Cezary Kaźmierczak, Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, Partner w agencji MMT Management
Data: 2010-12-13
HANDEL: SUKCES NA PRZEKÓR PAŃSTWU
Jacek Szczęsny: Z raportu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wynika, że największy wartościowo wkład w tworzenie PKB ma m.in. handel. Razem z paroma innymi dziedzinami gospodarki prywatnej jego udział w tworzeniu PKB wynosi (w kategorii zatrudnienia do 49 osób) ponad 37%. Czy ten wkład jest właściwie doceniany przez Państwo? Czy na odwrót - mnoży się obciążenia i likwiduje ulgi oraz ułatwienia?
Cezary Kaźmierczak: Nie jest. Żaden polski rząd nie rozumie i nie chce zrozumieć roli małego i średniego biznesu. Dla kolejnych rządów gospodarka to giełda, zagraniczne inwestycje, banki, korporacje. Tymczasem ich udział w tworzeniu bogactwa kraju jest marginalny, wręcz nieistotny. Mały biznes to 67% PKB i 75% miejsc pracy. Można sobie wyobrazić Polskę bez giełdy, czy „rynków finansowych", ale bez małych firm kraj nie mógłby istnieć! Gdyby kolejne rządy to rozumiały - starałaby się usunąć wszelkie zbędne bariery dla prowadzenia biznesu, bo w tym leży klucz do dobrobytu polskich rodzin. Tym kluczem jest praca, która w Polsce jest opodatkowana jak wódka - 80% podatkiem. Ja oczywiście nie uważam, że którykolwiek z premierów był zainteresowany w gnębieniu przedsiębiorców. Wydaje mi się jednak, że oni nie rozumieją, od czego zależy bogactwo narodów. Ponadto kompletnie nie interesuje ich gospodarka. Polscy przedsiębiorcy osiągają sukcesy niejako wbrew własnemu Państwu, które wciąż rzucaim kłody pod nogi i piętrzy trudności.
To prawdopodobnie mnogość barier - z którymi nowo powstały Związek Przedsiębiorców i Pracodawców chce walczyć - powoduje, że handel ma najniższy „wskaźnik przeżycia". Ryzykiem upadku zagrożonych jest niemal 3/4 firm. Z czego to wynika - czy z zawiłości przepisów, braku przychylności urzędów skarbowych i urzędników, czy - co też jest możliwe - braku umiejętności radzenia sobie z konkurencją?
Czynników jest wiele. Koniunktura w sektorach jest różna i zmienna. Nie sądzę, że handel ma trudniej niż inni. Raz otoczenie jest bardziej sprzyjające dla danej branży, w innym czasie mniej. To się ciągle zmienia i będzie zmieniało. Dzisiaj zmiana jest czymś stałym - brak zmiany, to coś nienormalnego. Trzeba się z tym pogodzić i traktować zmianę jako szansę, a nie zagrożenie. Inaczej nie ma widoków na przetrwanie. Proszę pamiętać, że firma to złożone i obciążone sporym ryzykiem przedsięwzięcie. Ze statystyk wynika, że pierwszy rok przetrwa połowa nowo zakładanych firm, 5 lat zaledwie 25%, a 10 lat już tylko 10%, czyli jedna na 10 założonych.
Zmienia się struktura zakupowa klientów - Polacy coraz chętniej wybierają duże sieci. Tymczasem drobny i średni handel daje zatrudnienie (wraz z naprawami) niemal 75% rodaków. Jaka przyszłość czeka rodzimy rynek pracy, gdyby preferencje zakupowe zmieniły się już na stałe?
Moim zdaniem, w Polsce w zakresie handlu popełniono straszne błędy. Dużo lepsze rozwiązania przyjęto w USA, gdzie w przytłaczającej większości dużych miast nie wolno budować centrów handlowych, bo niszczą tkankę miejską, niszczą ulice, eliminując z nich mniejsze sklepiki. W USA tego typu centra buduje się pod miastami. Sądzę, że to słuszne rozwiązanie. Wystarczy przejść się po Warszawie, gdzie nabudowano tych centrów już ponad wszelki zdrowy rozsądek - poza ścisłym centrum ulice „umierają". A nawet w tym ścisłym centrum, co druga witryna to bank... Ma to oczywiście przełożenie na miejsca pracy. Niestety, władze wykazały się tutaj ciężkim brakiem wyobraźni.
Mimo wszystkich barier, sektor małego i średniego handlu cechuje wysoki wskaźnik nakładów przeznaczanych na rozwój. Z danych PARP wynika, że podmioty handlowe (wraz z naprawami) mają ponad 21-procentowy wskaźnik nakładów przeznaczanych na rozwój. Z czego wynika tak duża dynamika: czy z optymizmu i wiary w koniec kryzysu, czy z determinacji prowadzących własny biznes?
Każdy przedsiębiorca musi być zdeterminowany i nastawiony optymistycznie. Inaczej by się nie porywał... My Polacy mamy nieco więcej determinacji, niż nasi zachodni koledzy, bo dorabiamy się na ogół jako pierwsze pokolenie - dziadek i ojciec nie mieli szans, żeby coś zarobić.
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców chce walczyć z przejawami nieracjonalności polskiego systemu gospodarczego. Na czym polega owa „nieracjonalność"?
Głównie dotyczy to nadmiaru regulacji. Nad kilkuosobowymi firmami wisi kilkadziesiąt różnych urzędów - od ministerstw po różne inspekcje - i każda produkuje różne regulacje, do których tenże przedsiębiorca ma się stosować. Gdyby na poważnie chciał to wszystko traktować i obsłużyć te wszystkie urzędy wedle ich woli - musiałby porzucić swój biznes i zajmować się wyłącznie spełnianiem, najczęściej zbędnych, regulacji. Na szczęście w Polsce o większości tych regulacji natychmiast się zapomina, a inne traktuje z przymrużeniem oka... W Polsce nic nie jest na poważnie... Z drugiej jednak strony ta sytuacja powoduje, że jak się chce kogoś „uwalić", to nie ma siły - można każdego, paragraf się znajdzie... Kto np. ma w małych i średnich firmach strażaka lub osoby odpowiednio przeszkolone?
W kim chcecie znaleźć sojuszników propagowania zmian polskiego prawa? Zdaje się, że obecny układ odpowiada firmom niezaliczającym się do kategorii małych i średnich przedsiębiorstw.
Ma Pan rację. Większości korporacji - niezależnie od deklaracji - taki stan rzeczy odpowiada. To są silne bariery wejścia dla potencjalnej konkurencji. Najbardziej wolnorynkowe są małe i średnie firmy. Jeśli nam się uda skupić ich wystarczająco dużo - będziemy w stanie coś zmienić. Jeśli nie, dalej będziemy traktowani, tak jak jesteśmy obecnie.
Jednym z postulatów Państwa Związku jest uproszczenie systemu podatkowego i obniżenie kosztów pracy. Przecież na to nie ma szans - Polska podatkami stoi i żadna partia nie zrezygnuje z systemu redystrybucji środków, którymi kupuje sobie wyborców.
Nie jesteśmy fantastami. Uproszczenie systemu podatkowego nie oznacza obniżenia wpływów - wręcz przeciwnie, leży to w interesie rządu. Radykalnie można zmniejszyć koszty poboru podatku - w przypadku VAT sięga to 40% wpływów!!! Jeśli zaś chodzi o obniżenie kosztów pracy - rząd ma prosty wybór: rozwój albo stagnacja, ucieczka przedsiębiorczych Polaków zagranicę, wysokie bezrobocie etc. Matematyki nie udało się pokonać nawet Związkowi Radzieckiemu. Podatek od pracy jest najbardziej szkodliwym ze wszystkich podatków. My postulujemy jego radykalne obniżenie i uzupełnienie ubytków z podatków konsumpcyjnych. Niech sobie politycy mają, ile teraz - ale niech uproszczą system i nie utrudniają nam życia i niech zmienią strukturę wpływów, ograniczając podatek od pracy - dzięki niemu mamy prawie 12% bezrobocie, fatalną sytuację demograficzną (ktoś, kto nie ma pracy nie będzie zakładał rodziny!) oraz niski rozwój gospodarczy, jak na nasz potencjał i zdolności.
Dziękuję za rozmowę.
Galeria