poniedziałek, 21 maja 2012,
Wywiady

Dariusz Gołdyn, laureat Hermesa w kategorii SKLEP RODZINNY


Data: 2010-06-07

NIGDY NIE MÓW NIGDY

 

Jacek Ratajczak: Proszę przyjąć moje serdeczne gratulacje z okazji przyznania Hermesa. Proszę powiedzieć Czytelnikom, czy jest Pan handlowcem z wykształcenia? Jakie czynniki w Pana przypadku zadecydowały o wyborze tej drogi życiowej?

DARIUSZ GOŁDYN: Z wykształcenia jestem... budowlańcem. Ale długo poszukiwałem zawodu, w którym bardziej mógłbym się wykazać i padło na handel. Zaczęło się w 1993 r. od maleńkiego sklepiku o powierzchni sprzedaży 25 m2. Obecnie po kilku modernizacjach obiekt ten ma 360 m2. Został dobrze przyjęty i w pełni zaakceptowany przez klientów.

To jednak nie wszystkie Pana placówki handlowe. Proszę w kilku słowach scharakteryzować swoje sklepy.

W Ostrowie Wielkopolskim, oprócz wspomnianego wcześniej sklepu, prowadzę drugi - w centrum miasta. Pozostałe sklepy mieszczą się - jeden w miejscowości Gorzyce Wielkie, drugi w Jankowie Przygodzkim. Zatrudniam w sumie 35 osób. Dość długo zastanawiam się nad przyjęciem każdej osoby, staram się wybierać jak najlepszych ludzi. Jestem dumny z moich pracowników, bez tego personelu nie mógłbym funkcjonować. Żeby dobrze pracować w handlu i nie robić tego na siłę, trzeba mieć odpowiednie predyspozycje. Część pracowników pracuje zresztą ze mną od początku. Co szczególnie miłe, to fakt, że pracownice po urlopach macierzyńskich czy wychowawczych chętnie wracają do moich sklepów.

Jak Pan radzi sobie z zaopatrzeniem swoich placówek? Z którymi hurtowniami Pan współpracuje?

W Ostrowie Wielkopolskim działa wiele oddziałów znanych hurtowni ogólnopolskich i w nich się zaopatrujemy. Sporą część asortymentu zakupuję u stałych dostawców. Oprócz tego codziennie sami dowozimy bezpośrednio od producentów świeże mięso, wędliny, owoce, warzywa. Te kategorie produktowe szczególnie przyciągają klientów, dlatego muszą być najwyższej jakości. Jeśli w dodatku są atrakcyjne cenowo, klienci przy tej okazji sięgną po inne produkty.

Kto z konkurentów stanowi dla Pana sklepów największe zagrożenie?

Każda konkurencja zabiera klientów, niezależnie, czy jest mała, czy duża, profesjonalna. Większe obawy budzą rzecz jasna duzi gracze rynkowi. Jednak w chwili obecnej prawdziwym zagrożeniem nie są te największe obiekty, wielkopowierzchniowe, ale te sieciowe, mniejsze, o powierzchni 1000 m2, dobrze zarządzane. Tym bardziej, że niektórzy operatorzy sieciowi, znani dotąd z wyłącznie dużych obiektów, zaczęli agresywnie wchodzić z mniejszymi formatami do małych miejscowości.

Czy władze Ostrowa Wielkopolskiego dbają o równomierny rozwój handlu?

Ostrów Wielkopolski był kiedyś areną wielotysięcznej manifestacji przeciwko handlowi wielkopowierzchniowemu. Lokalne zrzeszenie kupców zorganizowało tę manifestację, ale aktywnie uczestniczyli w niej również mieszkańcy, poparli nas też pracownicy i ich rodziny. I do chwili obecnej nie ma w mieście dużych obiektów handlowych. Prezydent miasta regularnie spotyka się z kupcami, wspólnie rozwiązujemy problemy. W Ostrowie Wielkopolskim wprawdzie powstanie galeria handlowa, ale prezydent sporządził przejrzystą strategię rozwoju handlu w mieście i zaproponował lokalizacje dla dużego handlu na jego obrzeżach.

Czy wszystkie Pańskie sklepy posiadają jednolitą wizualizację zewnętrzną oraz stosują identyczne standardy działania?

Sieć ma wspólną nazwę - Maćko, od imienia mojego syna. Staram się, aby sklepy zasadniczo nie różniły się między sobą, jednak różnorakie lokalizacje nie pozwalają na pełne ujednolicenie. Inne wymagania stawia spółdzielnia na osiedlu mieszkaniowym, a inne obowiązują w gminie wiejskiej. Poza tym klienci w mieście oraz na wsi preferują inne style zakupowe. W Ostrowie Wielkopolskim klienci kupują mniej, ale bywają w sklepie częściej. Na wsi klient odwiedza sklep raz na jakiś czas, robiąc większe zakupy.

Sieć sklepów ma tę zaletę, że wiele innowacji można wprowadzać jednocześnie we wszystkich placówkach, np. promocje, obniżki cen. Uzyskuje się wówczas efekt skali, o wiele bardziej widoczny niż w pojedynczym sklepie. Czy często Pan korzysta z tego typu możliwości?

Ciągle prowadzimy różne akcje promocyjne, konkursy, loterie. Klientów do odwiedzin zachęcam również poprzez wydawaną gazetkę. Cały czas musimy być konkurencyjni w stosunku do innych podmiotów handlowych działających w naszym najbliższym otoczeniu. Klienci akceptują wszystkie te formy i chętnie dokonują w moich sklepach zakupów.

Co Pan sądzi o sytuacji firm rodzinnych w Polsce?

Ta forma działania ma szansę utrzymania. Chociaż rozwój zapewne nie jest tak szybki, jak powinien być. Ale rozwój firm rodzinnych leży nie tylko w interesie właścicieli, to przede wszystkim miejsca pracy oraz niemałe pieniądze z podatków wpłacane do budżetu.

Jakie ma Pan plany na przyszłość?

Handel wciąga. Jeśli zauważę szanse na dalszy rozwój, będę oczywiście działał w tym kierunku. Na chwilę obecną nie mam żadnych konkretnych planów, ale w życiu kieruję się prostą zasadą: nigdy nie mów nigdy!

Czy ma Pan czas na hobby?

Działam w zarządzie klubu sportowego przy szkoleniu młodych adeptów piłki nożnej. W miarę wolnego czasu i możliwości staram się pomagać.

Jak zamierza Pan wykorzystać w swojej działalności sukces w postaci przyznania nagrody Hermesa?

To prestiżowe wyróżnienie. Nagroda zostanie umieszczona w widocznym miejscu, a klienci zostaną poinformowani, że sklepy zostały nagrodzone. Mnie i personel moich sklepów nagroda ta będzie motywować do jeszcze lepszej pracy.

Dziękuję za rozmowę.

 


Galeria




Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!