Temat miesiąca - Zagrożenia w biznesie
Autor: Jacek Ratajczak
SMS-Y NIEBEZPIECZNE DLA BIZNESU
Telefonia komórkowa umożliwia kontakty ludziom na całym świecie. W czasach, gdy szybki przepływ informacji decyduje o powodzeniu w biznesie, rzadko mówi się o zagrożeniach, które niosą z sobą najnowsze środki komunikacji.
Jednym z najbardziej popularnych sposobów przekazywania informacji jest SMS, czyli z ang. Short Message Service - usługa przesyłania krótkich wiadomości tekstowych w cyfrowych sieciach telefonii komórkowej. Pierwszy w historii SMS został wysłany 3 grudnia 1992 r. z Wielkiej Brytanii. Neil Papworth, pracownik Vodafone, składał w nim życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia swoim kolegom. Od tej pory usługa ta zrobiła oszołamiającą karierę - wszystkie produkowane obecnie telefony komórkowe umożliwiają zarówno odbieranie, jak i wysyłanie tego typu wiadomości. Maksymalna długość pojedynczej wiadomości wynosi 160 znaków 7-bitowych lub 140 znaków 8-bitowych. Jednak w przypadku niektórych telefonów mogą być one dłuższe - do ponad 900 znaków, gdyż przed wysłaniem tekst zostaje podzielony na kilka krótszych wiadomości, a telefon odbiorcy scala je później w jedną wiadomość. Usługa, która dzięki nastolatkom zyskała niezwykłą popularność, w ostatnim okresie pokazała swe mniej ciekawe oblicze. Otóż okazało się, że „prowokatorzy" oraz przestępcy mogą manipulować SMS-ami za pomocą programów hakerskich. Warto sobie w tym momencie uświadomić, jakie taki stan rzeczy rodzi zagrożenia. Wielu osobom nie mieści się w głowie, że można podszywać się pod dowolny numer telefonu komórkowego i wysyłać SMS-a pod cudzym numerem. Przedstawiciele sieci komórkowych oczywiście dementują te informacje, ale liczne przypadki, o których informowała prasa, pod znakiem zapytania stawiają bezpieczeństwo i ochronę abonentów w sieci. Szerokim echem odbiła się swego czasu prowokacja dziennikarzy, którzy „skorzystali" z telefonów komórkowych ówczesnego premiera Kazimierza Marcinkiewicza i ministra spraw wewnętrznych Ludwika Dorna. Mając zatem takie możliwości, można swobodnie popuścić wodze fantazji. I na przykład udając bliską ofierze osobę, poprosić o przelanie pieniędzy na wskazany w SMS-ie numer konta. Można odegrać się na nielubianym szefie i niby z jego numeru wysłać obraźliwe wiadomości, które zdyskredytują go w oczach biznesowych partnerów. Można podszyć się pod kogoś i wysyłać z jego numeru, ale nie z jego komórki, obsceniczne SMS-y, groźby karalne lub szantażować kompromitującymi materiałami. „Dziennik Gazeta Prawna", na podstawie badań Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, podał, że co dziesiąty Polak pada ofiarą tzw. stalkingu, czyli prześladowania, m.in. za pomocą SMS-ów. Ilu przedsiębiorców stało się ofiarami nękania w tej formie? A przecież nie każdy zgłasza się od razu na policję, część dopiero, gdy sprawca utrudnia im codzienne życie, gdy zagrożony zostaje interes firmy. Dla przykładu można wspomnieć, iż z szacunkowych obliczeń wynika, że SMS-y stanowią dowód w co trzeciej sprawie rozwodowej w Polsce. To obrazuje skalę i siłę rażenia zwykłego SMS-a. Autora SMS-a można ścigać w oparciu o konkretne zapisy kodeksu karnego. Sprawa musi być jednak potraktowana jak oszustwo lub złośliwe wprowadzenie w błąd. Z technicznego punku widzenia wysyłanie fałszywych SMS-ów można porównać do przestępstwa internetowego. A art. 287 par. 1 kodeksu karnego mówi: „Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub wyrządzenia innej osobie szkody, bez upoważnienia wpływa na automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przesyłanie informacji lub zmienia, usuwa lub wprowadza nowy zapis na komputerowym nośniku informacji, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5". Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w ciągu dwóch ostatnich lat liczba tego rodzaju przestępstw wzrosła trzyipółkrotnie. Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział zmiany w kodeksie karnym, ułatwiające ściganie i karanie tego typu incydentów. Oby nie skończyło się tak jak zawsze na obietnicach. Dziś często takie incydenty nie są traktowane jak przestępstwo i prześladowcy czują się bezkarni. W polskim prawie brak jest jednoznacznych definicji dotyczących tzw. stalkingu, podczas, gdy w USA grozi za to kara 5 lat pozbawienia wolności oraz grzywna w wysokości ćwierć miliona dolarów. Na takie kary trudno liczyć w naszym kraju, ale i obecna sytuacja prawna jest nie do zaakceptowania. Na pewno zatem do tego ciekawego tematu wkrótce wrócimy.