Felieton
Autor: Janusz Korwin-Mikke
PĘTA KIEŁBASY
Żyjemy, jak wiadomo, w d***kracji – co oznacza, że rację ma Większość. Politykom zaś zależy na stołkach. Dlatego przed wyborami proponują na wyścigi ustawy mogące zdobyć im trochę głosów.
Słynna była prawie 10 lat temu sprawa z ustawą o lokatorach. Kiedy już udało się przywrócić odrobinę normalności – to znaczy: właściciel domu mógł niepożądanego lokatora usunąć – przyszły jakieś wybory. Politycy szybko policzyli, że jeden właściciel ma kilku lokatorów – stąd więc: lokatorów jest więcej niż kamieniczników. I dawàj – przywrócili ochronę lokatorów. Po czym, zaraz po wyborach, przywrócili tę odrobinę normalności.
Jeśli JE Zbigniew Ziobro obiecuje, że poodbiera gangsterom i innym przestępcom gospodarczym majątki – a także ich babciom, żonom i kochankom – i to właściciel będzie się musiał tłumaczyć, skąd ma pieniądze – to ciarki przechodzą przez plecy, bo przypominają się początki kariery naszego Wielkiego Rodaka, który wymordował więcej Ruskich niż jego szkolny kolega, Józef Piłsudski i hetman Żółkiewski łącznie – czyli Feliksa Dzierżyńskiego. Ale po chwili refleksji rozumiemy, że PiS chce wygrać wybory – więc ogłasza takie projekty pod publiczkę. Po wyborach okaże się – i słusznie – że jest to sprzeczne z konstytucją, a na gangsterów wystarczyłyby dziś obowiązujące przepisy prawne – gdyby p. Minister raczył zająć się ich wykonywaniem, a nie projektowaniem nowych. Czytam też, że rząd projektuje, iż będzie można w granicach miast odrolniać i odlesiać działki i budować na nich, co się komu żywnie podoba – bez pytania kogokolwiek o zgodę. Ta ustawa o „zarolnianiu” to pomysł jeszcze z czasów PRL-u, służący (jak pokazała afera z WCzc. Andrzejem Lepperem) wyłącznie do brania łapówek. Tak więc człowiek się cieszy (bo ten projekt jest czysty – w ogóle nie widać, kto mógłby na tym stracić – ale po chwili przychodzi refleksja: przecież PiS planuje wybory... A na drugi dzień po wyborach okaże się, że lobby „samorządowców” (czyli tych, co chcą brać łapówki za „odrolniania”) jest tak silne, że ustawy nie da się w sejmie przepchać; no – nie da się, i koniec!
Najsłynniejszą była kiełbasa wyborcza wręczona jednej osobie – p. Hilarii Clintonowej. Jak wiadomo, darła Ona koty ze swoim mężem – ale umówiła się z Nim, że poprze Go w wyborach udając dobrą i kochającą żonę – pod dwoma warunkami: p. Wiluś jako prezydent mianuje jej przyjaciela Naczelnym Lekarzem USA – i przeprowadzi przez Kongres ustawę o ubezpieczeniach zdrowotnych. Ustawa ta wprowadzała rozwiązania bardziej drastyczne, niż w Związku Sowieckim za bolszewików (kolejność wszystkich operacyj w kraju miała np. ustalać NHS – „narodowa Służba Zdrowia” – i lekarz, który wykonałby operację poza kolejnością, szedłby do więzienia na minimum 5 lat oraz płacił co najmniej $50.000 grzywny!!) – i padła tylko jednym (JEDNYM!) głosem. Na szczęście dla Amerykanów – w tamtych dniach postanowili sobie, że będą głosować tylko na Republikanów.
Wydaje się, że po 15 latach zapomnieli...
Tu była sprawa z kiełbasą wyborczą dla jednej osoby – a jakie tragiczne mogłaby przynieść skutki! A co dopiero powiedzieć o koszcie kiełbasy dla 13 milionów wyborców?!?
Możemy tylko dziękować Bogu, że PiS nie uchwalił projektu powołania jakichś nowych, lepszych Ochotniczych Hufców Pracy – by w czynie społecznym wybudowały 3 miliony mieszkań.
Natomiast mało kto zwrócił uwagę, że istotnym elementem spec – ustawy o budowie stadionów sportowych ma być zgoda na „odejście od zwykłych procedur przetargowych”.
Więc każdy, kto to przeczytał, już wie, gdzie będzie można ukraść najwięcej państwowych pieniędzy!?