niedziela, 5 lutego 2012,
 
Wywiady

prof. Andrzej Blikle, przedsiębiorca, informatyk, Prezes Zarządu Inicjatywy Firm Rodzinnych


Data: 2009-06-16

Z prof. Andrzejem Blikle, przedsiębiorcą, informatykiem, Prezesem Zarządu Inicjatywy Firm Rodzinnych rozmawiał Jacek Ratajczak

 

FIRMY RODZINNE SZANSĄ DLA GOSPODARKI

 

Jacek Ratajczak: Panie Profesorze, Inicjatywa Firm Rodzinnych powstała niedawno – w marcu 2008 r. Aż trudno w to uwierzyć, że w Polsce nie było dotąd organizacji reprezentującej interesy firm rodzinnych, których jest w naszym kraju prawie 2 mln. Przecież to potężna grupa. Szacuje się, że wytwarzają powyżej 50% PKB i dają ponad 50% wszystkich miejsc pracy w Polsce. Czyżby inne organizacje nie dostrzegły takiej siły?

PROF. ANDRZEJ BLIKLE: Pewnie dostrzegły, ale mają swoje nieco inne cele. I bardzo dobrze. W Polsce potrzeba jak najwięcej organizacji reprezentujących firmy. My niepowstaliśmy, aby z kimkolwiek konkurować. Naszą dewizą
jest współpraca dla dobra kraju.

Firmy rodzinne w Polsce to w większości firmy małe i bardzo małe, takie też dominują wśród naszych Czytelników, właścicieli sklepów spożywczych czy małych hurtowni branży FMCG. Borykają się one z wieloma problemami: biurokracja, złe przepisy, ich nadmiar i stopień komplikacji, trudny dostęp do kredytów itd. Czy obecna koalicja rządowa ma szansę przełamać wieloletni impas?

Jak wiadomo, w polityce szanse zależą nie tylko od koalicji, ale też i od opozycji. Jak na razie, odnoszę wrażenie, że koalicja ma intencję usprawnić naszą gospodarkę. Ma też już pewne sukcesy na swoim koncie. Obniżenie podatku PIT, uproszczenie wielu procedur. To wszystko bardzo ważne, choć, prawdę mówiąc, przydałaby się reforma na miarę ustawy Wilczka i Rakowskiego – proste i jasne prawo, napisane w całości od początku.

Wadą firm rodzinnych jest to, że najważniejsze stanowiska są zarezerwowane dla rodziny. Jak zatem zachęcić pozostałych pracowników do pozostania w firmie i podnoszenia kwalifikacji? Jak budować dobre relacje na linii pracodawca-pracownik?

Tak wcale nie musi być, ale najczęściej tak właśnie jest. Wtedy rzeczywiście trudno o pozyskanie ambitnych pracowników. Firmy rodzinne mają też wiele innych specyficznych problemów – problem sukcesji, problem dialogu i porozumienia pomiędzy pokoleniami. Nasze stowarzyszenie założyliśmy m.in., by im w tym pomagać. W naszym gronie mamy już dwie firmy doradcze specjalizujące się w pomocy firmom rodzinnym: TROP Doroty i Jacka Jakubowskich, a także Jacka Santorskiego. A co do budowania dobrych relacji międzyludzkich, to jest to temat rzeka. To cała psychologia społeczna, nauka o asertywnych zachowaniach, empatii, komunikacji. Zapraszam na naszą stronę www.firmyrodzinne. pl. Tam można znaleźć wiele źródeł informacji na ten temat.

Równie istotnym problemem może być brak następcy lub niechęć dzieci do przejęcia rodzinnego biznesu, a czasem zupełnie inna koncepcja prowadzenia firmy, wynikająca z różnicy wieku, wykształcenia, doświadczeń życiowych.

To wszystko prawda i zapewne dlatego dziś średni okres życia firmy(nie tylko rodzinnej) na świecie nie przekracza 30 lat. Za to te, które poradzą sobie z trudnościami i przetrwają mogą być wzorem dla innych.

Panie Profesorze, firma A. Blikle to przykład wyjątkowy – przykład firmy rodzinnej z tradycjami, działającej nieprzerwanie od 1869 r. Jakie czynniki, Pana zdaniem, zadecydowały, że pomimo dwóch wojen, zmian ustrojowych udało się wam ocalić tożsamość firmy i osiągnąć sukces?

Może paradoksalnie dzięki tym przeszkodom, bo walka zawsze mobilizuje. Choć wiele firm tych prze szkód nie pokonało. Jak do tej pory Bliklów charakteryzowała determinacja w prowadzeniu firmy na przekór dziejowym uwarunkowaniom. Z ojca na syna była też przekazywana jedna zasada – najważniejsza jest renoma (dziś powiedzielibyśmy „wizerunek”). Zysk jest na drugim miejscu. To dzięki tej renomie udało się mojemu ojcu podnieść firmę z gruzów po II wojnie światowej, gdy zaczynał od dwóch beczek marmolady i beczki ciasta piernikowego, znalezionych w piwnicy zburzonej cukierni. I mnie też udało się rozwinąć firmę w III Rzeczypospolitej z jednej cukierni do 14 placówek w Warszawie i 9 w sieci franchisingu poza Warszawą.

Część firm rodzinnych na fali sukcesu rozrasta się i wówczas trudno już zapanować nad taką firmą wyłącznie w ramach rodziny. Przykładem właśnie firma A. Blikle. Podobnie jest np. w przypadku sieci delikatesów „Piotr i Paweł”, gdzie rodzina Wosiów nie jest właścicielem wszystkich sklepów delikatesowych. W jaki sposób dbacie wówczas o renomę marki, jakie wymagania stawiacie franczyzobiorcom?

Nasi franczyzobiorcy prowadzą jedynie sprzedaż. Cała produkcja jest po naszej stronie. Ale sprzedaż, to też sztuka i to niemała. Prowadzimy więc szkolenia, dostarczamy podręczniki operacyjne, procedury, standardy. Nasz firmowy projektant (moja żona Małgorzata) nadzoruje adaptację każdego lokalu na cukiernię pod szyldem A.Blikle.

Powiedział Pan o firmachrodzinnych: „Wytwarzamy największą część dochodu narodowego, ale naszego głosu nie słychać.” oraz że „Polsce potrzebna jest wolność gospodarcza (wolno wszystko, co nie jest zabronione), a nie swobody (wolno jedynie to, co jest dozwolone)”. Nie jest Pan zatem zwolennikiem ustawy o swobodzie prowadzenia działalności gospodarczej w wersji proponowanej przez rząd?

Mnie nie chodzi o wersję, ale o zasadę. Polskiej gospodarce potrzebna jest wolność, a nie swobody. W 2005 r. firma badawcza Ipsos na zlecenie Banku Światowego przygotowała raport „Bariery administracyjne związane z podejmowaniem i prowadzeniem działalności gospodarczej w Polsce”. Ma on około 400 stron i myślę, że gdyby go przygotowano dziś, wyglądałby podobnie. Gdybyśmy chcieli te wszystkie bariery pousuwać, to nie da się tego zrobić ustawą o swobodzie. Łatwiej, szybciej i taniej jest napisać dobre prawo od nowa.

Panie Profesorze, dlaczego przedsiębiorcy gremialnie nie dowierzają politykom, urzędnikom skarbowym? Czy to wynik wieloletniego tłamszenia inicjatywy prywatnej, nękania kontrolami, szukania za wszelką cenę „haków” na tzw. prywaciarza, nie mówiąc o skrajnych przypadkach zastraszania (Kluska, Olewnik). Czy ostatnie propozycje zmiany przepisów, w których proponuje się odpowiedzialność materialną urzędników za szkody wyrządzone przedsiębiorcom pozwolą zatrzeć ten obraz?

Jeżeli już szukać winnych tej sytuacji, to w pierwszym rzędzie wskazałbym polityków, bo to oni tworzą i zatwierdzają ułomne prawo. Urzędnicy tylko je wykonują. Prawda, że nie zawsze najlepiej i nie zawsze najżyczliwiej dla przedsiębiorcy, ale postęp od 1989 r. jest ogromny. Ja przynajmniej taki postęp widzę. Niestety, o politykach i tworzonym przez nich prawie tego powiedzieć nie można. W 1990 r. rocznik Dziennika Ustaw miał 2 tys. stron. W 2007 r. miał ich 22 tys. W 1990 r. koncesje były wymagane dla 20 rodzajów działalności. Dziś dla 200. Gdy wprowadzono ustawę o podatku CIT, jedynie kilkanaście rodzajów kosztów nie było uznawanych za koszty podatkowe. Dziś ich liczba sięga stu. Przykłady można mnożyć. Przy tak nadmiernie rozbudowanym, niejasnym i pełnym wewnętrznych sprzeczności prawie, odpowiedzialność materialna urzędników za szkody wyrządzone ich decyzjami może doprowadzić do paraliżu decyzyjnego lub do masowego exodusu urzędników z państwowych i samorządowych urzędów. Odpowiedzialność jest oczywiście ważna i potrzebna, ale bez dobrego prawa na niewiele się zda.

Podczas spotkania w Kędzierzynie-Koźlu Inicjatywa Firm Rodzinnych przyjęła program działania na rok 2009, zawierający 11 projektów ukierunkowanych na rozwiązanie najbardziej palących kwestii. Które z tych kwestii są najistotniejsze? Co zatem czeka polskie rodzinne firmy?

W związku z nadciągającym kryzysem gospodarczym dla wielu małych i średnich przedsiębiorstw – a takie są w większości firmy rodzinne – najważniejsze będzie przetrwanie. A do tego potrzebna jest spora wiedza, zarówno ta branżowa, jak i ogólna – o zarządzaniu jakością, o marketingu, finansach, funduszach europejskich. Będziemy się starali tę wiedzę firmom dostarczać. Oczywiście, na ile nam się to uda, zależy od nas samych. Od wszystkich członków. Bo w IFR nie ma „zróbcie”. Jest tylko „zrobimy”. Więc zapraszam w nasze szeregi. Wszystkie informacje, a także możliwość złożenia deklaracji na naszej stronie www.firmyrodzinne.pl.


Dziękuję za rozmowę.


Galeria




Nowości na rynku FMCG
Aktualności
Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Handlowca 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!