piątek, 10 lutego 2012,
 
FELIETON

Felieton - Uzależnienie


Autor: Janusz Korwin-Mikke

UZALEŻNIENIE

Do tej pory wśród bzdur, które zdarzało mi się czytać w ongiś porządnym „The Times", rekord biła wypowiedź pewnego profesora, wydrukowana chyba jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku. Facet napisał był mianowicie, że w Wielkiej Brytanii istnieje spisek, mający na celu fizyczną eksterminację klasy robotniczej. Dowód: „Białe kołnierzyki" chodzą do pracy na godzinę 9.00, a robole muszą zasuwać na potworną godzinę 8.00, albo jeszcze wcześniej. A kiedy potencja męska jest największa? W godzinach rannych!!

Więc w ten właśnie sposób rozzuchwalone pieski burżuazji chcą zmniejszyć liczebność, a może i całkowicie zlikwidować przodującą przecież klasę robotniczą, awangardę postępu...

Jednak parę tygodni temu przeczytałem w „The Times" coś jeszcze straszniejszego. Otóż producenci żywności w tzw. fastfoodach cynicznie usiłują swoich klientów uzależnić tak, by chcieli w tych fastfoodach jeść i jeść. Chcą zrobić z nich coś na kształt narkomanów, którzy nie będą potrafili oderwać się od ulubionego Big Maca czy Pikantnych Skrzydełek. Cytuję (w tłumaczeniu BT z „Polski"): „Producenci niezdrowej żywności z premedytacją tworzą tak smaczne zestawy tłuszczu, cukru i soli, że wielu ludzi pakuje je w siebie, nawet, kiedy już są najedzeni". Twierdzi tak nie byle kto, tylko p. David Kessler, były szef jednej z najokropniejszych instytucyj antyamerykańskich, czyli FDA - agencji mającej prawo zabraniać ludziom (wbrew Konstytucji, oczywiście!) jeść i leczyć się tak, jak chcą.

Cytuję dalej, bo informacje to wstrząsające: „Z tysięcy artykułów żywnościowych, które zostały specjalnie zaprojektowane, aby pobudzać uczucie przyjemności, Kessler przytacza jako przykłady m.in. ketchup Heinza". Innymi słowy: jeśli ktoś sprzedaje w sklepie niesmaczny ketchup - to w porząsiu; jeśli jednak sprzedaje ketchup smaczny, to jest po prostu czymś na kształt dealera narkotyków, a już na pewno jest sługusem drapieżnego kapitalisty, który chce zniewolić biednych, niewinnych konsumentów.

Tak jest: „niewinnych"! Pan Kessler dodaje: „Czas przestać winić ludzi za nadwagę i otyłość. (...) Dla milionów ludzi dzisiejsze produkty spożywcze stanowią pokusę nie do odparcia". Bo, jak wiadomo, dziś traktuje się ludzi jak krowy, którym grozi wzdęcie, jak zjedzą za dużo smacznej, świeżej trawy, albo jak małe dzieci, którym trzeba wydzierać z łapek czekoladę i cukierki. Tak samo nie są winni mordercy, bo portfel przechodnia „stanowił dla nich pokusę nie do odparcia". Ten facio uważa dorosłych ludzi za kompletnie nieodpowiedzialnych. A na marginesie: ketchup Heinza próbowałem - i jakoś tę nieodpartą pokusę odparłem.

Dlaczego jednak zatrzymywać się na ohydnych kapitalistach - producentach żywności? A matka, która dodaje do mięsa trochę soli, imbiru i chili, by kotlecik był jak najsmaczniejszy - czyż ona nie uzależnia z premedytacją syna od domowego jedzenia? Czy nie powoduje, że potem taki syn narzeka, że żona nie umie smacznie gotować? To - moim zdaniem - też jest czyn godny potępienia, a może nawet wsadzenia takiej mamusi do więzienia.

Nie, to nie dowcip: w USA już się to robi. Właśnie wpakowano do aresztu mamusię, która gotowała tak smacznie, że dziecko się roztyło. A, jak wiadomo, FDA (nawet pod nowym kierownictwem) już lepiej wie, co powinny jeść amerykańskie dzieci. A jeśli mąż kocha i pieści żonę specjalnie tak, by ona uzależniła się od jego pieszczot i świata poza nim nie widziała - to czy to też nie powinno być karalne?

 




Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!