felieton
Janusz Korwin-Mikke
Co funduje LOT?
Przeczytałem właśnie mój felieton sprzed miesiąca — i chwyciłem się za głowę. Przede wszystkim gdzieś zgubiłem, że wzrost importu o 12% nastąpił w okresie 1—XI— 2004 — 1—XI —2005, a nie w "okresie 1—XI—2005". Nie umiem klaskać jedną ręką i wiem, czym się różni wróbelek (jak kto nie wie, to odpowiedź u dołu). Po drugie chodziło mi o to, że zmiany Ministerstwa Zdrowia na NFOZ — Kasy Chorych — NFZ niczego nie zmieniają; tak, jak to napisałem, było to trudno zrozumiałe — przepraszam!
Do tego doszła korekta redakcyjna. Pani korektorka najwyraźniej nie uwierzyła, że i Rzeczpospolitą Polską i Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej nazywam państwami socjalistycznymi na serio — i wzięła to w cudzysłów. A ja wcale sobie nie żartowałem: wszystkie kraje europejskie (poza może księstwem Liechtenstein) są w 75%–90% zsocjalizowane (w którym nie ma, na przykład, powszechnych przymusowych ubezpieczeń??!?). USA są socjalistyczne w 65% — i dlatego rozwijają sie jednak lepiej. Krajów niesocjalistycznych w ogóle dziś nie ma — nawet Taiwan pod okupacją na wpół Guo–Min–Dangowskiego reżymu jest zsocjalizowany w 5%–10%–ach! To i tak znakomity wynik — biorąc pod uwagę, że Guo–Min–Dang był (o czym NIKT nie pamięta!) w latach 1916–1936 członkiem... Międzynarodówki Komunistycznej!! Chińczycy szybko się uczą: Chiny kontynentalne pod okupacja "Komunistycznej" Partii Chin już też tylko w ok.15% są socjalistyczne. Co widać po wynikach. Niech żyje Wielki Przewodniczący Deng–Xiao–Ping!
Wreszcie słowo "reżym". U mnie jest opisowe. Uwielbiam monarchię — ale, zgodnie z prawdą, mówię o "Ancien Régime". "Reżymowe" są dla mnie i LOT, i BBC (mająca nastawienie bardziej socjalistyczne niż TVP!). "Reżym" bywa dobry lub zły — ale zawsze jakiś być musi. Natomiast przedsiębiorstwa "reżymowe" są niemal nieodmiennie złe — i dlatego ani nie muszą, ani nie powinny istnieć.
A dlaczego bilety państwowego LOT–u są takie drogie? Przeczytajcie sobie Państwo, kto został przewodniczącym Zarządu czy czegoś—tam w LOT–cie... Zacny p. Władysław Bartoszewski. Teraz rozumiecie Państwo, po co istnieje LOT i inne instytucje: po to, by fundować synekury zasłużonym działaczom. Pół biedy, jeśli taką posadę otrzyma jakiś cynik, doskonale rozumiejący sytuację, który będzie brał forsę i ani razu nie pokaże się na żadnym zebraniu. Jeśli brałby pensję — załóżmy — 25.000 miesięcznie, to (ponieważ LOT sprzedaje rocznie 2,5 mln biletów) do każdego biletu trzeba doliczyć po jednym groszu. Niby nic — ale mogę się założyć, że w LOT—cie, jak w każdej firmie, są setki, jeśli nie tysiące, zbędnych posad urzędniczych...
To też nie byłoby problemem. Problem w tym, że p. Bartoszewski jest człowiekiem bardzo uczciwym — i nie będzie chciał brać pieniędzy za darmo. Będzie brał udział w zebraniach... Kto zna p. Bartoszewskiego, ten wie, że usta otwiera często — a jak otworzy, to bardzo długo nie zamyka. A na przewozach pasażerskich zna sie tylko tyle, że jako minister spraw zagranicznych dużo latał samolotami. Efekt będzie taki, jakby do prowadzeniu sklepu spożywczego zaczęła się wtrącać, upoważniona przez rząd, p. Mela Kociubińska, dawna klientka... Tak więc za rok–dwa liczba pasażerów LOT–u spadnie o kolejną połowę — i wtedy najprawdopodobniej "Rząd" PiS–u z poparciem LPR–u i "Samo–Obrony" zacznie bronić "naszego" LOT–u w najprostszy sposób: zakaże lotów do Polski tanim liniom zagranicznym...
Obym był złym prorokiem.