Zdaniem NRZHiU - …i po Koperniku
Autor: Tomasz Uchman Dyrektor Generalny NRZHiU
...I PO KOPERNIKU
Mówią, że nasz (NASZ!) Wielki Astronom odkrył prawo pieniądza: gorszy pieniądz wypiera lepszy pieniądz. Nie wiadomo wszakże, jak odniósłby się do euro, wypierającego waluty narodowe.
Gdyby prawo Kopernika brać tak, jak ono brzmi - a dowodów na jego słuszność w historii mnóstwo - tylko Brytyjczycy wyszliby na swoje, bo nie wprowadzą u siebie kontynentalnego wynalazku. A wciąż wielu ekonomistów i polityków (zwłaszcza) dowodzi, że jednak euro lepsze. Ale skoro po jego wprowadzeniu wszystko drożeje, to lepsze?
Nie ma pewności, czy prawo Kopernika ma zastosowanie do przepisów prawa. Bo gdyby miało... Weźmy za przykład ustawę regulującą działalność gospodarczą. Przed II wojną światową obowiązywało Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 7 czerwca 1927 r. o prawie przemysłowem. Były w nim rozdziały o przemyśle ze stałą siedzibą, o przemyśle okrężnym (handlu i usługach bez stałej siedziby), o targach gminnych, o korporacjach i ich związkach (czyli o samorządzie gospodarczym), o władzach przemysłowych, o uczniach, o rzemiośle, itd. I było to prawo dobre.
Po dłuższej przerwie Sejm uchwalił był 23 grudnia 1988 r. (jeszcze w PRL) ustawę o działalności gospodarczej, czyli tzw. ustawę Wilczka. To zagadka legislacyjna i zarazem niedościgniony wzór regulacji gospodarczej, do którego wzdychają neoliberałowie - kiedy zdobywają władzę, zaczynają wypierać i tworzą prawo nowe. Lepsze, ma się rozumieć. 2 lipca 2004 r. powstała nowa ustawa regulująca działalność gospodarczą - ustawa o swobodzie działalności gospodarczej (z późniejszymi zmianami). Jej tytuł już na etapie tzw. uzgodnień międzyresortowych był przedmiotem kpin, bowiem - jak wiadomo z mechaniki - stopni swobody jest wiele i w związku z tym prześmiewcy dopytywali, na którym z nich powstaje nowa ustawa. Odpowiedzi przez wiele lat nie było, ale właśnie się pojawiła wraz z nowym pomysłem legislacyjnym - projektem ustawy o działalności usługowej, nad którym pracują w Ministerstwie Gospodarki.
I oto ta ustawa, jak dowodzą twórcy projektu, jest budowana na stopniu, gdzie swoboda jest wyższa niż przy „zwykłej" działalności gospodarczej. Tak podobno wynika z Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską i orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości WE. Źródła, czyli TWE i TSWE twierdzić mają ponadto, iż działalność gospodarczą i działalność usługową dzieli tak wielka przepaść, że muszą mieć osobne regulacje. Czyli większa liczba przepisów prawa ma tworzyć nową jakość.
Czy jednak ilość przechodzi w jakość? Magiczne pod tym względem czasy skończyły się 4 czerwca 1984 r. i na tym tle wspomniana ustawa Wilczka stanowiła wyjątek potwierdzający obowiązującą wówczas regułę. Była to ustawa oszczędna w słowa i dlatego dobra. A teraz mają być aż dwie ustawy od gospodarki: o swobodzie działalności gospodarczej (tylko dla produkcji- bez rzemiosła - ustalająca prawa i obowiązki producentów w granicach RP) i o działalności usługowej (np. ostrzenie noży na skalę przemysłową), regulująca prawa i obowiązki usługodawców, także poza granicami kraju. Tak przynajmniej wynika ze stanowiska Ministerstwa Gospodarki. Podstawowa różnica - jak podaje Ministerstwo Gospodarki - to taka, że w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej znalazło się nieszczęśliwe sformułowanie, że jest to prowadzenie działalności na własny rachunek i to (często) za wynagrodzeniem. A tymczasem... działalność usługowa może być wykonywana czasowo. I jednego z drugim nie da się pogodzić i trzeba rozróżniać.
Ministerstwo zapewnia, że chciało włączyć działalność usługową do ogólnej działalności gospodarczej, ale uznało, że bariery łatwiej znosić w odniesieniu do działalności usługowej, bo tam można osiągnąć więcej swobody. Podaje też, że większość krajów UE tworzy (stworzyło) osobne regulacje. I tylko Niemcy z Węgrami wyłamują się z tego chóru. A więc jednak można?
A może pójść tropami Prezydenta Rzplitej z 1927 r., ministra Wilczka z 1988 r. oraz ministra Adama Szejnfelda, wejść na ścieżkę walki o dobre, niebiurokratyczne prawo, stworzyć wreszcie krótkie, konkretne, nowoczesne prawo gospodarcze, wypełniając istniejące luki? Może warto byłoby zrobić to jeszcze w tej kadencji, nie odkładając tego zamiaru na następną? Trzeba będzie zachęcać Ministerstwo i do tego, i do poparcia inicjatywy stworzenia powszechnego samorządu gospodarczego.
Czy Mikołaj Kopernik, obserwując TO wszystko rozciągnąłby działanie swojego prawa także na prawotwórstwo? Czy już przewraca się w grobie?