piątek, 10 lutego 2012,
 
TEMAT MIESIĄCA

Temat miesiąca - Jak NIE zniszczyć przedsiębiorcy?


Autor: Jacek Ratajczak

JAK NIE ZNISZCZYĆ PRZEDSIĘBIORCY?

Premier Donald Tusk zapowiedział, że nie podniesie podatków, aby zasypać groźnie powiększającą się dziurę budżetową. Ten sygnał zapewne wielu uspokoi, w tym głównie osoby prowadzące własne przedsiębiorstwa.

Idea wyższego, nieproporcjonalnego obciążania podatkiem dochodowym osób przedsiębiorczych na korzyść tych mniej zaradnych od lat dzieli społeczeństwo. Niestety, nadal pokutuje podejście rodem z socjalizmu, polegające na tym, że to państwo powinno zapewnić obywatelom godziwe warunki życia. W rezultacie presja wywierana na rządzących wymusza sięganie do kieszeni tych zaradniejszych, nie bacząc przy okazji, że istnieje granica korzystania z tego źródła. Bo to przecież przedsiębiorcy w dużo większym stopniu ponoszą wszelkie ryzyko: nietrafnych decyzji czy załamania rynku. Pracownik ryzykuje wyłącznie utratą pracy, a przedsiębiorcę, np. właściciela sklepu czy hurtowni, w przypadku niepowodzenia czeka jeszcze prawdziwa biurokratyczna mitręga.

Polski system podatkowy, pomimo „pełzającej" obniżki podatków, nadal nie premiuje podmiotów dobrze radzących sobie w otaczającej rzeczywistości, chcących zarobione pieniądze zainwestować w rozwój firmy. Wysokie obciążenia i niejasne przepisy powodują ucieczkę do tzw. rajów podatkowych, w których nikt o nic nie pyta. Takie sytuacje z punktu widzenia lojalności wobec własnego państwa są moralnie rzecz biorąc naganne, ale biznes rządzi się prostymi zasadami. Z prawideł ekonomii wynika, że nikt nie będzie dopłacał do działalności, albo zadowalał się niskim zyskiem, kiedy może osiągnąć znacznie wyższy. I nawet dochodzące ostatnio sygnały o odtajnieniu kont w Szwajcarii (bank UBS przekaże amerykańskim władzom dane kilku tysięcy swoich klientów podejrzanych o unikanie płacenia podatków w USA; także Polska porozumiała się ze Szwajcarią w sprawie tajnych kont), czy umowa podpisana przez Liechtenstein z Wielką Brytanią, która zmusza księstwo do likwidacji w ciągu 5 lat wszystkich tajnych kont należących do obywateli brytyjskich, niewiele zmienią, bo potrzebna jest zmiana filozofii myślenia o podatkach w skali globalnej. A sama Wielka Brytania, choć gani Liechtenstein, to nie wywiera nacisku na likwidację rajów we własnych terytoriach zależnych, jak Jersey, Guernsey czy Wyspa Man.

Zdaniem specjalistów, głównie za sprawą USA i takich krajów, jak Niemcy czy Francja, nastąpił jednak początek trendu, który ma doprowadzić w przyszłości do likwidacji wszystkich rajów podatkowych na świecie. W skali globu straty z powodu ich istnienia sięgają nawet 250 mld euro rocznie. Jest proste wyjście, wymagające jedynie odwagi. Znane jest od lat, wiele osób o nim mówi, niewielu głośno. Ostatnio wypowiedział się w tej kwestii Jerzy Mazgaj, przedsiębiorca, który zaczynał swą karierę od handlu tanią odzieżą z Dalekiego Wschodu. Dziś jest właścicielem sieci delikatesów Alma i reprezentuje w Polsce tak znamienite marki, jak Zegna, Burberry, Kenzo czy Hugo Boss. Otóż autor kategorycznie stwierdził, że panaceum na wyżej wzmiankowane kłopoty jest proste - to podatek liniowy (kwestią kluczową jest tylko pytanie, na jakim poziomie należy go ustawić? - przyp. aut.). To śmiałe pociągnięcie, które z powodzeniem stosują już inne kraje, w przypadku Polski za jednym zamachem rozwiązałoby kilka problemów: ograniczyło rodzimą szarą strefę, ograniczyło przenoszenie polskich firm do rajów podatkowych, ograniczyło emigrację zarobkową. Ograniczyłoby również to, co jest dziś zmorą rodzimych przedsiębiorców: kontrole urzędników.

Uniknięto by np. sytuacji, którą opisała „Rzeczpospolita" z dnia 28 sierpnia br. Urząd Kontroli Skarbowej zniszczył firmę, której właścicielka naraziła się prokuraturze. Wcześniej podobny los spotkał przedsiębiorstwo prowadzone przez jej męża (wówczas narzeczonego). Współwłaściciel Bestcomu wyszedł na wolność po 7 miesiącach aresztu, ale firma upadła. Agnieszce Karaban-Awdziejczyk postawiono zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Do firmyAtrax weszli urzędnicy - kontrola, która w normalnych warunkach powinna trwać 12 dni, trwała... 560 dni. Organy kontrolujące zasłoniły się odpowiednimi przepisami, ale to wystarczyło, by sparaliżować firmę i w rezultacie doprowadzić do zawieszenia działalności. Dlatego należy domagać się od sprawujących władzę wprowadzenia czytelnego, jednoznacznego systemu kontroli, bez możliwości rozmaitych interpretacji. Dodatkowo, niskie obciążenia fiskalne zniechęciłyby przedsiębiorców do szukania luk w prawie. I przy okazji można by ograniczyć przerosty zatrudnienia wśród urzędników, bo jak nie ma czego szukać, to część z nich jest po prostu zbędna.

Truizmem jest twierdzenie, że państwa, które wprowadziły podatek liniowy i równocześnie zmniejszyły obciążenia podatkowe, mogą pochwalić się szybszym rozwojem gospodarczym, mniejszym bezrobociem, a wpływy podatkowe do budżetu są często wyższe niż wcześniej. Również zagraniczni inwestorzy widzą sens w przenoszeniu swoich biznesów do tych krajów, wyczuwając sprzyjający klimat dla rozwoju przedsiębiorczości.

Nie jest tajemnicą, że trend w kierunku wprowadzania podatku liniowego oznacza większy wzrost gospodarczy. Zatem nie warto tworzyć barier dla tej tendencji, zasłaniając się skutkami obecnego kryzysu. Trzeba zdecydowanie odejść od maksymy Karola Marksa: „Od każdego według jego możliwości, każdemu według jego potrzeb", bo ta droga rozwoju zbankrutowała przed laty. Należy ustalić podatek liniowy na takim poziomie, który zadowoli wszystkich. Z jednej strony budżetowi państwa poprzez wzrost liczby płatników zapewni odpowiednie dochody, co z kolei pozwoli łożyć na utrzymanie najuboższych. Z drugiej strony osobom zaradnym da pewność, że państwo ich nie wykorzystuje. Bo obecny system progresywny różnicuje ludzi według rocznych dochodów, a jedynie wprowadzenie podatku liniowego zapewni równość obywateli w kwestii obciążeń podatkowych.

 




Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!