raporty
Opiniesegment rynku:
01 02 03 04Płyny do mycia naczyń Leki bez recepty Merchandising Koniunktura
Rafał Boruc
Samoleczenie
Trwa boom na leki i preparaty lecznicze bez recepty (OTC). Wprawdzie w ostatnich kilkunastu miesiącach progresja wzrostu ich sprzedaży słabła, ale i tak wyniki są przyzwoite — w roku bieżącym konsumpcja powinna zwiększyć się znacznie ponad 5%. W branży królują leki przeciw przeziębieniom oraz przeciwbólowe. W spożyciu tych ostatnich Polacy zajmują już trzecie miejsce w Europie.
Polski rynek OTC trudno porównywać z innymi krajami starej Unii Europejskiej. We Francji, Grecji, Niemczech czy Skandynawii do wszystkich leków, w tym tych dostępnych bez recepty, dopłaca państwo. U nas tak nie jest, ale producenci mogą sprzedawać te medykamenty poza aptekami — w sklepach i na stacjach benzynowych (tak jak w Wielkiej Brytanii). We Francji sprzedaż leków jest dozwolona tylko w aptekach. Mimo to preparatów bez recepty sprzedaje się tam znacznie więcej niż w Polsce. Mamy też mniejsze doświadczenie w sprzedaży.
Historia rynku preparatów OTC w Polsce tak naprawdę rozpoczęła się dopiero pod koniec 1993 r. wraz z rozporządzeniem otwierającym im drogę do telewizji. Od tego czasu rynek rozwija się dość burzliwie i dzisiaj jest już czwartym, piątym w Europie. Jest on jednak — w przeciwieństwie do czołowych rynków Unii Europejskiej — jeszcze nie do końca dojrzały, podatny na zawirowania gospodarcze, z dość nielojalnymi i nieobliczalnymi klientami. O niedojrzałości świadczą dość spore wzrosty, niespotykane w rozwiniętych krajach. Widać dość duże zmiany sprzedaży, gdyż koniunktura zależy od zachorowań na ostre choroby infekcyjne — gdy nie występują, wpada w stagnację, czego dowodem były lata 2001–02. Z kolei w rok 2003 — z racji epidemii grypy — był dla rynku bardzo udany. Z tego powodu najważniejsze są jesień, zima i początek wiosny. Jest to rynek zdecydowanie miejski, większość istotnych produktów sprzedaje się w aglomeracjach. Wieś — jako uboższa — kupuje mniej i taniej.
W minionym roku wartość aptecznej sprzedaży preparatów OTC wyniosła 5,52 mld zł. Do tego trzeba dodać medykamenty sprzedawane w wolnym handlu. Z danych ACNielsen wynika, że zakupy w tym segmencie wyniosły ok. 370 mln zł. Oznacza to, iż cały rynek produktów OTC wart jest ok. 5,9 mld zł. Wartość zakupów w 2005 r. zwiększyła się o 8,2%. To bardzo przyzwoity wynik. Uzyskane rezultaty sprawiają, iż więcej niż jedna trzecia wszystkich środków przeznaczanych na kupno leków w kraju przypada na leki bez recepty.
Pierwsze półrocze bieżącego roku przyniosło nieco gorsze wyniki. Z danych firmy IMS Health wynika, iż segment OTC urósł o 2,8% i osiągnął wartość ponad 1,8 mld zł (w cenach producenta i ok. 2,6 mld w cenach detalicznych). Najlepiej sprzedające się specyfiki OTC, tj. środki na przeziębienie oraz witaminy i minerały, zanotowały w minionym półroczu spadek o 25 mln zł. W opinii ekspertów IMS Health jest to związane z wyraźnie mniejszą liczbą infekcji przeziębieniowych w porównaniu z pierwszym półroczem 2005 r. Motorem wzrostu dla segmentu samoleczenia były produkty zmniejszające dolegliwości związane z chorobami układu pokarmowego. Grupa ta zwiększyła swoją wartość o 26 mln zł.
Szybko rośnie sprzedaż preparatów wydawanych bez recepty, które nie mają statusu leków. Nie jest to jednak efektem zmiany przyzwyczajeń, lecz polityki samych producentów. Wyrejestrowują oni swe preparaty z listy leków. Powód? Wyrób, który nie ma statusu leku, czyli tzw. suplement lub parafarmaceutyk, może trafić do sieci handlowych, supermarketów i w ten sposób może się z nim spotkać więcej potencjalnych nabywców. Ponadto może być reklamowany tak, jak produkt spożywczy, bez ograniczeń, którym podlegają farmaceutyki. Leków np. nie może reklamować lekarz bądź farmaceuta. Wprowadzenie suplementu trwa trzy miesiące, leku — ponad dwa lata.
Są też jednak minusy funkcjonowania jako parafarmaceutyk. Wyrób taki nie może być prezentowany jako lek, a tym samym nie będzie też już jako lek postrzegany przez konsumentów. W niektórych wypadkach może to się niekorzystnie odbić na jego sprzedaży. W dodatku droga powrotna, czyli zmiana statusu z suplementu na lek, jest raczej niemożliwa. Właśnie takie suplementy, odżywki i zioła są także zaliczane do grupy OTC. W zeszłym roku ich sprzedaż wzrosła o jedną trzecią (dla przypomnienia — wartość całego rynku OTC zwiększyła się o 8,2%). Tym samym w minionym roku produkty sprzedawane bez recepty, które nie mają statusu leków, osiągnęły jedną czwartą wartości całego rynku OTC. Statystyki nieubłaganie dowodzą, że rozprowadzanie preparatów bez recepty poza aptekami nie przyczynia się tak bardzo do wzrostu ich sprzedaży. Nadal najchętniej przychodzimy po nie do apteki. One generują aż 93% wartości sprzedawanych preparatów OTC. A jeszcze kilka lat temu to właśnie wolny handel budził duże nadzieje producentów leków bez recepty. Dwa i trzy lata wcześniej sprzedaż pozaapteczna rosła o ponad 30% rocznie. W ubiegłym roku podskoczyła o zaledwie jedną dziesiątą. Tym samym rosła nieznacznie szybciej niż w wypadku aptek. Można się spodziewać, że również w kolejnych latach klienci pozostaną wierni aptekom.
Jedyną grupą specyfików bez recepty, które odniosły sukces dzięki sprzedaży w sklepach, są preparaty przeciwbólowe. Pod względem ich spożycia z 45 jednostkami wyliczeniowymi (liczba spożywanych tabletek albo mililitry syropu) per capita zajmujemy trzecie miejsce w Europie. Ustępujemy tylko Anglikom (78 j.w.) i Francuzom (76 j.w.). Za nami są Hiszpanie (37 j.w.). Kupujemy dwa razy więcej opakowań leków przeciwbólowych niż Niemcy. Gdyby jednak do farmaceutyków przeciwbólowych dodać inne specyfiki sprzedawane bez recepty okazałoby się, że rodacy spożywają co roku 3 razy mniej takich leków niż sąsiedzi zza Odry.
Między producentami parafarmaceutyków panuje ostra konkurencja. Trzej najwięksi producenci według MEMRB — US Pharmacia, GlaxoSmithKline oraz Polpharma — posiadają mniej więcej jedną trzecią zarówno ilościowej, jak i wartościowej sprzedaży. Za czołową trójką znajduje się grupa około dziesięciu średnich producentów, z których każdy posiada mniej niż 5% rynku.
Jakie są perspektywy dla rynku preparatów OTC? Analitycy uważają, że branża powinna się rozwijać w przyzwoitym tempie. Powodów ku temu jest kilka: nasze społeczeństwo się starzeje, rośnie świadomość zdrowotna i coraz więcej ludzi kupuje leki. W związku z wejściem do Unii Europejskiej należy spodziewać się wzrostu zamożności społeczeństwa. Ponadto w Polsce średnia wartość spożycia leków jest o ponad połowę niższa niż w Europie Zachodniej. Szacuje się, że w bieżącym roku sprzedaż preparatów bez recepty zwiększy się o 6% w ujęciu ilościowym. Podobny poziom ma być utrzymany w kolejnych latach.
Producenci zwracają uwagę na fakt, iż leki sprzedawane bez recepty na razie są znacznie tańsze niż w innych krajach europejskich. Z czasem różnice powinny się zacierać, co sprawi, że znacznie szybciej rosła będzie wartość zakupów niż ilość sprzedawanych preparatów. Największy potencjał wzrostu mają sprawdzone leki, które skutecznie pomagają przy łatwych do zdiagnozowania dolegliwościach, np. przeziębienie czy ból głowy. Istotną rolę w wyborze leków odgrywać będzie zaufanie do znanych i sprawdzonych marek.
- Preparaty bez recepty, sprzedaż w aptekach w 2005 r. w mld zł
- Preparaty bez recepty, udział w rynku w 2005 r.
- Lokalizacja sprzedaży (ujęcie ilościowe)
- Lokalizacja sprzedaży (ujęcie ilościowe)
powrót na górę