Oznacza to m.in., że jesteśmy zobligowani do funkcjonowania także w trakcie wakacji bez jakichkolwiek perturbacji personalnych. Ponieważ pracownicy poszczególnych stoisk, np. w kategorii produktów świeżych z obsługą tradycyjną, muszą wykazywać się taką znajomością asortymentu, by spośród wielu gatunków wędlin, serów, mięs itp. móc trafnie doradzać klientom, wyklucza to teoretycznie zbyt dużą rotację na tych stanowiskach. Dlatego baza pracowników budowana jest przez cały rok tak, by bez względu na porę roku klient był obsługiwany na najwyższym poziomie. Ponadto stosunkowo duża w ostatnich miesiącach podaż na rynku pracy osób chcących pracować na stanowiskach kasjera-sprzedawcy sprawia, iż sklepy mogą prowadzić planową politykę personalną, bez konieczności prowadzenia naboru okresowego. Niestety, właściciele mniejszych, zatrudniających zaledwie po kilka osób sklepów sieciowych, takich np., jak zrzeszone w liczącej aż 1100 placówek sieci Nasz Sklep oraz pojedynczych sklepów, nie mogą sobie raczej pozwolić na takie rozwiązania. Część z nich decyduje się wziąć urlop w tym samym czasie co pracownicy i na drzwiach sklepu zawiesić po prostu kartkę, informującą kiedy ponownie placówkę uruchomi. Inni, zwłaszcza posiadający sklepy w punktach, gdzie w lecie panuje duży ruch, lub którym szkoda zrezygnować z wakacyjnego zarobku, sami osobiście stają za ladą. - Zatrudniam trzy osoby i mam do pomocy jeszcze uczennicę - mówi Aleksandra Płóciennik, właścicielka sklepu „Lobo" w Kościanie. - Na ogół każdy z moich pracowników chce mieć urlop w czasie wakacji i go dostaje. Tyle, że nie wybierają go wszyscy jednocześnie, a każdy po kolei. Nie szukam dla nich zastępstwa, bo mam w ofercie zdrową żywność, a ta wymaga od personelu szczegółowego, czasochłonnego przeszkolenia. Sama więc ich zastępuję i stoję w efekcie za ladą praktycznie przez cały lipiec i sierpień. Kto ma możliwość, korzysta z pomocy rodziny lub znajomych. Pracodawcy z wykształceniem pedagogicznym mogą przyuczać do zawodu w swym sklepie uczniów zawodowych szkół handlowych. Każdy z takich uczniów ma bowiem obowiązek odbycia dwuletniej praktyki i przysługuje mu w tym czasie tylko miesiąc urlopu rocznie. Stąd przez jeden miesiąc wakacji może z powodzeniem zastępować kogoś ze stałego personelu. - Mam pięć takich uczennic, czyli drugie tyle, ile zatrudniam personelu - mówi Ewa Podbielska, właścicielka Delikatesów w Łomży. - Nie ukrywam, że uczennice to dodatkowa odpowiedzialność i pewne ryzyko. Każdą trzeba cierpliwie uczyć i przypilnować, a trafiają się bardzo różne. Ale coś za coś. Dzięki temu, od czerwca do września, każdy ze stałych pracowników może po kolei wybrać dwa tygodnie urlopu i nie ma z tego powodu w sklepie praktycznie żadnego dyskomfortu. Tym bardziej, że obroty w tym okresie są mniejsze, a w razie potrzeby też sama mogę przecież stanąć za ladą. Wielu właścicieli sklepów nawiązuje kontakt z miejscowym urzędem zatrudnienia i posiłkuje się stażystami. Jednak, choć jest to bardzo wygodne rozwiązanie, bo taki pracownik nic nie kosztuje - zarówno pensje, jak i wszelkie świadczenia zapewnia mu Skarb Państwa, nie zawsze jest szansa, by z niego skorzystać. Po pierwsze, trzeba być na bieżąco ze wszystkimi płatnościami względem Skarbu Państwa (nie można mieć zaległości ani w ZUS, ani w Urzędzie Skarbowym). Po drugie, bardzo często urzędom pracy brakuje na ten cel pieniędzy. - Ubiegałam się o stażystę co najmniej cztery razy, ale ze względu na ograniczoną ilość pieniędzy Urząd Pracy przyznał mi takiego pomocnika jedynie dwukrotnie - wspomina Ewa Jandziś, prowadząca wraz ze szwagrem pod szyldem „Nasz Sklep" pięć placówek na Podkarpaciu. - Co gorsza, druga ze stażystek zbyt długo u mnie miejsca nie zagrzała, bo otrzymała znacznie intratniejszą propozycję pracy zagranicą. A pozyskanie na jej miejsce kolejnego stażysty okazało się niemożliwe. Urząd Pracy „odfajkował", że już otrzymałam taką pomoc, a że pomoc ta po miesiącu odeszła, już nikogo to nie obchodziło...Dobrym rozwiązaniem jest też zatrudnienie studentów. - Zatrudniamy ich od lat, na umowy-zlecenie i płacimy im około 1000 zł miesięcznie - uchyla rąbka tajemnicy Barbara Tarnowska, kadrowa podlaskiej firmy„Eden", prowadzącej dwa sklepy w Zambrowie. - Chętnych jest bardzo wielu, a my potrzebujemy zwykle jedynie kilku. W efekcie więc szefostwo i kierownicy sklepów mogą wśród nich wybrać naprawdę najodpowiedniejszych. I wszystko odbywa się z korzyścią dla każdej z zainteresowanych stron: my mamy zawsze personel w komplecie, klienci są należycie obsługiwani, a studenci mogą w czasie wakacji zarobić. Licząca 1200 sklepów i zatrudniająca około 7700 pracowników „Sieć 34" firmy„Rabat Pomorze"S.A. także od czasu do czasu sięga po taką pomoc. - Wielkość zatrudnienia w sklepach „Sieci 34" jest na tyle optymalna, żeby realizować plan urlopów przez cały rok - ocenia Piotr Wałdowski, dyrektor ds. rozwoju sieci i pełnomocnik jej zarządu. - W miejscowościach turystycznych, gdzie położone są sklepy „Sieci 34", sezon urlopowy przesuwa się z reguły na początek września. Osoby zarządzające sklepami tak układają plan urlopów wspólnie z personelem, żeby nie paraliżować pracy sklepu w okresie lata. Natomiast w sytuacjach niedoboru personelu posiłkują się studentami lub innymi chętnymi do pracy na umowę-zlecenie. Godnym polecenia jest pomysł stworzenia przez sieć własnej bazy danych takich pracowników. - Dzięki własnej bazie osób zatrudnianych tymczasowo mamy możliwość stałej wymiany informacji na ich temat i nie musimy korzystać z pomocy agencji pracy tymczasowej - wyjaśnia dyrektor Wałdowski. Na takich samych zasadach jak studentów można zatrudnić też czasowo osoby bezrobotne. - Gdy nie udaje mi się zdobyć stażystów, posiłkuję się głównie bezrobotnymi - doradza Ewa Jandziś. - Zawieram z każdym albo umowę-zlecenie, albo jeszcze częściej umowę na okres zamknięty, od dwóch tygodni do trzech miesięcy. Jednak w takich sytuacjach trzeba się liczyć ze sporym, dodatkowym kosztem. Pracownikowi zatrudnionemu na umowę na okres zamknięty trzeba przecież nie tylko wypłacać pensję, ale i opłacić składki na ZUS oraz wszelkie inne świadczenia obowiązkowe. Ewelina Pepaś, kierownik działu marketingu sieci „Nasz Sklep", ocenia, że bardzo podobnie wygląda to w innych, zrzeszonych w sieci sklepach. - Z urlopów w okresie letnim korzysta około 60% personelu - szacuje. - Na czas nieobecności własnych pracowników, właściciele sklepów zatrudniają innych pracowników na czas określony. Rzadziej zatrudniani są stażyści. W części sklepów zastępstwo za nieobecnych pracowników pełnią członkowie rodziny, np. dzieci właścicieli sklepów, które spędzają wakacje w domu. Natomiast sklepy położone w miejscowościach turystycznych, np. w rejonie Bieszczadów, zatrudniają na czas wakacji dodatkowych pracowników nie tylko z powodu letnich urlopów. Napływ turystów do gospodarstw agroturystycznych i innych ośrodków wypoczynkowych sprawia, że konieczne jest sezonowe wydłużenie czasu pracy sklepu i zwiększenie ilości pracowników na jednej zmianie. Ze znalezieniem pracowników sezonowych nie ma większych problemów. Kandydaci przeważnie sami zgłaszają się do pracy. Jednak zatrudnienie nowych osób wiąże się z dodatkowym wynagrodzeniem, szkoleniem pracowników, zakupem odzieży ochronnej, zdarza się zatem, że w czasie wakacji koszty wynagrodzeń są podwójne - podkreśla Ewelina Pepaś. Natomiast, jeżeli z jakichś powodów nie chcemy lub nie możemy skorzystać z proponowanych tu rozwiązań, możemy rozważyć możliwość skorzystania ze wspomnianych już wcześniej usług którejś z wielu agencji pracy tymczasowej. Jest to rozwiązanie niesłychanie wygodne, ponieważ taki pracownik nie będzie z nami ani w stosunku pracy, ani też w żadnej relacji cywilnoprawnej, jednak na tyle kosztowne, że może się opłacić jedynie większym i zamożniejszym firmom.