NAJNOWSZE
WYNIKI BADAŃ
PRASY HANDLOWEJ
Trade Readership
Monitor -
listopad 2009
realizowane przez
światowego lidera
badań rynkowych,
firmę ACNielsen

NAJNOWSZE
WYNIKI BADAŃ
PRASY HANDLOWEJ
Trade Readership
Monitor -
listopad 2009
realizowane przez
światowego lidera
badań rynkowych,
firmę ACNielsen

Z Prezesem Zarządu sieci Agap, Grzegorzem Szymczakiem, rozmawiał Jacek Ratajczak
PO PROSTU ROBIMY SWOJE
Jacek Ratajczak: Panie Prezesie, 11 sklepów zlokalizowanych w Gorzowie Wlkp. i okolicy, tworzy obecnie sieć Agap. Czy to jest optymalna liczba placówek, czy sieć będzie się dalej rozwijać? A jeśli tak, to czy rozważacie model rozwoju poprzez budowę nowych sklepów, czy poprzez przejmowanie innych obiektów?
GRZEGORZ SZYMCZAK: Aktualnie liczba sklepów naszej sieci wynosi 11, są one rozlokowane na terenie byłego województwa gorzowskiego, 9 z nich znajduje się w województwie lubuskim, natomiast 2 w województwie zachodniopomorskim. W planach mamy uruchomienie w bieżącym roku kolejnego sklepu w miejscowości w pobliżu Gorzowa Wlkp. Jeżeli natomiast chodzi o dalszy rozwój, to zainteresowani jesteśmy uruchamianiem kolejnych sklepów w miejscowościach, których lokalizacja pozwalałaby na optymalne wykorzystanie własnego transportu, dostarczającego głównie produkty świeże. Niekiedy celowo wstrzymujemy się z otwarciem placówki, bo czeka nas częściowe wyburzenie istniejącego obiektu i zaprojektowanie nowego, zgodnie z aktualnymi wymaganiami.
Konkurencja w Gorzowie Wlkp. jest zapewne ogromna. Klienci mają do wyboru wiele formatów. Inaczej to wygląda w mniejszych miejscowościach. W jaki sposób radzicie sobie z konkurencją?
Podejmując decyzję o utworzeniu lokalnej sieci sklepów spożywczych, od razu wykluczyliśmy opcję rywalizowania cenowego z placówkami wielkich sieci handlowych. Założyliśmy, że w naszych sklepach klient musi mieć większy wybór towaru, niż ma to miejsce np. w dyskontach. Ponadto staramy się oferować klientowi produkty o ogólnie uznanej, wysokiej jakości. Sklepy wielkich sieci proponują swoim klientom bardzo dużo produktów pod postacią tzw. „marek własnych". Produkty te, co prawda, mają bardzo niskie ceny, ale ich jakość najczęściej jest też bardzo niska. Poza tym w naszych sklepach zatrudniamy więcej osób, niż mają to w swoich standardach sieci zachodnie. Stwarza to klientowi większy komfort przy robieniu zakupów, gdyż zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże mu w dokonaniu wyboru. Większa liczba pracowników to także czysty sklep, ładnie wyłożony i oznakowany towar, a dla większości klientów wymienione cechy mają duże znaczenie.
Przeciętna powierzchnia waszego sklepu to 300 m2. Macie jednak obiekty znacznie większe. Pozwala to wówczas poszerzyć ofertę asortymentową. W jakim kierunku zatem zmierza sieć: czy nastawia się na asortyment tańszy, by pozyskać więcej klientów, czy zmierza w kierunku oferty delikatesowej?
Agap to sieć sklepów, których oferta - w zależności od możliwości ekspozycyjnych danego sklepu - to podstawowe produkty spożywcze i chemii gospodarczej, poszerzona o produkty delikatesowe. To prawda, że większy sklep, to większe możliwości rozszerzenia oferty. Klienci cenią sobie sklepy, w których mają duży wybór produktów z danej grupy asortymentowej. Nie zawsze wyłącznie cena jest czynnikiem decydującym o podjęciu decyzji zakupowej, wielu klientów decyduje się na kupowanie produktów droższych, znanych producentów, nie ryzykując, że w domu okaże się, iż dokonany zakup nie spełnia ich oczekiwań. W przypadku naszych sklepów staramy się stworzyć klientowi komfort, że zakupione u nas produkty w pełni go usatysfakcjonują.
Dużą wagę przywiązujecie do wyposażenia sklepu, które powinno być na najwyższym poziomie oraz do estetyki wnętrza placówki handlowej. To generuje zdecydowanie wyższe koszty, ale zwiększa komfort zakupów. Czy zainwestowane w ten sposób pieniądze zwracają się poprzez zwiększoną sprzedaż?
Jeżeli chcemy iść w kierunku sklepów delikatesowych, to musimy liczyć się z tym, że nie tylko asortyment naszego sklepu kwalifikuje go do kategorii sklepów delikatesowych. Nasz klient oczekuje również odpowiedniego klimatu i komfortu zakupów, a na to bardzo duży wpływ ma odpowiedni dobór wyposażenia. W przypadku ostatnio uruchomionego sklepu o powierzchni ok. 1000 m2, zdaliśmy się na wiedzę i profesjonalizm firm zewnętrznych. Aranżację tego sklepu powierzyliśmy firmie BWA z Poznania i z efektów jesteśmy zadowoleni. Widać, że zostało to także zauważone przez naszych klientów, gdyż z miesiąca na miesiąc notujemy dynamiczny wzrost liczby klientów tego sklepu, od których słyszymy bardzo pozytywne opinie dotyczące komfortu dokonywania zakupów w tej placówce.
Trudno rozwijać się bez zewnętrznego wsparcia finansowego. Czy sytuacja z utrudnionym dostępem do linii kredytowych nie jest obecnie barierą rozwoju dla małych i średniej wielkości przedsiębiorstw?
Handel, jako pierwsza dziedzina gospodarki, miał okazję zmierzyć się z konkurencją ze strony zachodniego kapitału. Nikt nie wyciągnął ręki do polskich kupców. Zachodnie sieci handlowe, pomimo że miały większe możliwości finansowe niż polscy handlowcy, uzyskiwały zwolnienia od podatków oraz szereg innych preferencyjnych warunków dla uruchamiania kolejnych placówek w naszym kraju. W efekcie mamy w Polsce prawie wszystkie liczące się w Europie sieci handlowe, a w ilości metrów powierzchni handlowej, przypadającej na jednego mieszkańca, należymy do czołówki europejskiej. Czy jest to korzystne? Nadmierna konkurencja powoduje, że firmy prześcigają się w promocjach dla klientów. Często odbywa się to na granicy (lub poniżej) opłacalności. Jest to również powodem upadku wielu polskich firm produkcyjnych, na których wielcy odbiorcy wymuszają korzystne dla siebie warunki handlowe. A na końcu okazuje się, że te zachodnie sieci handlowe, generujące olbrzymi obrót na naszym rynku, nie wykazują dochodu w naszym kraju (prawdopodobnie podatek dochodowy jest płacony przez te firmy w kraju, gdzie ten podatek jest symboliczny). Do tej pory nie doczekaliśmy się pomocnej ręki ze strony państwa - na dzień dzisiejszy nie przewiduje się żadnej linii pomocy ze środków unijnych, wspierających polski handel. Myślę, że gdyby instytucje finansowe bardziej przychylnie spojrzały na handel i współuczestniczyły w procesie uruchomienia kolejnych placówek handlowych, to polski handel mógłby o wiele dynamiczniej się rozwijać.
Wiele mówi się także o problemach kadrowych w branży. Spowolnienie gospodarcze czasowo powoduje, że praca w handlu nie jest traktowana jak chwilowy epizod w karierze zawodowej pracownika. Jednak nadal trudno mówić o atrakcyjności zawodu handlowca, na niekorzyść działają tu niskie płace, praca przez cały tydzień. W jaki sposób chce Pan przełamać te stereotypy we własnej sieci?
Jeszcze w pierwszej połowie 2008 r. problemem było pozyskanie jakiegokolwiek pracownika, a sytuacja na rynku pracy wymuszała kolejne podwyżki płac. W momencie pojawiania się oznak kryzysu w Europie, czego efektem była redukcja szeregu miejsc pracy, również u nas sytuacja z pozyskiwaniem pracowników poprawiła się. Zdajemy sobie sprawę, że praca w handlu jest uciążliwa i liczyliśmy na to, że poprzednie ekipy rządzące dotrzymają obietnicy i wprowadzą zakaz handlu w niedziele i święta, ale to znowu były tylko obietnice wyborcze. Ja pamiętam czasy, gdy w sobotę od godziny 14.00 wszystkie sklepy były zamknięte i jakoś nikt nie miał problemu z przeżyciem do poniedziałku. Podpisałbym się pod każdą petycją, której celem byłoby wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę. Chciałbym, aby pracownicy firm handlowych mieli więcej czasu dla swoich rodzin, żeby standardową rozrywką w niedzielę nie była wyprawa do galerii handlowej. Ale zakaz handlu w niedzielę musi dotyczyć wszystkich podmiotów, które zatrudniają pracowników. Niech wyjątkiem będzie sklepik prowadzony przez właściciela, gdy on stoi za ladą w niedzielę, to jego sprawa. W przypadku, gdy inne sklepy są w niedzielę otwarte, trudno jest podjąć decyzję o zamknięciu własnego, bo może zdarzyć się, że nasz stały klient odejdzie wówczas do konkurencji.
Handel produktami FMCG charakteryzują dynamiczne zmiany. Z jednej strony powstają silne grupy, łączące hurt z detalem, z drugiej na rynku działa jeszcze sporo sieci, głównie franczyzowych. Osobny segment stanowią takie minisieci, jak przykładowo Agap, oraz spora jeszcze liczba sklepów nie stowarzyszonych. W jakim kierunku zmierza polski handel? Jakie będzie miejsce sieci Agap w perspektywie najbliższych kilku lat?
W ostatnich dwóch latach zauważyliśmy zwiększoną aktywność firm działających w kierunku stworzenia z takich minisieci większego podmiotu handlowego, jednakże oferta tych firm niebyła dla nas atrakcyjna. Nie wykluczam w przyszłości połączenia się z bardziej rozbudowaną strukturą, ale dopóki nie dostaliśmy poważnych rynkowych propozycji, robimy swoje i myślimy o uruchamianiu kolejnych sklepów.
Dziękuję za rozmowę.