piątek, 18 maja 2012,
REPORTAŻ

Reportaż - Sandomierz


Autor: Heidi Handkowska

SANDOMIERZ  PO POWODZI

Tym razem udaliśmy się do Sandomierza, miasta, które położone jest nad rzeką Wisłą, na siedmiu wzgórzach, stąd nazywane jest często „małym Rzymem". Ostatnio  zainteresowanie mediów Sandomierzem wzrosło z powodu powodzi. Niektórzy dziennikarze tak przedstawili wydarzenia jakby całe miasto było pod wodą. Co nie było zgodne z prawdą.

Sytuacja zalanej przez wodę prawobrzeżnej części Sandomierza stopniowo stabilizuje się, lecz mieszkańcy nadal zmagają się ze skutkami majowej i czerwcowej powodzi. Uszkodzone są domy, ogrodzenia, chodniki, drogi. Wszędzie leży mnóstwo śmieci. Szacuje się, że zalanych zostało 820 budynków, 13 sklepów spożywczych i 6 hurtowni obsługujących branżę FMCG. Tak poważne straty rodzą obawę, czy miasto poradzi sobie z kosztami. Niestety nie mogliśmy porozmawiać z poszkodowanymi handlowcami ze względu na wprowadzony zakaz przechodzenia przez uszkodzony most na Wiśle osobom, nie będącym mieszkańcami tego terenu.

- Powódź dotknęła tereny zwane Nadbrzeziem, po prawej stronie Wisły, bardziej przemysłowe i mieszkalne, nie zagroziła lewobrzeżnej, zabytkowej części miasta. Sandomierska Starówka położona jest na wzgórzu, które znajduje się około 65 m wyżej od poziomu koryta rzeki Wisły, co już wielokrotnie uchroniło ją od wielu kataklizmów, także od tegorocznej powodzi. Wszystkie zabytkowe obiekty są czynne i ogólnodostępne. Miasto potrzebuje turystów, bo oni pozwalają nam wrócić do normalnego życia. Odwiedzajcie nasze miasto - zaapelował Marek Bronkowski, wiceburmistrz miasta Sandomierz, a zarazem szef Sztabu Powodziowego.

Maj i czerwiec to miesiące, kiedy do Sandomierza przyjeżdżały przede wszystkim wycieczki szkolne. - Niestety odwołano około 85% z 400 zaplanowanych wycieczek. Nie dość, że ludzi dotknęła ta straszna powódź, to jeszcze tracą źródła utrzymania, a miasto dochody - mówi Ewa Kondek, naczelniczka Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu Urzędu Miasta.

Na przestrzeni kilku ostatnich lat można zaobserwować - w miarę rozwoju i poszerzania bazy turystycznej - tendencję wzrostową liczby podmiotów trudniących się handlem. W tym obszarze działa w Sandomierzu 620 podmiotów. - Zwiększona sprzedaż podyktowana jest pobytem turystów podczas wypoczynku letniego. Wzrastają wtedy wpływy handlujących tutaj osób. Również podczas kręcenia kolejnych odcinków serialu „Ojciec Mateusz" utarg miejscowych handlowców jest znacznie wyższy. Same ekipy telewizyjne zostawiają tutaj „trochę grosza". Niestety, teraz turyści nas omijają. Jest to w pewnym sensie wina mediów, które przedstawiły relacje z powodzi tak, jakby cały Sandomierz był pod wodą - mówi Marek Bronkowski, wiceburmistrz miasta Sandomierz.

Najlepiej ukształtowanym obszarem handlowo-usługowym jest centrum, skupiające około 40% powierzchni sprzedażowej całego miasta. W przeciwieństwie do władz innych miast, burmistrz miasta Jerzy Borowski popiera na starówce rodzime sklepy spożywcze. Można naliczyć 7 takich placówek handlowych. Ale oprócz tej części miasta, zagęszczona sieć sklepów powstała także wzdłuż ul. Mickiewicza. W ramach walki o klienta wygrywają ci, którzy, stawiając na atrakcyjność, prezentują określoną jakość, choćby przy minimalnej wielkości. Doskonałym dowodem takiego myślenia jest istniejący już od 1989 r. sklep spożywczy „Wedelek", którego właścicielem jest Ryszard Bargiel. - Od 8 lat przy ul. Rynek z powodzeniem zaopatruję okolicznych mieszkańców, a także turystów. Zdarza się, że podczas kręcenia kolejnych odcinków serialu „Ojciec Mateusz" bywa u mnie Artur Żmijewski, czy Michał Piela. Mogę liczyć też na młodzież z pobliskiej szkoły. Co prawda, właściciel małego sklepu nie wygra z gigantami pod względem niskich cen, czy bogactwa dostępnego asortymentu, ale może być bezkonkurencyjny, jeśli chodzi o jakość świadczonych usług, np. od 21 lat mam w ofercie zawsze wyroby cukiernicze firmy Wedel. By zdobyć klienta, trzeba rozpoznać jego potrzeby i zadbać, by w sklepie znalazł takie produkty, jakich poszukuje. Dotyczy to przede wszystkim asortymentu kupowanego codziennie, a więc pieczywa, nabiału, wędlin, czy napojów. A ponieważ gusta się zmieniają, warto stałych klientów nieustannie wypytywać o preferencje. W sezonie letnim planuję zrobić półkę turystyczną, na której znajdą się wszystkie potrzebne rzeczy, jak np. igła, nitka, plastry, podpaski, baterie do aparatu fotograficznego, czy pasta do zębów. Chcę również stworzyć kącik, w którym będzie można wypić gorącą czekoladę, czy herbatę - dodaje pan Ryszard.

Niedaleko Urzędu Miasta przy ul. Rynek znajduje się sklep mięso-wędliny, artykuły spożywcze Władysława Ankurowskiego. - Klienci od lat są przyzwyczajeni, że można u nas kupić świeże mięso i wędliny. Dostawa towaru jest codziennie. Wyroby są wytwarzane z mięsa z własnego uboju, a nie z mięsa mrożonego. Produkujemy 30 rodzajów wędlin według własnej receptury. Dużym powodzeniem cieszą się kiełbasa wiejska oraz szynka. Najczęściej możemy liczyć na klienta, który mieszka niedaleko i chce kupować produkty wysokiej jakości, ale zdarzają się także przyjezdni - mówi sprzedawczyni, pani Ania, pracująca w handlu już od 30 lat.

Wędrując dalej po rynku, przy ul. Opatowskiej, napotykamy sklep spożywczy „Na Starówce", Małgorzaty Frączek i Ewy Wojciechowskiej, który działa tu prawie „od zawsze". - Nasz sklep jest położony niedaleko ratusza. Większość klientów to osoby na stałe mieszkające w pobliskich kamienicach, ale często są to też pracownicy z pobliskiego Urzędu Skarbowego, czy Urzędu Miasta. Możemy liczyć także na turystów. Ale turysta to specyficzny klient. Nie pyta o cenę, tylko kupuje to, co mu jest potrzebne. Mały sklep, aby zyskać stałe i liczne grono klientów, powinien być dobrze zaopatrzony. Najlepiej jest mieć wybór w każdym asortymencie - mówi Ewa Wojciechowska.

Od niedawna mieszkańcy sporadycznie wyjeżdżają na tzw. większe zakupy do Kielc, czy Tarnobrzega, ponieważ na terenie miasta z roku na rok wzrasta powierzchnia handlowa przypadająca na jeden sklep. W Sandomierzu konkurencję dla lokalnych kupców stanowi już kilka dużych placówek handlowych, m.in. Biedronka, Carrefour Express, Kaufland, czy Stokrotka. Władze miasta zaczynają najwyraźniej sprzyjać dużym powierzchniom handlowym. Po Galerii Sandomierz, kolejna galeria ma stanąć przy ul. Krakowskiej i na osiedlu przy hucie. Planowane jest również centrum handlowe na placu 3 Maja. Czy lokalni mniejsi kupcy są w stanie obronić swe miejsca pracy? Odmienne zdanie ma wiceburmistrz miasta: - Wraz ze wzrostem stopy życiowej mieszkańców, wzrastają także ich wymagania w stosunku do oferty placówek handlowych. Klient jest zainteresowany zakupem w jednym sklepie szerokiej gamy produktów zróżnicowanych zarówno pod względem jakości, jak i ceny. Tego typu oferta pozwala mu skrócić czas przeznaczony na dokonanie zakupu niezbędnych artykułów. Rok temu wielu mieszkańców skarżyło się, że po większe zakupy musieli jeździć do innych miast. Uważali także, że dzięki powstaniu marketu Carrefour w Galerii Sandomierz ceny produktów spożywczych w osiedlowych sklepach spadną. Czy tak będzie rzeczywiście, czas pokaże.

 



Galeria



Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!