piątek, 10 lutego 2012,
 
TEMAT MIESIĄCA

Oblicza polskiego handlu: Kupiec potęgą jest


Autor: Rafał Boruc

KUPIEC POTĘGĄ JEST

Zarówno wczoraj, dziś, jak i w przyszłości handel będzie jedną z głównych sił sprawczych, kreujących kształt polskiej gospodarki. To ta dziedzina na początku zmian systemowych uruchomiła ogromne pokłady rodzimej przedsiębiorczości. Handel w Polsce rozwija się dynamicznie od połowy lat 90. Wtedy pojawiły się także pierwsze sklepy zagranicznych sieci handlowych. Jak wygląda handel dzisiaj?

Jedną trzecią wszystkich przedsiębiorstw działających w Polsce stanowią firmy handlowe. W handlu pracuje 16,5% wszystkich zatrudnionych, co oznacza, że pracę znajduje w nim ok. 2 mln osób. W minionym roku wartość inwestycji w tym sektorze wyniosła ok. 15,3 mld zł, a przeszło połowa tych inwestycji została poczyniona przez firmy z kapitałem zagranicznym. Udział handlu w PKB Polski wynosi 16%. W końcu ubiegłego roku w Polsce funkcjonowało niemal 386 tys. sklepów. Oznacza to, że w porównaniu z 2007 r. liczba sklepów zwiększyła się o 3,9%. Zwiększyła się również liczba najmniejszych sklepów - zatrudniających do 9 osób. Progresja na poziomie 2,7% jest skromniejsza od średniej dla rynku, ale i tak musi budzić uznanie. Charakterystyczną cechą polskiego handlu jest duży udział placówek o powierzchni do 99 m2, które stanowią aż 92,4% sklepów. Te małe sklepy zajmują w sumie 52,8% ogólnej powierzchni sprzedażowej. Najwięcej placówek handlowych przypada na: Mazowieckie (54,3 tys.), Śląskie (48,3 tys.) i Wielkopolskę (38,4 tys.). Tylko częściowym wytłumaczeniem jest fakt, że to najbardziej zaludnione regiony. Należy zwrócić uwagę, że to także regiony z konkurencją większą niż średnia dla kraju. W Polsce jeden sklep przypada średnio na 100 obywateli. Tymczasem w każdym z powyższych województw ten wskaźnik jest niższy. W Wielkopolsce sklep obsługuje średnio 88 mieszkańców (mniej tylko w Zachodniopomorskiem - 87), na Mazowszu - 95, a na Śląsku - 97. Na drugim biegunie z najmniejszą liczbą sklepów plasują się: Opolskie (8,9 tys.), Podlaskie (10,1 tys.) oraz Lubuskie (10,4 tys.). W wypadku tych dwóch pierwszych zagęszczenie sklepów jest znacznie niższe od przeciętnego w kraju. W Opolskiem i Podlaskiem jest wręcz najniższe - sklep w obu województwach przypada na 118 osób. Mazowsze okazuje się regionem niemal pod każdym pozytywnym względem „naj". W każdej istotnej gospodarczo kategorii wyraźnie wyprzedza resztę kraju. Tutaj także działa najwięcej placówek handlowych w Polsce. Wszystko to dzięki swego rodzaju „wyspie dobrobytu", jaką jest Warszawa. Aglomeracja liczy prawie 2 mln obywateli o najwyższych dochodach w Polsce, wynoszących już ok. 75% średniej Unii Europejskiej. Mnożąc liczbę klientów, przypadających na sklep w Mazowieckiem, przez średnią sprzedaż na mieszkańca województwa, łatwo obliczyć, że roczne przychody placówki detalicznej w regionie wynosiły niemal 2,5 mln zł. Istotny wpływ na obraz polskiego handlu ma fakt, iż w porównaniu z pozostałymi krajami Unii Europejskiej wysoki odsetek mieszkańców Polski mieszka na wsi (39% populacji), gdzie dominującą formą handlu są sklepy tradycyjne. W 2008 r. sprzedaż detaliczna osiągnęła w cenach bieżących wartość 564,7 mld zł. Poprzez punkty sprzedaży detalicznej sprzedano towarów za 544,5 mld zł, z tego żywności i napojów bezalkoholowych za 146,5 mld zł, napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych za 47,5 mld zł i towarów nieżywnościowych za 350,4 mld zł. W minionym roku odnotowano wzrost sprzedaży detalicznej w cenach stałych. Dynamika sprzedaży detalicznej w cenach stałych zrealizowana przez przedsiębiorstwa handlowe i niehandlowe była o 5% wyższa niż przed rokiem. Wyższy od przeciętnego wzrost dynamiki odnotowano w sprzedaży towarów konsumpcyjnych nieżywnościowych (wzrost o 10,3%). Sprzedaż napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim o 2,4%. W 2008 r. wzrosła o 13,6% liczba sklepów mających 400 m2 i więcej powierzchni sprzedażowej, a powierzchnia sprzedażowa w tej grupie sklepów wzrosła o 19,9%. Największy przyrost tych sklepów odnotowano w województwach: warmińsko-mazurskim (20,1%), pomorskim (19,8%), dolnośląskim (18,5%) i mazowieckim (18,1%). Wśród wielkopowierzchniowych obiektów handlowych największy udział stanowią supermarkety, których liczba w ostatnim roku wzrosła o 3,5% (wobec 16,7% w 2007 r.). W konsekwencji tych przemian uległa zmianie struktura powierzchni sprzedażowej sklepów. W porównaniu z rokiem ubiegłym powierzchnia sprzedażowa zajmowana przez sklepy do 99 m2 obniżyła się o 3,1% (do 52,8% ogólnej powierzchni sprzedażowej), a wzrosła o 0,3% dla sklepów w przedziale 100-399 m2 (do 12,4%), o 0,3% dla sklepów w przedziale 400-999 m2 (do 11,9%) oraz o 2,5% dla sklepów o powierzchni sprzedażowej 1000 m2 i więcej (do 22,9%). W grupie przedsiębiorstw, w których liczba pracujących wynosi 10 i więcej osób, nadal przybywało sklepów należących do przedsiębiorstw zagranicznych bądź z udziałem kapitału zagranicznego. Dynamika przyrostu liczby sklepów należących do tych przedsiębiorstw wyniosła 15,3%, a powierzchni sprzedażowej 27,3%, co stanowi, iż średnia powierzchnia w tych sklepach wyniosła 813 m2 (odpowiednio w sklepach przedsiębiorstw własności prywatnej krajowej - 155 m2). Natomiast udział liczby sklepów zagranicznych w liczbie sklepów ogółem wyniósł 2% wobec 1,8% w 2007 r. Zagraniczne sieci handlowe od 20 lat inwestują w Polsce kilka miliardów złotych rocznie. Wciąż bardzo silną pozycję mają jednak polskie firmy handlowe, a udział procentowy największych sieci w sprzedaży jest niższy, niż to ma miejsce w większości krajów starej Unii. Polski handel póki co podąża inną ścieżką niż w krajach UE, co znajduje odzwierciedlenie w niskim na tle innych państw wskaźniku koncentracji - udział trzech największych sieci detalicznych w sprzedaży wynosi w naszym kraju 18%; w innych państwach sięga 50%. Zdaniem Andrzeja Falińskiego, dyrektora generalnego POHiD, przedsiębiorstwa z kapitałem polskim będą odgrywały w polskim handlu bardzo ważną rolę. - Te firmy mają i będą miały bardzo silną pozycję na prowincji. W tej sytuacji ani sklepy wielkopowierzchniowe, ani dyskonty nie będą w stanie im zagrozić ilościowo - twierdzi Faliński. Zdaniem prof. Marii Sławińskiej z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, znacznym problemem, przed którym stoi polski rynek, jest brak zrównoważonego rozwoju handlu w miastach. Jej zdaniem powstające tam centra handlowe doprowadzają do zamykania małych sklepów. Jako przykład podaje ulicę Piotrkowską w Łodzi i Święty Marcin w Poznaniu. Z kolei przedstawiciele sieci handlowych wyrażają obawy dotyczące prawa regulującego rynek. Ich zdaniem potrzebne są przede wszystkim stabilne i trwałe przepisy, żeby handel mógł się rozwijać. Czasy, kiedy zagraniczne sieci wchodziły na polski rynek, narzucając rozwiązania kopiowane z innych krajów, skończyły się w połowie lat 90. Polski klient stał się coraz bardziej wymagający, a jednocześnie zindywidualizowany. Małe przedsiębiorstwa podnoszą jakość świadczonych usług oraz zmieniają ich charakter. Dawne sklepy osiedlowe przeprowadziły gruntowne remonty, wprowadziły też duży wybór produktów, często po atrakcyjnych cenach. Zdecydowanie większe korzyści osiągają konsumenci ze wzrostu procesów koncentracyjnych w polskim handlu, niż z zagrożenia konkurencyjnego. Handel będzie się przystosowywał do innych rynków Unii Europejskiej, co jednak nie oznacza, że stanie się identyczny.



Galeria



Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!