Maciej Cybulski - redaktor naczelny

Politycy górą, handlowcy dołem

Dziś nietypowo, bo o autostradach. Mówienie, że Polska "autostradami stoi" byłoby chyba największym i jednocześnie najśmieszniejszym popełnionym faux pas. Eufemizm ten potwierdzają fakty. Nasza sieć drogowa liczy obecnie m.in. ok. 750 km autostrad i ok. 250 km dróg ekspresowych. O ile, od biedy, za kilkadziesiąt lat można wybudować lepsze drogi, o tyle prawdziwym dramatem jest to, że pilnego przeprowadzenia remontów wymaga ponad 50% sieci dróg. Co zatrważające, wg Najwyższej Izby Kontroli zaledwie 0,25% wszystkich dróg publicznych spełnia wymogi unijne. Dla porównania — w Chorwacji (nie należącej do UE) na przełomie ostatnich kilku lat co roku oddawanych do ruchu jest ok. 150 km nowych autostrad, a firma Autostrady Chorwackie wymienia asfalt na 100 km istniejących, które należy odnowić. W 2006 r. cała sieć autostrad w Chorwacji wynosiła już ok. 1500 km. W Hiszpanii natomiast w ciągu ostatnich 10 lat powstało ponad 2000 km nowych autostrad.

Pewnie zastanowicie się Państwo, dlaczego o tym piszę. Otóż dlatego, że w jednym ze styczniowych wydań "Gazety Wyborczej" wyczytałem, iż budowa 100 km odcinka autostrady z Nowego Tomyśla do Świecka zostanie zakończona w... bagatela 2010 r. A miała być ukończona w 2006 r., zgodnie z obietnicami lewicy. Od razu nasunęła mi się myśl, że gdyby tak wyglądała wydajność pracy w placówkach handlowych, to pewnie mielibyśmy największy odsetek bankructw w Europie. Poza tym zagadnienie to jest ważne dla handlowców, dystrybutorów, przedstawicieli handlowych producentów itd., również dlatego, że aby przywieźć asortyment do placówki handlowej, trzeba się szybko i sprawnie przemieścić po drogach. Politycy jednak widocznie rzadko korzystają z krajowych dróg, preferując transport lotniczy, a z góry — jak wiadomo — mniej widać.

W Rządzie, Sejmie i wielu innych instytucjach państwowych nieustannie trwają "Boże Igrzyska". Lustracje, wymiany stanowisk, sex–afery. Politycy tak są tym zaaferowani, że zapominają o statutowych obowiązkach wobec Państwa i Obywateli. I choć jeszcze dziś polska gospodarka rozwija się bez oglądania na poczynania polityków, przyjdzie taki moment, że za wszystkie kłótnie przyjdzie nam zapłacić. Już dziś wiele branż, w tym także handlowa, odczuwa np. exodus pracowników. Warto zadać pytanie, co będzie jeśli — zgodnie z deklaracjami — wyjedzie co drugi lub co trzeci młody Polak? I co ma do zaoferowania młodym ludziom Premier, aby jednak nie wyjeżdżali z kraju? Warto też zapytać, co będzie, jeśli dojdzie do skutku prognozowany przez analityków krach ZUS? Póki co, instytucja ta funduje sobie piękny i nowoczesny obiekt w Warszawie (koszty budowy będą rosły) z salami dziennymi, przepastnymi gabinetami, salami obrad itd. Władza zdaje się tymi wszystkimi problemami póki co nie zawracać sobie głowy. Pytanie tylko, jak długo będzie to jeszcze możliwe?

Maciej Cybulski
redaktor naczelny