piątek, 10 lutego 2012,
 
REPORTAŻ

Reportaż - Zakopane


Autor: Katarzyna Teleżyńska

 

 

OSCYPEK I KRUPÓWKI - HANDEL PO GÓRALSKU

Podhalański folklor, najsłynniejsze w kraju stoki narciarskie i letnie wspinaczki, urokliwe knajpki, teatr „Witkacego" oraz rozleniwiony, kolorowy tłum Krupówek sprawiają, że moda na Zakopane trwa nieprzerwanie od przeszło 100 lat.

Wbrew powszechnym opiniom, sezon turystyczny, a co się z tym wiąże i handlowy, wcale nie trwa tu cały rok. Miejscowość u stóp polskich Alp tętniła życiem przez 10 miesięcy w roku do momentu przemian gospodarczych w latach 90-tych, a górale mieli szansę na ewentualne remonty jedynie w kwietniu i listopadzie. Dzisiaj proporcje zdecydowanie się odwróciły. Około 35 tys. mieszkańców ma szansę zarobić jedynie w sezonie letnim i zimowym, czyli zaledwie przez 4 miesiące w roku. – Oba sezony są w zasadzie porównywalne. Wpływ może mieć jedynie aura, np. brak śniegu lub deszczowe, zimne lato – twierdzi właściciel delikatesów Sklepy Cynamonowe w Zakopanem, Dariusz Gębik. W porównaniu do okresów przestoju, turyści generują około 70% wzrost obrotów w sklepach spożywczych w całym mieście, bez względu na lokalizację. W Zakopanem handel istniał od zawsze, ale w wymiarze mini, czyli mniejszych sklepów rodzinnych. – Od lat polityka radnych nie dopuszczała do powstania super, nie mówiąc już o hipermarketach – zaznacza zastępca burmistrza miasta, Wojciech Solik. Dziś radni obawiają się o drobny handel i małe sieci handlowe. Najgorszym rokiem dla branży był 2000, kiedy to liczba placówek spadła do 560. Od wstąpienia Polski do UE liczba sklepów utrzymuje się na podobnym poziomie, tj. 600 punktów handlowych. Co więcej, są to wyłącznie sklepy prywatne. – Warto zaznaczyć, że na rynku utrzymują się sklepy, które powstały 20, a nawet i 30 lat temu – mówi Paweł Jankowski z Urzędu Miasta. Na przestrzeni ostatnich lat w Zakopanem zniknęło kilka mniejszych sklepów spożywczych, jednak ich brak zrównoważyły nowe placówki na obszarach zewnętrznych: na Olczy czy Harendzie. Stolica polskich Tatr powoli staje się synonimem luksusowych wakacji, co wywołuje również wpływ na handel, którym legalnie zajmuje się około 1400 do 1600 osób. Przykładem zmian są Krupówki, jeszcze do niedawna jeden z najbardziej znanych polskich deptaków, który powoli zamienia się z centrum handlowego w pasaż gastronomiczny. – Punkty handlowe i usługowe coraz częściej ustępują snobistycznym knajpkom z udziwnionym menu, a w najlepszym wypadku ekskluzywnym sklepom dużych sieci – mówi Wojciech Solik. Podobno w latach 90-tych pomysłowość i ludzka inwencja handlowa były zaskakujące. Dziś drobnych właścicieli punktów spożywczych coraz częściej nie stać na wynajem lokalu ze względu na wysokość czynszów wręcz na europejskim poziomie. W związku z tym na Krupówkach utrzymują się jedynie sklepy markowe, kierujące swą ofertę do turystów i to z coraz grubszym portfelem. Doskonałym przykładem jest dawny lokal spółdzielni Zawrat, w którym mieścił się szereg sklepów wielobranżowych, a dziś funkcjonuje jako regionalna knajpa. Mniejszy punkt handlowy ma szansę utrzymać się na Krupówkach, pod warunkiem, że lokal należy do właściciela sklepu. Czynnikiem decydującym jest również zdolność przetrwania pierwszych dwóch lat. Krupówki nastawione są stricte na turystów. W sezonie obiekty handlowe czynne są do późnych godzin nocnych. Podobnie kawiarnie i restauracje czekają z zamknięciem do ostatniego klienta. Właścicielka renomowanego sklepu spożywczego, Stanisława Piwowar, jest handlowcem z 34-letnim stażem. Punkt przejęli z mężem od teścia w 1993 r. W latach 80 i 90-tych był to jeden z niewielu typowych warzywniaków w mieście, w którym zaopatrywali się głównie mieszkańcy. – Teraz coraz szerzej wchodzimy w delikatesowe artykuły spożywcze plus alkohole typu wina, miody pitne, soki, słodycze i kawa, starając się bardziej dopasowywać ofertę do upodobań klientów przyjezdnych. Natomiast miejscowi klienci kupują zazwyczaj konkretny trunek – komentuje właścicielka. Sposobem na utrzymanie stałego klienta była bogata oferta asortymentowa oraz tradycyjna obsługa. Józef Trebunia, właściciel sklepu spożywczego w okolicy centrum, utrzymuje się na rynku od 15 lat tylko dlatego, że dysponuje własnym lokalem. – Koszty wynajmu i wysoka konkurencja to największe bolączki handlowców Zakopanego – podsumowuje. Mało tego, Zakopiańczycy po większe zakupy jeżdżą coraz częściej do Nowego Targu, Szaflar lub Krakowa, gdzie kusi nie tylko szeroka oferta asortymentowa, ale i dużo niższe ceny. – W Nowym Targu ceny są niższe o 10% do 20% – zauważa burmistrz. W okresie zimowym klienci najchętniej kupują miody pitne, wino grzane oraz mocniejsze trunki. Latem natomiast gustują w lżejszych alkoholach, napojach, sokach i owocach. Podstawowe produkty spożywcze sprzedawane są w porównywalnych wielkościach bez względu na sezon. Największą popularnością cieszy się jednak tradycyjny oscypek i bunc. Dariusz Gębik, obsługujący zarówno miejscową klientelę, jak i turystów, dostrzega zmiany preferencji klientów. – Cena przestała być decydującym parametrem. Coraz istotniejszym czynnikiem jest jakość, oryginalność smaku czy możliwość spróbowania czegoś nowego. Zapotrzebowanie na zakupy spożywcze na Krupówkach traci na znaczeniu również ze względu na duże rozdrobnienie rynku. Dalej od centrum, np. przy ul. Chramcówki, Orkana, al. 3 Maja powstały markety i dyskonty dużych sieci. W Zakopanem jest Biedronka, Tesco, Żabka, Albert, Centrum, Rema i zasłużony PSS-Jagna, jednak w porównaniu z placówkami w innych miastach są to sklepy raczej o mniejszej powierzchni. „Żniwa handlowe” przypadają w sierpniu ze względu na Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich. Od dłuższego czasu panuje trend na rodzinne święta Bożego Narodzenia w górskiej scenerii. Wielopokoleniowe familie coraz chętniej wynajmują góralskie chaty na miejsce rodzinnych spotkań. Święta w Zakopcu są jednak szczególnie popularne wśród wyznawców prawosławia. – Rosjanie i Ukraińcy przyjeżdżają tu od wielu lat falami – zauważa zastępca burmistrza Zakopanego, Mariusz Solik – W jednym sezonie jest ich więcej, potem mniej. Trudno jednak mówić o stałej liczbie. – Bogaci turyści ze wschodu to poważny zastrzyk finansowy dla sektora handlowego i gastronomiczno-hotelarskiego. Jak podkreśla właścicielka delikatesów przy Krupówkach, Stanisława Piwowar – są w stanie zostawić po kilkaset złotych. – Prowadzenie sklepu w sposób nowoczesny, w oparciu o dostępne środki techniczne, udział w różnego rodzaju targach branżowych, korzystanie z prasy fachowej, informującej o najnowszych wydarzeniach i tendencjach, wyszukanie niszy i znalezienie odpowiedniej formuły prowadzenia działalności, przy założeniu, że nasza praca jest działaniem ciągłym nastawionym na stały rozwój przy odrobinie sprzyjających okoliczności, może przynieść powodzenie – komentuje perspektywy handlu tradycyjnego w Zakopanem, Dariusz Gębik.




Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!