NAJNOWSZE
WYNIKI BADAŃ
PRASY HANDLOWEJ
Trade Readership
Monitor -
listopad 2009
realizowane przez
światowego lidera
badań rynkowych,
firmę ACNielsen

NAJNOWSZE
WYNIKI BADAŃ
PRASY HANDLOWEJ
Trade Readership
Monitor -
listopad 2009
realizowane przez
światowego lidera
badań rynkowych,
firmę ACNielsen

Z Prezesem Zarządu Spółki Rossmann Supermarkety Drogeryjne Polska, Markiem Maruszakiem, rozmawiała Katarzyna Teleżynska
EFEKT „CZERWONEJ SZMINKI"
Katarzyna Teleżyńska: Jak wynika z ostatnich badań ACNielsen, rynek detaliczny produktów chemicznych i higieny osobistej w polskich miastach stymulowany jest przez drogerie i dyskonty. Co powoduje, że klienci coraz częściej rezygnują z zakupów artykułów kosmetycznych w hipermarketach i supermarketach na rzecz m.in. drogerii?
MAREK MARUSZAK: Z roku na rok obserwuję rosnące przywiązanie do marek i coraz większą lojalność konsumentek. Moim zdaniem, kryzys może tylko wpłynąć na rentowność drogerii. Z naszego punktu widzenia, w czasach kryzysu, dla mniej zamożnych klientów Rossmann jest bardzo atrakcyjny ze względu na niskie ceny. Bardziej zamożni klienci, którzy do tej pory nie byli tak bardzo wrażliwi na ceny, także zaczęli doceniać ten aspekt. Należy też pamiętać o efekcie „czerwonej szminki", znanym już z czasów Wielkiego Kryzysu. Wiele konsumentek jest w stanie zrezygnować z innych dóbr, ale nie z ulubionego kosmetyku.
Operatorzy drogerii sieciowych zapowiadają na ten rok więcej otwarć nowych placówek, niż miało to miejsce w latach ubiegłych. Ambitne plany ma również sieć Rossmann. Ile sklepów powstanie w tym roku i jakie są plany na najbliższe kilka lat?
Cały czas zakładamy, że firma będzie się rozwijać. Obecnie mamy ponad 370 drogerii. Do końca tego roku chcielibyśmy mieć ponad 400 placówek. Chcemy otwierać 60 nowych sklepów rocznie. Nasz cel to ponad 500 sklepów do 2011 r. Na razie w niewielkim stopniu odczuwamy spowolnienie.
Aktualna sytuacja w branży sprzyja przejęciom. Jakich zmian na rynku spodziewa się Pan w niedalekiej przyszłości i czy Rossmann będzie czynnie w nich uczestniczył?
Niczego nie można wykluczyć. Ale nasza podstawowa strategia to przede wszystkim rozwój organiczny. Jesteśmy firmą, która działa w Polsce już 16 lat i to głównie daje nam przewagę.
W jaki zatem sposób staracie się być konkurencyjni?
Nasze główne atuty to silna i rozpoznawalna marka sklepu, budowana od wielu lat. Mamy dużo nowości rynkowych i promocji oraz oferujemy naprawdę konkurencyjne ceny. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że klientki są coraz bardziej wymagające i musimy zaoferować im coś więcej, dlatego m.in. uruchomiliśmy nasz portal doradczy Rossnet.pl, który działa już rok i znakomicie się rozwija. Ma wiele milionów wejść i dziesiątki tysięcy stałych użytkowniczek. Rozwijamy ponadto nasze pismo dla konsumentów „Skarb", które ukazuje się 9 razy w roku, w nakładzie 400 tys. egzemplarzy. Chcemy, żeby docelowo stało się miesięcznikiem. Poza tym, razem z systemem Visa i mBankiem, wprowadziliśmy kartę kredytową Rossmann. Jej użytkownik otrzymuje 5% rabatu na wszystkie produkty oferowane przez nasze drogerie, również te sprzedawane w promocji. Natomiast latem nasze konsumentki uczestniczą w „Festiwalach Urody", podczas których mogą zapoznać się z nowinkami ze świata i zasięgnąć rady specjalistów.
A jak układa się współpraca z producentami artykułów kosmetycznych? W jakim zakresie wahania kursu walut wpływają na politykę cenową sieci Rossmann?
To wieloletnia i dobra współpraca. Dla producentów kosmetyków w kanale drogerii jesteśmy strategicznym odbiorcą. To właśnie w drogeriach Rossmann pojawia się najwięcej nowości rynkowych. Nasi dostawcy doceniają też, że jesteśmy bardzo dobrym, terminowym płatnikiem. Jesteśmy wymagającym partnerem, ale postępujemy fair. Niestety, obecny kurs złotego ma negatywny wpływ na naszą rentowność.
Asortyment w drogeriach Rossmann liczy ponad 10 tys. artykułów, w tym blisko tysiąc produktów sygnowanych marką własną. Jak ta kategoria odbierana jest przez polskich konsumentów?
Jesteśmy zadowoleni z poziomu sprzedaży. W szczególności kosmetyki, w tym takie marki własne, jak „Sun Ozon", „Isana", „Rival de Loop" cieszą się naprawdę dużym zainteresowaniem. Warto też dodać, że kosmetyki te osiągają wysokie oceny w testach jakości, przeprowadzanych przez niezależny niemiecki Instytut „Stiftung Warentest", który specjalizuje się w ocenie jakości produktów i od kilkudziesięciu lat cieszy się zaufaniem niemieckich konsumentów.
W wybranych sklepach sieci Rossmann podstawowa oferta kosmetyków i środków czystości zostanie wzbogacona o wino i książki. Skąd taki pomysł?
Cały czas staramy się przyciągać nowych klientów i poszerzać nasz asortyment. Pomysł podpatrzyliśmy na rynku niemieckim. To oczywiście bardzo ciekawe kategorie, ale ze względu na małe powierzchnie w sklepach, książki i wino można kupić tylko w wybranych punktach.
Wasze magazyny z systemami voice picking robią wrażenie. Jakie są dalsze plany związane z zastosowaniem nowych technologii, usprawniających sieć dystrybucji, logistykę, sprzedaż?
Cały czas unowocześniamy nasze magazyny. W tym roku zakończymy budowę magazynu automatycznego komisjonowania oraz magazynu artykułów spożywczych (około 5 tys. m2). Powstaną one w Łodzi obok już istniejących hal. Za rok ruszy budowa kolejnego magazynu, tym razem tzw. hotelu na palety o wysokości 40 m i pojemności około 10 tys. palet. Nasz centralny magazyn w Łodzi zajmuje około 35 tys. m2, a do 2010 r. ma urosnąć do 50 tys. m2. W perspektywie kolejnych lat powstaną dwa nowe centra logistyczne - na południu i na północy kraju.
Rossmann angażuje się w szereg akcji charytatywnych w ramach polityki CSR. Dlaczego warto inwestować w tego typu działalność?
To naturalne, że ci, którym dobrze się wiedzie, powinni pomagać potrzebującym Rossmann jest firmą dochodową, a więc wspieramy domy dziecka, szkoły dla niepełnosprawnych, chore dzieci we współpracy z fundacją TVN, a ostatnio uczestniczymy w upowszechnianiu idei transplantologii. Cieszę się, że nasi pracownicy są wrażliwi i mocno angażują się w te akcje.
Dziękuję za rozmowę.