raporty
Opinie

segment rynku:

01 02 03
Koniunktura Siła marki Karma dla zwierząt Energetyki i izotoniki

Rafał Boruc

O(d)żywcza moc

Tu naprawdę tkwi siła. Niełatwo znaleźć dziedzinę w branży FMCG, która z roku na rok rosłaby o jedną trzecią, a tak się dzieje na rynku napojów energetycznych i izotonicznych. Bardziej aktywny styl życia Polaków sprawia, że te produkty stały się prawdziwym hitem. Znawcy tematu prognozują, że w najbliższych latach rokrocznie możemy być pewni dwucyfrowych wzrostów na rynku energetyzerów i izotoników.

W czym tkwi różnica między tymi dwiema kategoriami napojów? Podstawowa różnica pomiędzy napojami izotonicznymi a energetycznymi polega na funkcji, którą pełnią. Głównym zadaniem napojów izotonicznych jest uzupełnienie w organizmie wody i elektrolitów (m.in. sód, potas, magnez, wapń), głównie w trakcie i po aktywności fizycznej. Funkcją napoju energetycznego jest dostarczenie energii — przezwyciężenie zmęczenia i stresu, polepszenie wydolności fizycznej i psychicznej. Dostarczając energii, zwiększają wytrzymałość organizmu — tłumaczy Anna Czerniecka z Red Bull Polska. — Napoje energetyzujące są napojami pobudzającymi organizm dzięki dużej zawartości kofeiny lub tauryny. Ze względu na obecność kofeiny i tauryny napoje te nie są wskazane dla dzieci, kobiet w ciąży, diabetyków i osób uczulonych na te substancje. Kofeina odwadnia, dlatego nie powinno się jej spożywać przed, w trakcie i po wysiłku. Izotoniki zapobiegają odwodnieniu, przemęczeniu mięśni i zaburzeniom równowagi organizmu, spowodowanym utratą elektrolitów przy nawet bardzo intensywnych treningach — uzupełnia Julita Bańkowska z North Coast Polska.

Jak wynika z danych ACNielsen za okres od grudnia 2004 r. do końca listopada ubiegłego roku krajowy rynek wchłonął 13,8 mln litrów energetyzerów i izotoników. To wynik aż o 31,4% lepszy niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Nieco mniej okazały okazał się wzrost wartości zakupów, ale uzyskane 26,6% także musi budzić podziw. Dzięki niemu wydatki klientów osiągnęły poziom 200 mln zł. Statystyczny rodak w minionym roku wypił 0,35 litra o(d)żywczego napoju i wydał na niego 5,1 zł. Wolniejsza progresja wartości niż ilości sprzedawanych napojów dowodzi coraz niższej ceny kupowanych towarów. — Wprowadzenie energetyka Ice Cool (1 litr) w dobrej cenie spowodowało wzrost sprzedaży na tym rynku. Za tym poszło obniżenie cen na wyroby w opakowaniach o pojemności 250 ml, co również bardzo zwiększyło spożycie. Napoje tanieją, a ludzie żyją bardzo szybko i potrzeba im doładowania — tłumaczy Zbigniew Surosz z firmy PIK, dystrybutora Ice Cool.

Ice Cool

Lepiej rozwija się segment wyrobów energetycznych. One też dominują zarówno pod względem ilości, jak i wartości zakupów. O ile w 2004 r. sprzedano 6,2 mln litrów energetyzerów, o tyle w roku ubiegłym już 8,5 mln litrów. Oznacza to wzrost popytu o 37%. W rezultacie udział tej grupy napojów w całym analizowanym rynku zwiększył się przez rok z 59,4% do 62%. Jeszcze bardziej dominują, gdy branżę rozpatrujemy w ujęciu wartościowym, ponieważ generują aż 80% wydatków. W 2004 r. Polacy wydali na energetyzery 125 mln zł. W ubiegłym roku przeznaczyli na ich kupno już 161 mln zł, czyli o 29% więcej niż rok wcześniej (udział tych napojów w całym rynku urósł z 79,3% do 80,6%). W tym samym czasie ilościowa sprzedaż produktów izotonicznych zwiększyła się z 4,3 mln litrów do 5,2 mln litrów, czyli o 23%, natomiast wartość zakupów wzrosła z 33 mln zł do 39 mln zł. Oznacza to, iż poprawiła się o 19%.

Najpopularniejszym energetykiem jest Red Bull. Z danych udostępnionych przez jego dystrybutora wynika, iż napój posiada 51,6% segmentu w ujęciu ilościowym, a wartościowo — 66,8%. O pozycję wicelidera walczą następujące marki: Ice Cool (Energy Trade) — ma ok. 15%, XL, Burn (Coca-Cola) czy Tiger (Gellwe). Napoje energetyczne kupują najczęściej osoby aktywne, młode, czynne zawodowo. Do najlepszych konsumentów zaliczają się: studenci, kierowcy czy ludzie pracujący w nocy. — Największy popyt trwa od czerwca do września. Zależy zatem od poru roku, ale nie tylko. Istotna jest migracja ludzi. Latem sprzedaż przesuwa się nad morze i jeziora, a zimą w góry. Generalnie jednak najwięcej energetyzerów sprzedaje się w dużych ośrodkach miejskich — mówi Łukasz Wiśniewski.

Isostar

— Z roku na rok obserwujemy w Polsce sukcesywny wzrost sprzedaży izotoników. Zjawisko to związane jest ze stale rosnącym zainteresowaniem Polaków sportem. Aktywność ruchowa stała się popularna, a w społeczeństwie rośnie świadomość konieczności stosowania regularnego wysiłku dla utrzymania organizmu i ciała w zdrowiu. Jeśli natomiast chodzi o zauważane tendencje, to odnotowujemy stały wzrost popularności koncentratów, czyli produktu do samodzielnego rozrobienia (w postaci proszku lub tabletek) — twierdzi Julita Bańkowska. O obliczu tego segmentu decydują takie marki, jak: Isostar (pierwszy napój izotoniczny w Polsce), Powerade, Gatorade, Olimp czy Isoactive. Konsumentów izotoników można podzielić na dwie grupy. Pierwszą stanowią sportowcy, zarówno zawodowcy, jak i amatorzy. Osoby te uprawiają sport regularnie i nie wyobrażają sobie życia bez aktywności fizycznej. Druga grupa to tzw. fitnesowcy, którzy nieregularnie uprawiają sport i uaktywniają się w okresie wiosenno–letnim. Generalnie klientami są osoby w wieku od 20 do 45 lat. Znaczniejszą grupę stanowią mężczyźni. Zdecydowana większość to mieszkańcy dużych aglomeracji miejskich, posiadający średnie lub wyższe wykształcenie, z zarobkami na poziomie powyżej średniej krajowej.

Sezonowość w napojach izotonicznych jest zdecydowanie mniejsza niż w przypadku napojów energetycznych. Najlepszą sprzedaż osiąga od marca do października. W tym okresie znacznie więcej ludzi uprawia sporty, zwłaszcza na świeżym powietrzu. Zimą sprzedaż spada, ale o ok. jedną piątą.

Red Bull

Napoje energetyczne i izotoniczne najlepiej sprzedają się na stacjach benzynowych, w hipermarketach, a następnie w supermarketach i średnich sklepach spożywczych. W wypadku tych drugich produktów od połowy ubiegłego roku bardzo intensywnie rośnie sprzedaż w sieciach sklepów sportowych. Jaka będzie przyszłość rynku? Osoby związane z nim zawodowo nie mają wątpliwości, że przez najbliższe lata będziemy świadkami hossy. Spodziewają się co roku dwucyfrowych wzrostów. — Rynek produktów energetycznych oraz izotonicznych ma ogromny potencjał. Analizując tendencje występujące w innych krajach, gdzie takie napoje można kupić znacznie dłużej, możemy przewidywać sukcesywnie rosnącą sprzedaż. Świadomość i wiedza klientów na temat właściwości tych produktów będzie coraz większa, więc coraz większe będzie zapotrzebowanie — uważa Julita Bańkowska.


powrót na górę