Minister Ekaterina Belyakova, Przedstawiciel Handlowy Federacji Rosyjskiej w RP
Data: 2011-06-09
Rozmowa z Przedstawicielem Handlowym Federacji Rosyjskiej w RP, Minister Ekateriną Belyakovą
POLSCY INWESTORZY W POSJI MILE WIDZIANI
Wiesław Generalczyk: Pani Minister, gospodarka polska jest przede wszystkim gospodarką małych i średnich przedsiębiorstw, co niestety stwarza problemy w nawiązaniu ściślejszej współpracy ze stroną rosyjską. W Rosji bowiem dominuje zainteresowanie kooperacją z polskimi firmami, ale głównie ze strony dużych partnerów. Czy ta asymetria jest w dłuższej perspektywie czasowej do przezwyciężenia? W jaki sposób chce Pani Minister przekonać mniejsze firmy z Rosji do współpracy z Polską?
Min. Ekaterina Belyakova: Problem asymetrii w rosyjsko-polskich stosunkach rzeczywiście istnieje. Do nas napływa sporo ofert ze strony drobnych polskich przedsiębiorców, w tym z branży rolno-spożywczej. Trudno jednak znaleźć dla nich importerów w Rosji, gdyż są to przeważnie duże firmy: sieci handlowe, hurtownie, przedsiębiorstwa przetwórstwa produktów rolnych. Na przykład dla wielkich zakładów mięsnych z powodów oczywistych bardziej się opłaca sprowadzić statek z wieprzowiną z Brazylii, niż przywozić po trzy ciężarówki miesięcznie od różnych producentów z Polski. To wypada nie tylko drożej, ale jest bardziej kłopotliwe ze względu na formalności celne, certyfikaty, itd. Z kolei sieciom handlowym zależy na płynności dostaw towaru standaryzowanej jakości. Dobrze znaną drogą rozwiązania tego problemu po stronie polskiej jest zrzeszanie się drobnych eksporterów. Po stronie rosyjskiej próbujemy wytypować partnerów w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Ale jest ich po prostu niewielu. Sytuacja jednak powinna się zmienić. W naszym kraju prowadzi się bardzo aktywną politykę rozwoju sektora MŚP. Przewiduje się, między innymi, wzrost udziału tego sektora w produkcie krajowym brutto do 29%, natomiast udział w zatrudnieniu ogólnym wzrośnie do 28% już w przyszłym roku. W ten sposób w Rosji powstaje nowa warstwa potencjalnych partnerów dla polskich małych i średnich przedsiębiorstw. Rzecz jasna, dla nawiązania współpracy z podmiotami zagranicznymi potrzebują oni informacyjnego i organizacyjnego wsparcia ze strony struktur państwowych.
Przejawem nieprawidłowości we wzajemnych relacjach handlowych jest nie tylko ujemny bilans handlowy Polski, ale przede wszystkim mało zróżnicowana struktura wymiany, preferująca nośniki energii, maszyny. Czytelnicy „Poradnika Handlowca" - producenci z branży FMCG - chcieliby zwiększenia eksportu do Rosji produktów żywnościowych oraz produktów chemii gospodarczej. Produkty te stanowią aktualnie 46% polskiego eksportu w ramach wymiany handlowej z Federacją Rosyjską? Czy jest szansa na poprawę wskaźników?
Tak naprawdę polskiego ujemnego salda w handlu z Rosją nie należy traktować jako tragedię, zwłaszcza że w znacznej mierze jest ono kompensowane przez dodatnie dla Polski saldo usług (transportowych, turystycznych, itp.). Złe jest to, że nasz handel ma mało zróżnicowaną strukturę towarową, bardzo wysoki udział producji o niskim stopniu przetwarzania, zwłaszcza w rosyjskim eksporcie, w którym ponad 90% stanowią nośniki energii: ropa, gaz, węgiel. Co się tyczy polskiego eksportu na nasz rynek artykułów FMCG, to już teraz jest on bardzo znaczący. Rosja jest jednym z największych importerów polskich towarów z tej branży. Według statystyki rosyjskiej w 2010 r. Polska wyeksportowała do nas produkcję rolno-spożywczą wartości ponad 1 mld USD (prawie 18% całego importu). Rosja kupiła najwięcej polskich świeżych jabłek - 350 tys. ton za 210 mln USD. Dużo było w tym imporcie również mrożonek warzywnych i owocowych - 125 tys. ton za 83 mln USD, czekolady naturalnej z kakao - 11 tys. ton za 81 mln USD, serów i twarogów - 14 tys. ton za 61 mln USD. Istnieją pewne szanse na dalszy wzrost tego eksportu, ale trzeba od razu przyznać, że są one stosunkowo niewielkie. Nie chodzi tu bynajmniej o jakieś bariery taryfowe lub pozataryfowe. Istnieją na tym rynku naturalne ograniczenia popytu, ostra konkurencja. Potencjał eksportowy polskiego rolnictwa też ma pewne granice dla swego rozwoju. W roku ubiegłym na skutek katastrofalnej suszy Rosja zamieniła się z jednego z największych eksporterów zbóż oraz szeregu innych produktów roślinnych w ich importera. Polska mało na tym skorzystała, bo nie miała rezerw. Prawie o połowę zwiększyły się natomiast dostawy pieczarek (do 45 tys. ton za 60 mln USD) oraz mięsa i drobiu (w sumie do 65 mln USD), ale przetwory mięsne nadal stanowią mały ułamek rosyjskiego importu z Polski (2,5 mln USD). Na rynku rosyjskim Polska występuje jako znaczący eksporter kosmetyków i preparatów dla włosów (razem - 200 mln USD w 2010 r.), pieluszek, podpasek oraz innych środków higieny kobiecej (200 mln USD), chemii gospodarczej (70 mln USD). Perspektywy dalszego wzrostu eksportu do Rosji tych grup towarowych w znacznej mierze będą zależały od dużych koncernów światowych, obecnie bowiem właśnie zakłady tych koncernów w Polsce dostarczają większą część eksportu ww. towarów na rynek rosyjski. Ale te same koncerny coraz aktywniej inwestują w Rosji, stwarzając konkurencję dla polskiego eksportu.
Część polskich producentów ma w Rosji wyrobioną od lat markę, np. bardzo znany i ceniony jest Hortex, błyskawicznie kojarzony przez rosyjskich konsumentów z dobrymi mrożonkami. Także na wyroby mięsno-wędliniarskie z Sokołowa i Animexu jest duży popyt. Wymienione firmy są ogromnie zainteresowane umocnieniem swej pozycji na rynku rosyjskim. Które jeszcze z polskich firm z branży FMCG cieszą się uznaniem Rosjan?
Spośród polskich marek żywnościowych w Rosji Hortex rzeczywiście jest poza konkurencją i to od wielu lat. Znane są jeszcze inne polskie marki na naszym rynku, nawet od dziesięcioleci. Ale w czasach globalizacji są one wypierane przez marki światowe, w najlepszym przypadku - do niższych lub średnich półek cenowych. Jak już powiedziałam, często dzieje się to przy udziale towarów, wyprodukowanych również w Polsce. „Polskie" Avon oraz L'Oreal przyczyniły się do wypierania Pani Walewskiej oraz Eveline, Procter&Gamble wypiera środki higieny kobiecej Bella i proszek do prania Dosia. Ta ostatnia zresztą nie jest już zupełnie polską marką, bo jak wiadomo, należy do wielkiego światowego koncernu Reckitt Benckiser. Na rynku rosyjskim obecnych jest też kilku polskich producentów z branży cukierniczej. Produkcja ta cieszy się popytem, ale ich marki oczywiście nie mogą konkurować co do rozpoznawalności na przykład z Nestlé. Można zauważyć, że w niektórych sektorach rosyjskiego rynku (materiały budowlane i wykończeniowe, sprzęt AGD) polskie marki zajmują znacznie mocniejsze pozycje.
Czym spowodowany jest brak wspólnych inwestycji polsko-rosyjskich, chociaż paradoksem jest tu fakt, że w Rosji działa ponad 400 podmiotów z udziałem kapitału polskiego, w Polsce zaś zaledwie kilka podmiotów z udziałem kapitału rosyjskiego?
Znikoma liczba inwestycji rosyjskich w Polsce świadczy nie tyle o niedostatecznej prężności i aktywności biznesu rosyjskiego, ile o pewnych uprzedzeniach i fobiach w stosunku do niego, które istnieją wśród polskich elit oraz w polskiej opinii publicznej. Znacznie więcej rosyjskich projektów w Polsce przepadło, niż zostało zrealizowane. Powody były różne, ale statystyka jest nader wymowna.
Pani Minister, największa wartość polskich skumulowanych inwestycji została skierowana do Północno-Zachodniego Okręgu Federalnego (Obwód Kaliningradzki, Sankt Petersburg - 46,4% inwestycji polskich w Rosji ogółem) oraz do Centralnego Okręgu Federalnego (39,8% inwestycji ogółem, z tego 50,4% w Obwodzie Moskiewskim i 26,8% w stolicy kraju). Czy będzie Pani Minister przekonywać polskich partnerów do alokacji polskich inwestycji w inne obszary Rosji?
Geografia polskich inwestycji bezpośrednich w naszym kraju, jak na ich skalę (440 mln USD, czyli 0,2% wszystkich BIZ w Rosji) jest dosyć obszerna. Największą inwestycją (ponad 140 mln USD) są zakłady produkcji płyt pilśniowych w Obwodzie Nowgorodskim, które należą do firmy Pfleiderer Grajewo. Właśnie ten projekt określa wysoką pozycję Północno-Zachodniego Okręgu Federalnego w geografii polskich inwestycji w Rosji. Poważne inwestycje polskie są w kilku obwodach Centralnego Okręgu Federalnego oraz na Syberii (Obwód Kiemierowski). Oczywiście, polscy inwestorzy są mile widziani również w innych regionach naszego kraju. Udanych polskich projektów w Rosji jest znacznie więcej niż nieudanych.
Pani Minister, w Poznaniu powiedziała Pani, że w biznesie najważniejszy jest sukces chociaż jednego projektu. Czy może Pani podać konkretne przykłady?
Miałam na myśli to, że dla przekonania rosyjskich przedsiębiorców co do celowości inwestowania w Polsce ważny jest przykład chociażby jednej całkowicie udanej inwestycji. Mam nadzieję, że takim projektem będzie budowa w Szczecinie przez rosyjskie konsorcjum Intrall ośrodka badawczo-rozwojowego przemysłu motoryzacyjnego oraz organizacja tam produkcji samochodów dostawczych. Sukces jest naprawdę potrzebny.
Dziękuję za rozmowę.
Galeria