Felieton - Z pozycji niewessanego
Autor: Janusz Korwin-Mikke
Z POZYCJI NIEWESSANEGO
Gdy dwa lata temu władzę w Polsce obejmowała Platforma Obywatelska, przedstawiająca się jako „liberalna", wśród światłej części Polaków zapanowała radość - tym bardziej, że PO rozbiła przedtem lewicowo-liberalną UW (dawniej UD - potem PD). Odsunięcie od władzy PiS-u, który przedstawiał się (i przedstawia!!) jako partia „prawicowa", a w rzeczywistości w gospodarce głosi poglądy na poziomie tow. Gomułki, a w najlepszym razie śp. Franklina Delano Roosevelta - i w gruncie rzeczy uważa kapitalistów za być może konieczne, ale w gruncie rzeczy Zło Wcielone - bardzo przedsiębiorców ucieszyło.
Mało kto wtedy zauważał to, co podnosiłem: że PiS głośno mówi o „sprawiedliwości społecznej", ale w gruncie rzeczy idzie w tym kierunku niewiele dalej niż Euro-Lewica. Ostrzegałem wtedy jednocześnie, że PO z kolei będzie dużo mówiła o „liberalizacji"..., ale będzie nadal robiła to samo, co PiS. Bo takie są dyrektywy z Brukseli. Nikt mi wtedy nie wierzył. Jednak już po kilku miesiącach, na spotkaniu zorganizowanym przez redakcję „Poradnika Handlowca", dostrzegłem, że drobni i średni przedsiębiorcy już czują, że coś nie jest w porządku - a niektórzy zaczynali rwać sobie włosy z głowy. Co prawda nikt (nawet ja!!) wtedy nie przewidywał, że PO zacznie przeganiać PiS na jego własnym polu, „walcząc z hazardem" (czytaj: najprawdopodobniej za wręczoną przez właścicieli kasyn łapówkę, dając kasynom oligopol na gry hazardowe, a nawet nisko-hazardowe!!), walcząc dzielnie z prawdziwymi i rzekomymi pedofilami(„chemicznakastracja") i wprowadzając kontrolę i cenzurę w Internecie, a także rozbudowując podsłuchy, monitoring i kontrole na każdym kroku.
Żadna podatkowa liberalizacja nie nastąpiła - PO zaniechała nawet tej drobnej reformy, jaką miało być wprowadzenie podatku liniowego! Ilość urzędników, a w ślad za tym i liczba biurokratycznych procedur wzrosła - i jasnym się stało, że kierownictwo PO nie zamierza żadnej reformy dokonać. System biurokratyczny po prostu wessał czołówkę PO.
Wydaje się, że nie wszyscy rozsądni wyborcy pojęli, że do zmiany systemu potrzebni są ludzie ideologicznie wrodzy biurokratyzacji życia - a nie „pragmatycy". Pragmatycy zawsze idą na kompromisy - co kończy się dokładnie tak, jak skończyła się zapowiadana przez PO liberalizacja. Jeśli w ciągu pierwszych 100 dni rządów nie uda się strzaskać kręgosłupa Systemu - to System nieuchronnie wessie mało energicznych reformatorów.
Dlatego właśnie - widząc, że System zaczyna wsysać również kierownictwo UPR - założyłem nową partię p/n „Wolność i Praworządność". Państwu nie muszę tłumaczyć, o co będzie ona walczyć - a do przekonania jest pół elektoratu PiS, rozczarowanego podpisaniem przez JE Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego (czego skutkiem, poza utratą suwerenności, będzie nieuniknione przyjęcie niszczącej dla gospodarki Karty Praw Socjalnych) i trzy czwarte elektoratu PO!
Polacy są rozczarowani. Mało kto jednak zna przyczynę tego stanu rzeczy. Jest nią zawarte przy „Okrągłym Stole" porozumienie między przedstawicielami Euro-Lewicy (agentami SB oraz „reformatorami z PZPR"), że zabójczą dla socjalizmu reformę Wilczka z 1988 r. się zlikwiduje, w Polsce będzie budowany euro-socjalizm, a Prawica nigdy nie zostanie dopuszczona do władzy.
Dlatego np. do dziś telewizjami rządzą - i występują w nich - agenci zachwalający wszelkie formy socjalizmu, a ludzie o poglądach takich, jak np. amerykańscy konserwatyści (połowa Partii Republikańskiej!) są systematycznie pomijani albo ośmieszani. Co powoduje, że mniej wyrobieni politycznie wyborcy głosują na partie-marionetki tworzone i popierane przez System.
Warto by to było zmienić - nieprawda-ż?