felieton
Janusz Korwin-Mikke
Spadkowy i inne
W tej chwili — oby tylko nie okazjonalnie, przed wyborami — tzw. Rząd wniósł o zniesienie podatku spadkowego i podatku od darowizn "między członkami najbliższej rodziny". Jest to oczywiście słuszne (choć gminy mruczą, że "dobry Antek z cudzej torby", bo znosi państwo, a podatek zasilał fundusze gminne...).
Jednak podatek spadkowy nie powinien być pobierany nie tyko od najbliższej rodziny, ale i od nikogo. Jest to podatek niesprawiedliwy, więc Prawo i Sprawiedliwość powinno go znieść natychmiast. Podatek niesprawiedliwy, a więc i niekorzystny gospodarczo.
Podatek ten wywodzi się z czasów, gdy feudał swoją ziemię odstępował lennikowi i mógł (ale nie musiał!) przekazać ją spadkobiercy tego lennika. z tej okazji pobierał zwyczajową, albo ustawową, opłatę. Potem to w wielu krajach ujednolicono, pobierając opłatę co 20 lat, niezależnie od tego, czy właściciel umarł, czy nie. a potem podzielono na 20 równych rat rocznych — stąd wywodzi się podatek gruntowy. Bliżej piszę o tym w książce "Podatki — czyli rzecz o grabieży".
Jednak w połowie XIX w. ludzie zostali uwłaszczeni, więc właściwy jest tylko podatek gruntowy, i tylko w zakresie na utrzymanie wojska (które przecież broni całego kraju, więc powinno się płacić od metra kwadratowego. To bardzo niewielka suma. Nie ma natomiast najmniejszego powodu, by dodatkowo napadać i grabić rodzinę osłabioną akurat śmiercią swojej — zazwyczaj — głowy.
To znaczy: powód taktyczny jest dokładnie taki: rodzina jest osłabiona, mniej sprawna w odpieraniu ataku, z powodu podziału majątku nie jest w stanie go dobrze ukryć przed urzędnikami... Podatek spadkowy dziś to po prostu wyraz nienawiści socjalistów do własności prywatnej — i tyle. Jest okazja, by jej część upaństwowić (znacjonalizować, uspołecznić — politycy z lewa i z prawa używają różnych nazw!) — to się upaństwawia.
To, co napisałem powyżej, dotyczy nie tylko podatku spadkowego, ale i podatku od darowizn, a także od kupna–sprzedaży. Nie ma najmniejszego powodu, by państwo pobierało od tego podatek! To znów relikt z czasów feudalnych, gdy suweren zatwierdzał prawa dzierżawcy majątku suwerena! Co państwu za różnica, czy dom lub samochód stanowi własność Kowalskiego czy Nowaka? i tak wojsko i policja muszą to chronić — dokładnie tak samo! Państwo podatkuje w tym momencie, bo w tym momencie najłatwiej jest ludzi obrabować — i tyle!
Również z powodów psychologicznych. Kupujący wydaje 100.000, a różnicę między 100, a 120 dostrzega się jako mniejszą, niż zapłacenie 20! Natomiast sprzedający (jak i obdarowany spadkiem!) dostaje pieniądze, więc łatwiej godzi się z utratą ich części. Wszelako jeśli sprzedam Kowalskiemu chałupę, a po tygodniu, rozmyśliwszy się, odkupię ją, to stracę jej spory kawałek! a niby dlaczego?
Marsz po najmniejszej linii oporu, zalecany przez niektórych ekonomistów, my cybernetycy nazywamy "ześlizgiem". Martwe i chore ryby istotnie płyną z prądem — i to dzieje się z obumierającymi państwami w Europie... Tymczasem taki pobór podatku powoduje koszmarne skutki. Spadkowy stanowi znikomą część dochodów gmin, ale za to skutkuje np. opóźnieniem w inwestycjach, spowodowanym nie załatwianiem, nieraz latami, spraw spadkowych. Podatek od kupna–sprzedaży utrudnia obrót samochodami, nieruchomościami, a więc hamuje rozwój gospodarczy Polski.
I zubaża Polaków. Jeśli Nowak się zestarzał, gorzej prowadzi ciężarówkę, chciałby ją sprzedać i kupić domek, a Kowalski odziedziczył dom, ale rozpiera go energia, zamiast żyć jak rentier z wynajmu, chciałby go sprzedać i zainwestować w ciężarówkę — to obydwaj mogą nie zdecydować się na przeprowadzenie tej, społecznie korzystnej, transakcji z uwagi na podatek właśnie!
Jeśli państwo musi, to niech opodatkowuje rzecz, a nie przeprowadzane transakcje! Te podatki należy natychmiast znieść i to w szerszym, niż proponowany, zakresie.